| • Zamiast przedmowy |
| • Prolog |
| • Wzruszenie 1 |
| • Wzruszenie 2 |
| • Wzruszenie 3 |
| • Wzruszenie 4 |
| • Wzruszenie 5 |
| • Wzruszenie 6 |
| • Wzruszenie 7 |
| • Epilog |
| Bibliografia |
| Źródła internetowe |
| Przypisy i komentarze |
| List z Watykanu |
| Prawa autorskie |
![]() |
Zamiast przedmowy | ![]() |
| Nie ma modlitwy bez
Wiary, ponieważ ... „Wiara jest aktem rozumu, przyjmującego prawdę Bożą z nakazu woli, poruszonej łaską przez Boga” Św. Tomasz z Akwinu. Największy Święty wśród naukowców. Największy Naukowiec wśród świętych. „Credere est actus intellectus assentientis veritati divinae ex imperio voluntatis a Deo motae per gratium” - Summa theologiae, II-II, 2, 9. |
![]() |
„Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz”. BT, Jk. 4:3 „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani”. BT, Mt. 6:7 |
![]() |
|
„W jakimkolwiek dusza jest stanie, powinna
się modlić. Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej
utraciłaby swą piękność; modlić się musi dusza dążąca do tej czystości,
bo inaczej nie doszłaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co
nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi
dusza grzeszna, pogrążona w grzechu, aby mogła powstać. I nie ma duszy,
która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska
spływa przez modlitwę”. Dz. 146 |
|
„[...] wielu ludzi nie zostało świętymi, tak jak i wielu pisarzy czy poetów nie zostało dobrymi pisarzami czy poetami, ponieważ ich poezja nie była na ich miarę. Byli tylko naśladowcami. Tak samo jest z modlitwą. Ona musi być czymś naszym, czymś bardzo osobistym. Nie możemy się modlić zamiast kogoś”. O. Jan Mirosław Bereza |
![]() |
Najpierw zauważmy różnicę między chrześcijańskim oczekiwaniem końca świata a katastrofizmem, który --- poza tym, że lubi się powoływać na eschatologiczne wypowiedzi Nowego Testamentu --- niewiele ma wspólnego z wiarą chrześcijańską. Katastrofizm jest to pesymistyczny pogląd, że ludzkie dzieje zmierzają do coraz głębszego upadku i do nieuniknionej katastrofy ostatecznej. Według katastrofistów zło coraz wyżej podnosi głowę, dobro jest coraz słabsze i zostałoby zupełnie zwyciężone, ale na szczęście Chrystus wkroczy w końcu w tę przygnębiającą sytuację i położy kres powszechnemu panoszeniu się zła. Koniec świata będzie, w tej interpretacji, prawie wyłącznie dniem gniewu i kary Bożej, ocalona zostanie jedynie garstka sprawiedliwych. Dzisiaj motywy takie szczególnie często pojawiają się w nauczaniu świadków Jehowy.
Coś zupełnie innego na temat końca świata mówi słowo Boże. Już sam termin synteleia tou aionos (Mt. 73,39n 49; 24,3; 28,20), który po polsku oddajemy jako „koniec świata”, zawiera w sobie sugestię, że nie chodzi tu o kres, ale o koniec pozytywny, w sensie uwieńczenia, wypełnienia się. Pozytywne uwieńczenie dziejów świata jest bowiem czymś już przesądzonym. Momentem rozstrzygającym było zstąpienie Jednorodzonego Syna Bożego z wyżyn swojej boskiej transcendencji, aby --- przez przyjęcie człowieczeństwa --- stać się uczestnikiem ludzkich dziejów. Jako człowiek, Syn Boży odniósł druzgoczące --- choć pokorne i bolesne --- zwycięstwo nad złem. Jest ono nieprzemijające: mimo swojego historycznego odejścia z naszej ziemi, Chrystus jest przecież z nami „przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt. 28,20) i czyni uczestnikami swojego zwycięstwa wszystkich, którzy do Niego należą. Zło nie ma już żadnych szans na to, żeby zniweczyć sens ludzkich dziejów.
I w tym przede wszystkim sensie Nowy Testament mówi o tym, iż żyjemy już w czasach ostatecznych (Hbr. 1,1n). Sens ludzkich dziejów jest już --- dzięki Chrystusowi Panu --- rozstrzygnięty ostatecznie. Nie rozstrzygnięta jest jedynie ostateczna sytuacja każdego z nas, ona się dopiero rozstrzyga: każdy z nas powinien włączyć się w to dojrzewanie ludzkich dziejów ku swemu wiekuistemu spełnieniu, choć może się również z niego wyłączyć. Zatem czasy ostateczne, w których Bogu niech będą za to dzięki! --- żyjemy są to czasy powszechnego i bardzo realnego wezwania do udziału w zwycięstwie Chrystusa i do życia wiecznego. „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia!” (2 Kor. 6,2).
To zwyciężanie Chrystusa w nas i w ludzkich dziejach dokonuje się zazwyczaj pokornie, bez znamion oczywistości, na podobieństwo Jego krzyża. Ale nadejdzie Dzień, w którym zwycięstwo to zostanie doprowadzone do końca i ujawni się w całej oczywistości. Spójrzmy na trzy główne terminy, za pomocą których Nowy Testament opisuje chwalebne przyjście Chrystusa w dniu ostatecznym. Terminem parousia (1 Kor. 15,23; 2 P 1,16; 3,12) starożytni określali triumfalne wejście wodza podczas uroczystego świętowania odniesionego zwycięstwa. Z kolei epiphaneia (2 Tm. 6,14; 2 Tes. 2,8) wskazuje na objawienie się Chrystusa w majestacie swojej boskości, natomiast apokalypsis (2 Tes. 1,7; 1 P 4,13) mówi o odsłonięciu tego, co dotychczas było ukryte. We wszystkich trzech terminach zawiera się radosna aprobata dla tego wszystkiego, co stało się w ludzkich dziejach dzięki Chrystusowi. Owszem, w opisach końca świata sporo jest wzmianek budzących grozę, ale dotyczą one --- po pierwsze --- zła, które ujawni wówczas cały swój bezsens i utraci wszelkie możliwości zadawania szkody; po wtóre, wzmianki te dotyczą wszystkiego, co niedoskonałe, bo ustąpi ono temu, co będzie już doskonałe bez reszty. Toteż świadomość owych rzeczy budzących grozę nie przeszkadza chrześcijanom oczekiwać tego Dnia z niecierpliwością, wzmacnia tylko naszą czujność, aby to oczekiwanie nasycone było świętym postępowaniem i zawierzeniem siebie Bogu.
Wczytajmy się w słynną wypowiedź Apostoła Piotra: „Skoro to wszystko ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2 P 3,11-13). Zatem zagłada świata jest tu przedstawiona jako przeciwieństwo katastrofy, jako droga do „nowego nieba i nowej ziemi”. Jest z tym trochę podobnie jak z urodzeniem się: dla dziecka nie jest ono katastrofą, tylko wejściem w zupełnie nowe życie. Dopiero w tej perspektywie staje się zrozumiałe, dlaczego chrześcijanie z ufnością czekają na ten Dzień, a nawet starają się go przyśpieszyć.
Czasy ostateczne zostały ogłoszone w dniu zesłania Ducha Świętego (Dz. 2,27). Apostołowie bardzo realnie liczyli się z tym, że być może Chrystus Pan zechce powrócić już za ich życia. Ta postawa winna cechować każde kolejne pokolenie chrześcijan. Każde bowiem pokolenie powinno trwać w gotowości na przyjście Pana. Zarazem jednak nigdy dość przypominania, że Dzień ten zostanie wyznaczony suwerenną decyzją Boga: „Nie nasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoja władzą (Dz. 1,7; por. Mt. 24,36). Nam wystarczy wiedzieć, że Chrystus przyjdzie już niedługo: „Już za krótką, za bardzo krótką chwilę przyjdzie Ten, który ma nadejść i nie spóźni się” (Hbr. 10,37; por. Flp. 4,5).
Jednakże owo „niedługo” należy liczyć Bożą miarą, nie ludzką: „jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień” (2 P 3,8). Czy Chrystus Pan przyjdzie już za naszych dni? Bardzo to możliwe i bardzo pożądane! Ale nie wolno nam nadstawiać ucha ani na słowa tych, którzy „wiedzą”, iż za naszych dni to jeszcze nie nastąpi (2 P 3,3n), ani na „pewność” tych, którzy twierdzą, że niewątpliwie stanie się to już w naszym pokoleniu (2 Tes. 2,1n). Najważniejsze, abyśmy w owym „niedługo” usłyszeli wezwanie, że czas, jaki nam pozostał, jest krótki i trzeba go poświęcić na rzetelną służbę Bożą: „Dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim , a zwłaszcza naszym braciom w wierze” (Ga. 6,10). Żeby pobudzić nas do takiej postawy, Pan Jezus nie waha się nawet porównać siebie do złodzieja, który przychodzi zazwyczaj właśnie wtedy, kiedy nikt się go nie spodziewa (Mt. 24,43n; 1 Tes. 5,2-4). [...]
Zatem nie wiemy, kiedy Pan nasz przyjdzie. Tylko tyle wiemy, że niedługo i że powinniśmy być nieustannie na Jego przyjście gotowi. I to jeszcze wiemy, że tęsknota za Jego przyjściem jest czymś chwalebnym. Byleby tylko była to tęsknota rzetelna, wyrażająca się całą naszą duchową postawą.
Jacek Salij OP:
Poszukiwania
w wierze:
Żyjemy w czasach ostatecznych
![]() |
Prolog | ![]() |
W serca mego zaułkach jest
miejsca bez liku.
Wypełnić ich przestrzeni do śmierci nie zdołam.
Wspomnienia zachowane w serca pamiętniku
Śpią skarbca snem rzetelnym. Dziś do nich zawołam.
Nadeszła bowiem chwila refleksją bogata,
Co każe się zatrzymać w życia znojnym biegu.
Dlaczego droga moja z bezdrożem się splata,
A ustom gorzki toast na pucharu brzegu?
Serca mego krajobraz chciwość1
wichrem smaga,
Garbem wierzby sędziwej horyzont zakłóca.
Na rozstaju skłonności zimnych barw przewaga
Kurzem oczy zaślepia, oddech wbija w płuca.
Zazdrość2
gniewem3
kiełkuje grafitowej chmury,
Co brzemienna ulewą w gromach błysk urodzi.
Sumienia4
wyrzut pali płomieniem purpury.
Któż gorycz mego serca zrozumie, osłodzi?
Kierat siedmioramienny5
moje serce trzyma,
Nieczystość6
kajdanami ręce wciąż krępuje,
Łakomstwo7
w ciało wrasta jak pnąca roślina,
Lenistwo8
usprawiedliwienia poszukuje.
W serca mego zaułku pycha9
drzemie harda,
Co swe oczy otwiera, kiedy miłość własna
Osąd trzeźwy zniewala jak warkocz kokarda,
A rozsądku szczelina robi się zbyt ciasna.
Grzechy moje do nieba o pomstę wołają.
Jak uzdrowić swe serce i chore sumienie?
Wysiłki bezsilnością woli umierają.
Skąd w mym sercu wolności dręczące pragnienie?
Może to dzień pochmurny chandrę świtem zrodził,
Co falą zawstydzoną myśli me obmywa.
Nie, to tylko zły styczeń ciało moje schłodził,
Lecz w mym sercu Nadzieja na nowo odżywa.
Nadziejo! Siostro wierna. Tyś duszy majątkiem.
Tyś w momentach zwątpienia balsamem cudownym.
Wraz z Wiarą i Miłością10
- świętości zaczątkiem,
Odsłaniasz nam sens cnoty na szlaku wędrownym.
Wodzu Drużyn Anielskich, ocal moje serce,
Porusz jego zwierciadłem jak Betesdy zdrojem11
,
Abym falą czystości12
w palącej rozterce
Mógł zgasić żar pokusy13,
czcząc zwycięstwa Twoje.
Orężem nam pokora14,
puklerzem15
odwaga.
Tak Zastępów Niebieskich zjednoczyłeś wiele.
Blaskiem chwały powiewa Twa hetmańska flaga:
„Któż jak nie Bóg!”16
. Święty
Michale Archaniele,
Z nieba smoka strąciłeś w piekieł ciemne lochy,
By w swądzie Lucyfera nie gniły umysły.
Czynów wzniosłych z pól bitew nie pokryją prochy.
Miej pod czujną opieką rodziny znad Wisły.
![]() |
Wzruszenie 1 | ![]() |
Serca mego zaułki
przestronnie gościnne.
Jest tu dla Ciebie miejsce szczególne, wybrane.
Wszak Ty ukształtowałeś serce me niewinne.
Tyś moim Stworzycielem, Bogiem i mym Panem.
Jeden Bóg, lecz w Troistej Istocie Wszechmocny17
.
Jakże, Panie, ogarnąć i zrozumieć Ciebie?
Łatwiej, pomny klęsk dawnych, wysnuję owocny
Wniosek, co mi nagrodą może stać się w niebie.
Cóż, gdybym posiadł mądrość ukrytą w ksiąg zwojach
I poznał zakamarki wszechwiedzy tajemnej.
Niczym bez Twej Miłości byłaby myśl moja,
Którą byt ludzki zrodził w powłoce nikczemnej18
.
Lecz Ty nas ukochałeś --- człowiecze istoty,
Co jesteśmy obrazem Twym i podobieństwem19
.
Dlaczego wybieramy wciąż grzechu kłopoty?
Czy wolna wola nasza ma być nam przekleństwem?20
![]() |
Wzruszenie 2 | ![]() |
Wąż na rajskiej jabłoni
wygrał złośliwością,
Kalecząc los człowieka występkiem Adama21
.
To, co Ewa straciła swoją niewiernością,
Maryja odzyskała nam, Niepokalana22
.
„Oto ja służebnica ...” --- Archanioł usłyszał,
Co z poselstwem do Panny został wyprawiony23.
Jej serce już wypełnia zaufania cisza.
Niech Owoc łona Twego będzie pochwalony24
.
Pierś matczyną bez skargi przebił miecz boleści,
Gdy na krzyżu Zbawiciel grzech ludzki odkupił25
.
Drzewo hańby się stało triumfem Miłości,
Której piekło nie zmogło swoim jadem trupim.
W serca mego pieleszach, Dziewico, zamieszkaj,
Boś z pokorą przyjęła treść słowa pańskiego,
A serce moje kruche ochraniaj, uświęcaj
Mocą łaski Twojej i Szkaplerza Świętego26
.
![]() |
Wzruszenie 3 | ![]() |
Maryjo, Matko Boga, Tyś
najczulszą z matek27
,
Wszak z Sanktuariów słyniesz licznymi cudami,
Do Ciebie pielgrzymują rzesze Twoich dziatek,
By wypraszać bezcenne łaski modlitwami.
Jasna Góra28
, Fatima29
, Lourdes30
, Licheń31
, Obory32
-
Tam wszędzie swoje dzieci polecasz Synowi33
.
W Tobie, Wspomożycielko, siłę znajdzie chory
I grzesznik wyda walkę swemu nałogowi.
Przed Twoim majestatem królowie klękali,
Boś Ty Ojczyzny naszej Monarchinią wierną34
.
W Tobie Bogurodzicę hymnem wysławiali35
,
Wyruszając z rycerstwem na bitwę śmiertelną.
Dziś pod Twoją obronę uciekam się, Pani.
Weź w Różańca słodką me serce niewolę.
Racz nie gardzić, Maryjo, naszymi prośbami.
Broń nas przed złem szatana na tym łez padole.
![]() |
Wzruszenie 4 | ![]() |
Serca mego zaułki jak pełne
spichlerze,
Słowem Żywym36
bogate niby ziarnem kłosy,
Lecz niczym nie zastąpią szeptane pacierze
Miłości, co potrafi zmieniać ludzkie losy37
.
Dziękuję Ci za silne Wiary naszej szańce,
Na których już dziadowie bitwy zwyciężali38
.
Tobie, Matko, dziękuję za Twych Łez Różańce39
,
Byśmy w drodze do Syna Twego nie ustali40
.
Z Nim od żłóbka w Betlejem41
nowa era kroczy,
On jest Dobrym Pasterzem42
, Prawdą, Życiem, Drogą43
,
W jego dłoniach przez wieki historia się toczy,
Do niego wszyscy grzeszni zawsze dotrzeć mogą.
Ty, Panie, jesteś z nami w każdej życia dobie,
Boś znalazł w hostii białej mistyczne ukrycie44
.
Ty wspierasz nas swą łaską w zdrowiu i chorobie.
Jezu, ufam ja Tobie i kocham nad życie45
.
![]() |
Wzruszenie 5 | ![]() |
Gdyś do krzyża przybity ręką
poganina
Wypełniał posłannictwo od Ojca zadane46
,
Cierniem w Twojej koronie była moja wina,
A włócznią grzech raniący Twe Serce kochane.
Jezu47
, jam nie jest godzien Twoich ran całować.
Obmyj w Krzyża cierpieniu nasze dusze, Panie.
Naucz sercem wrażliwym bliźniego miłować.
Przygotuj dla nas w Raju niebiańskie mieszkanie48
.
Gdyś dokonał żywota zasłona rozdarta
Przybytek Najwyższego49
raną odsłoniła.
Serca Twego skarbnica szeroko otwarta
Grzechy wszystkich pokoleń ludzkich odkupiła.
A Krew Twoja i Woda50
, co z Serca trysnęły
Pieczęciami Przymierza51
wiecznego się stały.
W Miłosierdzia52
krynicy nędze utonęły.
Tobie, Jezu, hołd boski i korona chwały.
![]() |
Wzruszenie 6 | ![]() |
Ciebie, Panie, Anielskie
Chóry53
uwielbiają,
Boś Ty swoją wszechmocą zerwał więzy śmierci.
Tobie Zmartwychwstałemu surmy54
echem grają,
Ciebie w hymnach orszaków chwalą wszyscy święci.
Panie, Twe Miłosierdzie ponad Sprawiedliwość55
.
Aniołowie w pokłonach na twarz upadają.
Twym boskim majestatem płonie wieczna światłość,
Przed którą Cherubini56
oczy zasłaniają.
Z serca mego głębiny Magnifikat57 płynie,
Co pieśnią uwielbienia nad obłoki wzrasta.
Niechaj dzieło Mesjasza58
po kres wieków słynie.
Głowę węża zmiażdżyła stopą swą Niewiasta59
.
Hosanna na wysokości, gloria Najwyższemu ---
On w Chrystusie dokonał misterium zbawczego.
Chwała Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu ---
On przemienia nam serca według Serca swego.
![]() |
Wzruszenie 7 | ![]() |
W duszy mojej zaułkach
radości dostatek,
Bo Gość oczekiwany zaszczycił jej progi.
To spotkanie nie było jak losu przypadek.
Uśmiech twarz mi rozjaśnił, znikły smutku złogi.
Ty darów siedmiorakich60
naręcze przynosisz
Jakoby kwiatów bukiet o poranku ściętych.
Z mglistych myśli poety hymnu kształt wywodzisz,
Pocieszycielu słodki, witaj Duchu Święty61
.
Dziękuję Ci za Mądrość --- słuszną miarę duszy62
,
Za Rozum, co się jawi intelektem czynnym63
.
Twoja Rada64
skutecznie przeciwności kruszy,
Męstwo65
chroni przed lękiem, ducha krzepi innym.
Umiejętność66
skarbnicą wszelakiej twórczości,
Pobożność67
chwałę Trójcy nieustannie śpiewa.
Bojaźń Boża68
przepustką do sprawiedliwości.
Duchu Święty, niech trwa wciąż Twych darów ulewa.
![]() |
Epilog | ![]() |
Mistrzu ukrzyżowany, w Tobie
moja siła69
,
Z Tobą i na Kalwarię mogę dziś wędrować.
Twoja Miłość mą duszę łaską rozświetliła.
Mistrzu, naucz mnie wiernie Ciebie naśladować70
.
Nigdy nie dopuść cienia zdrady w sercu moim,
Co w hejnale złowrogim porannego kura71
Mógłby stać się wyrokiem. Dla mnie szlakiem Twoim
Tabor72
, Golgota73
oraz Błogosławieństw Góra74
.
Brzemię Twoje jest lekkie, a jarzmo słodyczą75
Krzepi w trudzie codziennym mnie --- Twojego brata76
.
Niech me usta z radością dziś bliźnim wykrzyczą:
„Jezus jest wciąż z nami, aż do skończenia świata!”77
A gdy, Panie, nadejdzie kres pielgrzymki ziemskiej
I zamknę oczu swoich zmęczone powieki,
Ty duszę mą zaprosisz do chwały niebieskiej.
Boże, wierzę ja Tobie, nie zwątpię na wieki.
![]() |
Bibliografia: | ![]() |
|
|
![]() |
Źródła internetowe: | ![]() |
|
|
![]() |
Przypisy i komentarze: | ![]() |

U
progu dziejów miało miejsce potężne starcie między dobrem
a złem (BT, Ap. 12:7 - 10) i choć według pierwotnego planu
Bóg wyznaczył św. Michałowi inną rolę do spełnienia, to
jednak wierność i porywające męstwo uczyniły go Heroldem Bożej Chwały i
wyniosły go na piedestał godności w miejsce zbuntowanego Lucyfera.
Święty Michał Archanioł jest wzorem dusz dążących do doskonałości, dusz
czystych i ofiarnych, zamiłowanych w modlitwie, zatopionych w Bogu. Z
cnót Archanioła najbardziej urzekającą jest pokora. Lucyfer
upadł przez pychę, a św. Michał zatriumfował dzięki swej pokorze. Im
wyższe dostojeństwo pokornego, tym piękniejszym blaskiem jaśnieje jego
cnota. Hołdem uwielbienia Boga, aktem miłości i głębokiej pokory jest
hasło św. Michała: „Któż jak
Bóg!”. Nie lada odwagi potrzeba było ze strony
Archanioła, by przeciwstawić się mniemaniu największego,
najświatlejszego, najsławniejszego z aniołów (Lucyfera), że
nie godzi się aniołom korzyć przed człowieczeństwem wcielonego Syna
Bożego. Święty Michał musiał więc oprzeć się całym legionom
duchów zbuntowanych. Musiał skupić przy sobie duchy
posłuszne i pokorne jak on sam, pociągnąć za sobą wahających się, bo i
tacy niewątpliwie byli. Zadanie to wymagało dzielności, śmiałości,
stanowczości, mocy ducha, żarliwości oraz cierpliwości, słowem -
odwagi. Za to, że wydał bitwę zbuntowanym aniołom i ją wygrał,
Bóg wyniósł go do godności najwyższego Archanioła
i Księcia wszystkich dusz w niebie [5].
W
Anglii szczególną świątobliwością wsławił się św. Szymon
Stock. Kiedy dostrzegł niebezpieczeństwa grożące Zakonowi, błagał
Najświętszą Dziewicę o pomoc. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 roku ujrzał
Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu Aniołów,
która podała mu Szkaplerz koloru brązowego. Usłyszał wtedy
te słowa Maryi: „Przyjmij najmilszy synu Szkaplerz twego
Zakonu jako znak mego braterstwa, przyjmij dla ciebie i wszystkich
Karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego.
Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i
wiecznego zobowiązania”. Interwencja Maryi okazała się
skuteczna. Nie tylko nie rozwiązano Zakonu, ale jeszcze przed swoją
śmiercią Szymon Stock mógł bez przeszkód,
zaopatrzony w listy polecające papieża, zakładać nowe klasztory: w
Brukseli, w Liege, w Malines, w Gandawie, w Utrechcie, w Szkocji i
Irlandii.
Licheń
– jedno z najsłynniejszych sanktuariów
maryjnych w Polsce (10 km od Konina), miejsce cudownego objawienia
Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej pasterzowi Mikołajowi Sikatce,
który w roku 1850 pasł bydło w pobliżu Jej obrazu
zawieszonego przez Tomasza Kłossowskiego na starej sośnie w pobliskiej
puszczy grąblińskiej (1836).![]() |
Prawa
autorskie ![]() |
![]() |
| Drukuj bieżącą stronę... |
| Do góry |
| Pomoc techniczna |