| Wstęp |
| 1. Kim jest Julia, zaufana powiernica Maryi? |
| 2. Najświętsze Serce Boskiej Ofiary |
| 3. Świadectwo ks. Romana Danylaka, Tytularnego Biskupa z Nyssa |
| 3.1. Maleńkie Serce |
| 3.2. Uczta Niebieskiej Miłości |
| 3.3. Różne reakcje |
| 3.4. Chleb Życia |
| 3.5. Cuda Eucharystii w Kościele Katolickim |
| 3.6. Prawda potwierdzona |
| 3.7. „Miej miłosierdzie dla Mnie, a Ja będę miał Miłosierdzie nad tobą” |
| 3.8. Boska Wiara |
| 4. Cuda z udziałem Julii |
| 5. Orędzia Matki Bożej z Naju (1998-1999) |
| 6. Orędzia Jezusa i Dziewicy Maryi z Naju (2000-2001) |
| 7. Orędzia Jezusa i Najświętszej Maryi Panny z Naju (2002) |
| 8. Publikacje |
| 9. Czy się nawrócą? |
| Przypisy |
| Źródła internetowe |
| Prawa autorskie |
|
[...] Czego miałabym się
bać, skoro całkowicie zdałam się na wolę Bożą? |
![]() |
![]() |
Wstęp | ![]() |
Ostatnio gorącą dyskusję wzbudzają zjawiska w Naju (Korea
Płd.). Jeżdżą tam pielgrzymi z całego świata, choć wydarzenia te nie
uzyskały jeszcze oficjalnej aprobaty kościelnej.
Korea Południowa to kraj pogrążony w kryzysie religijnym. Nie tylko
katolików jest tam niewielu. Nawet tradycyjnie zakorzeniony
w tym kraju buddyzm wyznaje mniej niż połowa społeczeństwa. I właśnie
tam, w małym miasteczku Naju, w południowo-zachodniej części Korei Płd.
(prowincja Kwangdżu) dochodzi od 30 czerwca 1985 roku do niezwykłych
zjawisk badanych przez specjalne komisje.
Julia Kim urodziła się 3 marca 1947 roku w Naju. Podczas wojny domowej
w Korei (1950-1953) zginęli jej ojciec, dziadek i siostra. Wraz z matką
żyła później w wielkiej biedzie. W 1972 roku wyszła za mąż,
urodziła dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Potem
zaczęły się jej kłopoty zdrowotne, częste krwotoki. Jedna z diagnoz
mówiła nawet o raku. Jednak w zdumiewający sposób
Julia przezwyciężyła swoją chorobę.
Wychowana w wierze protestanckiej, przeszła wraz z całą rodziną na
katolicyzm w 1981 roku.
Niezwykłe zjawiska zaczęły się w połowie roku 1985. Stojąca w domu
Julii figurka Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia zaczęła płakać
ludzkimi łzami. Zjawisko to wielokrotnie sfotografowano. Potem obok
normalnych łez zaczęły się także pojawiać łzy krwawe, płynące czasem aż
do stóp figurki.






Równocześnie Julia otrzymała pierwsze orędzie od
Matki
Bożej, która wyjaśniła jej przyczynę swych łez: grzechy
ludzkości.
Julia miała także objawienia Maryi i Jezusa, podczas których
zostały jej przekazane niezwykłe orędzia. Odtąd Koreanka stała się ich
głosicielką na całym świecie. Liczne cuda, jakie towarzyszyły
wydarzeniom w Naju, treść orędzi będąca w zgodzie z nauczaniem
Kościoła, a przede wszystkim ich owoce (liczne nawrócenia,
dzieła modlitewne) sprawiły, że choć Kościół nie
wypowiedział się jeszcze oficjalnie na temat objawień doznawanych przez
Julię Kim, to biskupi zaznajomieni ze sprawą z roztropnością, ale coraz
bardziej przychylnym okiem patrzą na to, co dzieje się w Naju.
Opiekunem duchowym Julii Kim został belgijski misjonarz, związany z
placówkami księży salezjanów w Korei ---
ks. Raymond Spies. Przekonany o prawdziwości orędzi szybko podjął
starania zmierzające do ich rozpowszechnienia. Jego relacje ukazały się
w wielu językach.
Szczególne emocje i dyskusje wzbudzają objawienia,
którym towarzyszą niezwykłe zjawiska: stygmaty wizjonera,
krwawe łzy spływające z oczu figury itp. Dla jednych są to niezbite
dowody prawdziwości objawień, dla innych --- wręcz przeciwnie.
Negują oni celowość tych zjawisk i szukają ich naturalnego
wytłumaczenia. Tak czy inaczej obok takich objawień nie
sposób przejść obojętnie.
Oto
kilka ważniejszych dat związanych z płaczącą figurą w Naju:
Treść słów przekazanych przez Matkę Bożą w Korei,
za
pośrednictwem Julii Kim można by streścić następująco: Maryja płacze
nad światem biegnącym ku własnej zgubie. W orędziach, przekazywanych za
pośrednictwem Julii, Maryja zapowiada zwycięstwo nad szatanem i
nadejście chwalebnego Królestwa Jezusa oraz wskazuje jasny
program naszego ocalenia, które jest jeszcze możliwe:
![]() |
1. Kim jest Julia, zaufana powiernica Maryi? | ![]() |
Julia,
licząca w 2005 roku 58 lat, jest panią domu żyjącą w
małżeństwie z Julianem. Oboje – wraz z ich czworgiem dzieci:
Różą, Tomaszem, Teresą i Filipem – przyjęli
chrzest w czasie świąt Wielkanocnych 1981 roku. Zanim małżonkowie Julia
i Julian wstąpili do Kościoła katolickiego, wszędzie – a
przede wszystkim w wyznaniu protestanckim – szukali właściwej
drogi wiary. Ostatecznie przyjęli wiarę katolicką, gdyż najbardziej
odpowiadała ich pragnieniom.
Zanim figura Matki Bożej zaczęła wylewać łzy, Julia pracowała w salonie
fryzjerskim. Od tej pory musiała go zlikwidować. Oddawała się też
różnym posługom apostolskim w swej parafii w Naju,
poświęconej Matce Bożej Różańcowej.
Na polecenie swego spowiednika, ks. R. Spiesa, belgijskiego misjonarza
w Korei Południowej, Julia prowadzi od stycznia 1987 roku dzienniczek.
Z niego pochodzą następujące cytaty:
«Cztery
pierwsze lata mego dzieciństwa przeżyłam szczęśliwie
w harmonijnej rodzinie: z moim ojcem, nauczycielem w Kwangdżu, mamą, z
młodszym o dwa lata bratem i dziadkiem. Wojna koreańska, rozpoczęta 25
czerwca 1950 roku, przyniosła mojej rodzinie nieszczęście. Gdy
wkroczyły wojska komunistyczne, cała moja rodzina rozproszyła się.
Ojciec i dziadek znaleźli się w komunistycznym więzieniu i już nie
wrócili. Nigdy nie dowiedzieliśmy się niczego o ich losie.
Czy zostali zabici, albo czy deportowano ich do Korei
Północnej?
Od
czwartego roku życia łzy stały się moimi ciągłymi towarzyszami.
Byłam bojaźliwa, samotna, pełna wątpliwości, nie mogłam się należycie
rozwijać i pracować nad sobą.
Wszyscy
byli zakłamani; niebo było zaciemnione; czułam się samotna i
błąkałam się po naszym domu, wołając ciągle ojca, którego
straciłam [...] . Gdy mój młodszy brat umarł w wieku trzech
lat, zostałam sama z mamą. Trudności i problemy nie omijały nas.
Wyjechaliśmy do miasta Kwangdżu. Mama wiele pracowała, chcąc umożliwić
mi wykształcenie. Szkołę skończyłam w wieku 18 lat. W 1972 roku, mając
25 lat, poślubiłam Juliana. Mamy czworo dzieci [...]»
Ks. R. Spies, jej spowiednik i tłumacz --- Julia bowiem pisze
w
języku koreańskim --- dołącza od siebie dodatkowe wyjaśnienia:
Już jako młoda żona i matka, Julia zaczyna znosić dolegliwości
różnych chorób. Kilka razy przebywa w szpitalu,
zostaje jednak zwolniona do domu, gdzie może już tylko czekać na
śmierć. Pragnie jednak być zdrowa, by pomagać swej matce i utrzymać
czworo jeszcze małych dzieci.
Ostatecznie jednak godzi się z sytuacją bez wyjścia. Pisze:
«Lekarze
myśleli, że nie ma już innego wyjścia, jak czekać na
śmierć. Gdy znów wróciłam do domu, moi krewni
czynili wszystko, co tylko było możliwe. Ale i to nie przynosiło żadnej
poprawy. Wówczas pogodziłam się z losem [...]. Postarałam
się nawet o cyjanek i napisałam testament z uwagami dla tej,
która byłaby drugą żoną mego męża. W tym właśnie czasie, za
pośrednictwem mego męża, Bóg wzywał mnie do
Kościoła».
Gdy potem przez jakiś czas poszukiwała właściwej drogi do Boga, poszła
ostatecznie za radą znajomego do koreańskiego księdza cieszącego się
dobrą opinią i zaczęła uczestniczyć w lekcjach religii.
„Jeśli
Bóg istnieje --- powiedziała temu
kapłanowi --- to jest
On dla mnie zbyt okrutny. Co takiego
popełniłam, żebym musiała wypić ten gorzki kielich?”
Miała na myśli śmierć. Kapłan odpowiedział jej: „Czy
nie wie
pani, że cierpienie jest o wiele większą łaską niż zdrowie? Pani tę
łaskę otrzymała w swym chorym ciele. Proszę mi wierzyć, mnie taka
wielka łaska nie została udzielona!”
Julia pisze dalej:
Był
to dla mnie głos samego Ducha Świętego usłyszany z ust tego
kapłana. W tym samym momencie poczułam, jak moje lodowate ciało stało
się gorące i zaczęłam się nadmiernie pocić [...] . Trzy dni po moim
spotkaniu z owym kapłanem miałam sen, albo usłyszałam głos,
który mówił do mnie: «Zbliż się do
Biblii; słowa Biblii są rzeczywiście żywymi słowami». Kiedy
obudziłam się, była godzina trzecia nad ranem. Otworzyłam Biblię w
przypadkowym miejscu i natrafiłam na opowiadanie o kobiecie cierpiącej
na krwotok. Mówiła sobie: «Żebym się choć Jego
płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Jezus powiedział jej:
«Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła»1.
Uwierzyłam tym słowom Jezusa i pomyślałam, że właśnie zostały do mnie
skierowane. Rzeczywiście zostałam całkowicie uzdrowiona, jeszcze w
czasie mojego katechumenatu.
[...]
Mój mąż był niezmiernie szczęśliwy, że powstałam z
martwych, i wziął mnie dwa razy w podróż mówiąc,
iż jest to nowa podróż poślubna. Mogliśmy ponownie otworzyć
salon fryzjerski, choć nie mieliśmy ani grosza na wynajęcie jakiegoś
pomieszczenia. Pan sam nawiedził nas i obdarzył o wiele hojniej
łaskami, niż mogliśmy sobie tego życzyć.
[...]
W kwietniu 1982 roku ofiarowałam na nowo moje cierpienia Panu.
Powiedziałam Mu: «Panie, chociaż z powodu choroby musi
cierpieć moje tak mało ważne ciało, to i tak będę szczęśliwa, jeśli te
cierpienia choćby tylko w jakiejś mierze będą mogły służyć Twoim
planom». Od tego czasu dręczyło mnie cierpienie, a Jezus
zaczął mi pokazywać Swoje otwarte Serce na wiele sposobów.
Innym
razem, gdy znajdowałam się w domu rekolekcyjnym u
sióstr, ukazał mi się Jezus o trzeciej godzinie nad ranem.
Jego pierś była otwarta tak, że mogłam widzieć przebite, krwawiące
Serce. Zawołałam: «Panie, co mogę uczynić dla Twego
zranionego Serca?» Pan odpowiedział mi: «Przez
każdy grzech popełniany przez grzeszników rwie się Moje
Serce na kawałki. Wy, którzy Mnie znacie, powinniście
wynagradzać Memu tak rozdartemu Sercu».
W
następnym okresie musiałam przebywać kilka razy w szpitalu. [...] Za
każdym razem Jezus udzielał mi łaski, bym mogła dla Niego cierpieć.
Rozważałam także w tym czasie Siedem Boleści Maryi.
W
maju 1985 roku stanęłam znów w obliczu śmierci. Gdy z
jednego szpitala zostałam przeniesiona do drugiego, ofiarowałam swe
cierpienia za nawrócenie grzeszników. Wstawałam o
piątej rano, by do siódmej rozważać cierpienia Pięciu Ran
Jezusa i Siedmiu Boleści Matki Bożej. W ten sposób mogłam
kontynuować w szpitalach moje życie modlitwy.
[...]
Gdy opuściłam po raz ostatni szpital, musiałam posługiwać się
respiratorem, który uciskał mi piersi i utrudniał
oddychanie. W czasie pobytu w szpitalu mogłam jeść tylko ryż, po
opuszczeniu go byłam już w stanie przełknąć trochę kaszy jaglanej. W
ten sposób mogłam składać w darze coraz więcej ofiar i
cierpień.
Byłam
gotowa dziękować Bogu nawet wtedy, gdyby zechciał mnie wezwać do
Siebie. Nasze dzieci były już duże, mieliśmy oszczędności. [...] Czego
miałabym się bać, skoro całkowicie zdałam się na wolę Bożą?
[...]
29.VI.1985 roku pojechałam autobusem z innymi parafianami do wsi
Kkot-Tongnai2.
Wioska ta, pomimo swej pięknej nazwy, przedstawiała nieopisaną
nędzę.
Koreański ksiądz przyjmuje tam bezdomnych, porzuconych,
niepełnosprawnych. Opiekuje się nimi oraz wszystkimi innymi żyjącymi w
skrajnej nędzy. Julia i jej towarzysze byli głęboko poruszeni tak
wielką nędzą mieszkańców i próbowali każdego
pocieszyć dobrym słowem. Julia powiedziała potem, że w każdym z tych
mieszkańców widziała Jezusa.
Po powrocie z wioski figurka Maryi w jej domu zaczęła płakać
normalnymi, a z czasem także krwawymi łzami. Od 18 lipca 1985 roku
Julia otrzymywała orędzia od Maryi oraz Chrystusa. Poniżej przytoczono
obszerne wyjątki z tych, które usłyszała w latach 1985-1990.
Dalsze są już opublikowane w całości. Jedne skierowane są wyłącznie do
Julii i ich celem jest pomoc w jej uświęceniu; inne powinny
zainteresować ogół wiernych; wreszcie niektóre
odnoszą się do wszystkich ludzi i należy je podać do wiadomości całemu
światu.
Maryja ukazuje Swej zaufanej powiernicy drogę duchowego dziecięctwa,
którą kroczyła Św. Teresa z Lisieux. Maryja poucza ją, że
nasze modlitwy i czyny, nasze cierpienia przyjęte dobrowolnie oraz
pokuta wysługują duszom zbawienie, jeśli to wszystko ofiarowujemy z
miłością i pokorą Bogu i Maryi.
Matka Boża prosi Julię o życie w posłuszeństwie. Największą radość
sprawia Jej chętne przyjmowanie przez Julię choćby najmniejszego
cierpienia. Maryja prosi także często Julię, by łączyła się z Jej
cierpieniem zadawanym Jej przez ludzkie grzechy. Najświętsza Panna
mówi często o strasznych boleściach, które
przeżywa, z powodu popełnianych na całym świecie morderstw
milionów niemowląt w łonach matek. Maryja cierpi
również dotkliwie z powodu odrzucania Boga przez tak wielu
ludzi; obojętności wielu ludzi wobec cierpień Jej Syna; z powodu
pogardy wobec Niej samej oraz z powodu nienawiści, pychy, nieczystości
i wszelkich niesprawiedliwości dokonujących się codziennie na całym
świecie.
Wraz ze Swym Synem Najświętsza Panna pragnie uratować możliwie jak
największą liczbę swych dzieci. Przez łzy chce pokazać nam
Swój ból bardzo wyraziście. Te łzy mogą widzieć
wszyscy, natomiast orędzia otrzymuje tylko sama Julia.
Orędzia, które przeznaczone są dla całego świata, zwracają
nade wszystko uwagę na wartość modlitwy i konieczność
nawrócenia się. Pod tym względem są one całkowicie zgodne z
nauką Ewangelii i z tym, co już wiele razy było zaakcentowane w
licznych objawieniach Maryi na całym świecie.
Jej kierownikiem duchowym został misjonarz belgijski, związany z
placówkami Księży Salezjanów w Korei ---
ks. Raymond Spies. Znając prostotę i głęboką wiarę Julii, przekonany o
prawdziwości orędzi i w obliczu niezaprzeczalnych znaków
szybko podjął starania zmierzające do rozpowszechnienia orędzi Matki
Bożej Płaczącej z Naju. Jego relacje ukazały się w wielu językach (po
francusku, niemiecku, wietnamsku, węgiersku). Przed dwoma laty dokonano
przekładu z polskiego na litewski.
![]() |
2. Najświętsze Serce Boskiej Ofiary | ![]() |
Z
osobą Julii Kim wiążą się liczne cuda
eucharystyczne,
których świadkami były już setki osób. Jeden z
nich zdarzył się 22 września 1995 roku.
Mszę z udziałem Julii Kim odprawiał wtedy biskup R. Danylak z Toronto.
Z jego rąk Julia Kim przyjęła Komunię Świetą pod dwoma postaciami. W
tym momencie Hostia na języku Julii zamieniła się w prawdziwe Ciało i
przybrała kształt serca. Cud ten widziało kilkadziesiąt osób
obecnych na Mszy Świętej. Powtarzał się on podczas przyjmowania
Chrystusa przez Julię jeszcze wiele razy. Dokonał się także 31
października 1995 roku podczas prywatnej audiencji i Mszy Św. u Ojca
Świętego.
![]() |
3. Świadectwo ks. Romana Danylaka, Tytularnego Biskupa z Nyssa | ![]() |
Wyglądało to jak serce, gdy po raz pierwszy śledziliśmy
fotografię zrobioną 22 września 1995 roku w czasie Mszy Świętej
celebrowanej w dolinie pośród gór Naju w Korei.
Mniej więcej w listopadzie 1995 roku, pokazałem fotografię pediatrze,
dr. Helen Owen. Po uważnej analizie powiedziała, że serce na zdjęciu
przypomina wielkością i kształtem serce niemowlęcia.
![]() |
3.1. Maleńkie Serce | ![]() |
Sebastian, mężczyzna asystujący w czasie Mszy Świętej ze swoim
aparatem, starał się ocenić grubość hostii zamienionej w ustach Julii,
za pomocą gałązki, którą trzymał w ręku. Grubość serca
wynosiła 5 mm. Pediatra natomiast zauważyła kilka
szczegółów, linie żył w sercu i inne zarysy.
Wyglądało to dokładnie jak ludzkie serce, nie jak walentynkowa zabawka,
ale prawdziwe ludzkie serce, wielkości serca dziecięcego.
Był
piątek 22 września 1995 roku, gdy dwaj kapłani: o. Joseph Finn i o.
Chang i ja, koncelebrowaliśmy Eucharystię pośród koreańskich
gór o godz. 17:00. Szesnaścioro koreańskich
Katolików, praktykujących wiernych, obecnych z Julią Kim,
koreańską wizjonerką, uczestniczyło razem z nami w tej Mszy Świętej.
Mieliśmy przygotowaną dużą białą hostię i pewną ilość małych hostii
oraz wino do sprawowania Eucharystii. Wszyscy trzej koncelebrowaliśmy
Mszę Świętą również tydzień wcześniej, w piątek, 15-go
września, ale o godzinę później, o 18:00. Kończyliśmy wtedy
Mszę przy reflektorach samochodowych, po ciemku. Po tamtej Mszy Julia
zadała mi pytanie. Po zapadnięciu zmroku widziała tęczę na niebie w
czasie konsekracji. Zapytała mnie, jakie to może mieć znaczenie.
Pierwszym, co przyszło mi na myśl, a czym podzieliłem się z Julią
poprzez jej tłumacza, było to, że pierwsza biblijna tęcza pojawiła się
na niebie po Potopie. Bóg użył jej jako pamiątki pierwszego
Przymierza pomiędzy Nim, a odnowionym człowiekiem. Celebrowaliśmy
pamiątkę ostatecznego przymierza w Bożej Liturgii, czyli Eucharystię,
gdy Julia widziała swoją tęczę.
Dla mnie było to kulminacją dnia. Spoglądałem na tę celebrację z
oczekiwaniem, nie z perspektywy świadczenia o cudzie, ale po prostu,
jako na ofiarę mojej codziennej Mszy. Jedynym sposobem komunikowania
się z Julią przez cały tydzień były rozmowy za pośrednictwem jej
koreańskiego tłumacza, Rafaela. Nasze życie w Naju toczyło się od
zdarzenia do zdarzenia. Nigdy nie wiedzieliśmy, co przyniesie następny
dzień. Nie mogliśmy nic zaplanować.
Piątek, 22 września 1995 roku, upływał pod znakiem świętowania. O. Finn
i ja raczyliśmy się obiadem rybnym w restauracji nadmorskiej nad
Pacyfikiem. Julia z grupą małej społeczności Naju wyszła, aby cieszyć
się naszą wizytą razem z koreańskimi sashimi i wijącymi się
ośmiornicami. Po obiedzie wsiedliśmy do samochodów i
kontynuowaliśmy podróż; ze mną, jako tym, który
próbował przewidzieć, gdzie będziemy celebrować następną
Mszę. Minęła już godzina 4:00 po południu, gdy wjechaliśmy w kompozycję
dolin. Było to w momencie, gdy dotarliśmy do doliny, o
której wiedziałem, że tam właśnie będziemy celebrowali Mszę
Świętą.
![]() |
3.2. Uczta Niebieskiej Miłości | ![]() |
Nikt z nas nawet nie śnił o tej innej celebracji, jaką nasz
Pan i Jego Matka przygotowywali: --- uczta niebieskiej miłości, w
czasie
Eucharystycznego Bankietu naszego Pana, jednego z najwspanialszych
cudów uczynionego przez Naszego Pana w dwudziestym wieku
historii Kościoła; byliśmy świadkami niesamowitej transformacji
konsekrowanej hostii i wina w najprawdziwsze Ciało, ba, najprawdziwsze
Serce i Najdroższą Krew Jezusa Chrystusa za wstawiennictwem Jego Matki.
Pozostali z nas otrzymali Ciało Eucharystyczne i Krew Chrystusa, ale w
ustach Julii, Eucharystyczna postać Hostii, komunikant i postać wina z
kielicha, zostały zamienione w naturę ludzką. Pozostali z nas smakowali
kosztując chleb i wino, gdy otrzymaliśmy Komunię Świętą. Wiedzieliśmy
przez boską wiarę, że były to prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa w
Eucharystii. Byliśmy złączeni z żywym i uwielbionym Chrystusem,
odnawiającym Jego mistyczną i realną Ofiarę, ofiarującym Siebie jako
Boską Ofiarę i Jego Mistyczne Ciało Ojcu. Gdy Julia doświadczyła
mieszania się Krwi i Ciała, Ciało powiększało się i poruszało w jej
ustach, i towarzyszył temu silny zapach krwi, ojciec Finn obserwował
biel hostii znikającą i zmieniającą się w ciemną czerwień żywego Ciała.
W
ustach Julii postać martwego chleba zmieniła się w Ciało, a postać
wina zmieniła się w Krew. O godzinie 17:30, pamiętnego piątku, reszta z
nas obserwowała poruszające się Ciało na języku i Krew spływającą pod
jej język i wypełniającą brzegi jej warg. Dopiero później,
gdy analizowaliśmy fotografię, zaczęliśmy dostrzegać pełnię ogromu tego
cudu. Hostia zamieniła się w żywe i drgające serce. Po raz pierwszy
ludzkie oczy widziały żywe Serce Naszego Pana i Zbawiciela, Serce,
które tak ukochało świat, że złożyło Siebie w ofierze
całopalnej, abyśmy mieli życie i abyśmy nie zginęli. Wszystkich
uczestników tamtego pamiętnego wieczoru łączyło to samo
odczucie. Byliśmy jednością myśli i serca.
W dwa miesiące później, w listopadzie, otrzymałem w końcu
tekst przesłania Jezusa dla Julii w czasie jej komunii, w francuskim
tłumaczeniu ojca Spies. W trakcie czytania tego przesłania od naszego
Pana, w czasie trwania komunii, zostałem utwierdzony w przekonaniu, że
słowa Jezusa potwierdzają nasze przypuszczenie. "Moja Matka teraz
pokazuje i odkrywa Moje Serce biskupowi [...]". To, co widzieliśmy
tamtego wrześniowego wieczoru, było najprawdziwszym Sercem Jezusa.
![]() |
3.3. Różne reakcje | ![]() |
Reakcje innych na ten fenomen, tych, z którymi
dzieliłem się fotografiami i moją relacją z naszego doświadczenia ---
cóż, to już była inna sprawa. Zawierają one szeroką gamę
niedowiarstwa i niewiary, cynizmu i obojętności po milczenie,
zdziwienie i lęk przed tym misterium wiary; zapowiedź wiary w
Eucharystię, w Kościół Katolicki, w sakrament kapłaństwa,
nawrócenie i Chrześcijańską Wiarę.
Wśród uwag były takie: "Jaki skandal!" i pytania: "Jak to
się stało, że fotograf był tak łatwo dostępny?". Podejrzenia: "Julia
miała ukryte to serce, a potem wślizgnęła je do ust!" Zaprzeczenia: "To
jest prywatne objawienie, nie muszę w to wierzyć!" A znów od
innych, całkowity brak reakcji. Tak często negatywne komentarze i
reakcje [...]
Jakkolwiek, zostałem w następnych tygodniach zaproszony, aby podzielić
się naszym doświadczeniem w domu Seoul'a, przedsiębiorcy,
który zgromadził grupę 15-tu Koreańczyków, w
większości Katolików. Podejmująca nas Buddystka, otwarta na
Chrześcijańską i Katolicką naukę, uwierzyła natychmiast, a następnie
zdecydowała się przyjąć katolicką katechezę przygotowującą do Chrztu
Świętego w Katolickim Kościele. Jej koreańska koleżanka, Metodystka
także uwierzyła natychmiast i rozwiała wszelkie zarzuty,
które stawiano na temat Katolickiej Eucharystii i celibatu
katolickiego kleru.
![]() |
3.4. Chleb Życia | ![]() |
Z drugiej zaś strony, inni: kapłani, teologowie, biskupi i
katoliccy laicy, którym pokazałem fotografie, pogrążeni w
swoich teologiach, pozostali obojętni lub nawet przerażeni w obliczu
tego nowego dowodu w ich katolickiej czy chrześcijańskiej wierze. "To
jest Moje Ciało, to jest Moja Krew", powiedział Chrystus, gdy podawał
pierwszą Eucharystię swoim apostołom, wypełniając obietnicę przez Niego
złożoną po rozmnożeniu ryb i bochenków chleba na
północnym brzegu Jeziora Genezaret. Jezus jest Chlebem
życia; "Ten, kto przychodzi do Mnie, nigdy nie będzie głodny, ten, kto
posiada wiarę we Mnie, nigdy nie będzie pragnął"3. I pięć razy Jezus
powtórzył i podkreślił z naciskiem, że Jego Ciało jest
prawdziwym pokarmem, a Jego Krew jest prawdziwym napojem na życie
wieczne, i ten ktokolwiek spożywa Jego Ciało i pije Jego Krew, ma życie
wieczne w Nim, a On wskrzesi nas w dniu ostatecznym.
Teologia i doktryna Katolickiego i Ortodoksyjnego Kościoła jest
niezmienna do dnia obecnego. Chleb i wino stają się Ciałem i Krwią
Chrystusa. Ta obietnica Chrystusa staje się przeszkodą dla
żydów i skandalem dla pogan. Pozostaje tym samym dla
liberalnych Katolików, teologów, świeckich i
nawet dla kapłanów, a skandalem dla Protestantów,
nawet po dzień obecny.
A przecież Jezusowe słowa są przejrzyste, a On nigdy nie sprostował
ich. Nawet w obliczu Faryzeuszy i Saduceuszy, nawet, gdy Jezusowi
uczniowie opuszczali Go --- tylko Jego dwunastu pozostało --- Pan, z
ciężkim sercem zwrócił się do swoich apostołów z
pytaniem: "Czy i wy opuścicie Mnie?" A z wysokości nabrzeża Morza
Tyberiadzkiego, gdy przeglądał On pokolenia, nawet do czasu obecnego; i
obserwował także tych, którzy mieli poznać Go przez Jego
Kościół; i odwrócili się w niewierze i
niedowiarstwie. Jego rozpacz i podejrzewanie Go przez
neomodernistów, intelektualistów w Kościele są
kontynuowane --- "Czy wy także opuścicie Mnie?"
Jezus wylał Swe Serce Julii: "Wielu duchownych chce uczynić Mnie znanym
poprzez sfałszowane argumenty i kompleksowe uwarunkowania, zapominając,
że Eucharystia, jest Moją podstawową substancją i wzniosłą prostotą
Ewangelii, którą Ja głoszę. Można to porównać do
rzucania błotem na prostych ludzi"4.
![]() |
3.5. Cuda Eucharystii w Kościele Katolickim | ![]() |
Obserwatorzy zdjęć i historii cudu podnosili dwa
szczególne teologiczne zarzuty. Pierwszy dotyczy ważności
Konsylium w Trencie. Eucharystia zawiera uwielbione i niezmienne Ciało
Chrystusa. Jak Eucharystia może krwawić lub zmieniać się w żywe ciało,
a tym mniej zmienić się w żywe serce? Po drugie, jaki jest cel takiego
cudu?
Historia Kościoła odnotowuje więcej niż sto sześćdziesiąt
potwierdzonych cudów Eucharystii. Przywołuję dwa: Cud w
Lanciano i w Bolsena we Włoszech.
Na początku ósmego wieku zakonnik bazyliański z
Lanciano
(koło Chieti we Włoszech) był niepokojony niepewnością po wypowiedzeniu
słów konsekracji w czasie Mszy. Na jego oczach Hostia Święta
zamieniła się w ciało, z wyjątkiem centrum, gdzie sakramentalna postać
pozostała niezmieniona. Konsekrowane wino przemieniło się w
jasnoczerwoną krew, która zakrzepła w pięć małych grudek. Ta
cudowna Hostia i Krew zostały zachowane do obecnego dnia.


Papieże tamtego okresu potwierdzili autentyczność cudu. A w 1970 roku Święte Oficjum powołało komisję naukowców do badań laboratoryjnych. L’Osservatore Romano 3-go kwietnia 1971 roku opublikowało raport potwierdzający, że Krew jest prawdziwa (grupa AB) i Ciało jest realnym ciałem, zawierającym mięsień sercowy. Jednocześnie stwierdzono, że Hostia i Krew należą do tej samej osoby. Ten cud wciąż trwa, już 1200 lat5. Papieże Leon X, Klemens X, Leon XIII i inni, potwierdzili autentyczność i cześć lub kult dla tej Cudownej Eucharystii.
Drugi cud wiąże się z historią nieznanego zakonnika, Piotra z Pragi. W czasach kontrowersji na temat Eucharystii w trzynastym wieku, kapłan zakonny Piotr celebrował Mszę przy głównym ołtarzu w kościele Św. Krystyny w Bolsena około 1263 roku. Historia głosi, że był osaczony wątpliwościami dotyczącymi prawdziwości Eucharystii. Gdy podczas celebracji wypowiedział nad hostią słowa konsekracji, niezakwaszony chleb zamienił się w ciało i zaczął obficie krwawić.


Wiadomość szybko dotarła do Rzymu i Jego Świątobliwość Papież
Urban IV,
przebywający w tym czasie w Orvieto, wybrał się w podróż do
Bolsena. Na życzenie Papieża, lokalny biskup przyniósł
cudowną Hostię. Papież pragnął oddać hołd cudowi i pospieszył na
spotkanie powracającej procesji. Spotkanie nastąpiło na Moście
Słonecznym u wejścia do Orvieto. Papież upadł na kolana w adoracji Pana
Euchrystycznego, którego krwawiące Ciało Eucharystyczne
spoczywało na korporale. Korporał został zachowany w Katedrze w Orvieto
do dnia obecnego. W roku następnym, w sierpniu 1264, Papież ustanowił
Święto Ciała Chrystusa na cześć Najświętszego Sakramentu i powołał Św.
Tomasza z Akwinu do napisania oficjum na tę uroczystość. Hymny: "O
salutaris Hostia" i "Tantum Ergo", zostały napisane przez Św. Tomasza.
Kościół potwierdził autentyczność tych Cudów
Eucharystycznych i wiele innych. Zatwierdził podobne cuda krwawiących
Eucharystii w Wenezueli i wielu innych miejscach w tym dziesięcioleciu.
Zdarzyło się w tym czasie dziewięć ważnych cudów
Eucharystycznych w samym Naju, poprzedzających cud, który
tutaj prezentuję. Cuda poprzedzone były objawieniami podobizn
Eucharystii, lub kielicha na zdjęciu zrobionym płaczącej figurze Naszej
Pani w Naju.



Potem Hostia otrzymana w czasie Komunii przez Julię zamieniła się w krwawiące Ciało. Fakt ten został potwierdzony przez kapłanów i wiernych obecnych w czasie Komunii Świętej.



Papieski pro-nuncjusz Korei, Mons. Giovanni Bulaitis, był
obecny, gdy
niewidzialna ręka (Św. Michał Archanioł, jak potem tłumaczyła Julia)
włożyła dużą Hostię do jej ust.
Jakkolwiek, diecezjalna komisja z Kwangju nie wypowiedziała się jeszcze
na temat dwunastu cudów Eucharystycznych, które
zdarzyły się do tego czasu w powiązaniu z Julią Kim, dwóch
biskupów: Arcybiskup Giovanni Bulaitis --- nuncjusz Korei i
ja, potwierdziliśmy autentyczność naszych własnych doświadczeń.
Arcybiskup Bulaitis, Apostolski pro-nuncjusz Korei, podążając za
wydarzeniami w Naju, zaprezentował swoje odkrycia Papieżowi Janowi
Pawłowi II, aby powstrzymać konsternację sceptyków. Ojciec
Święty naocznie został wtajemniczony w szczegóły tego cudu,
kiedy to Eucharystyczna Hostia stała się żywym Sercem w czasie
celebrowania Eucharystii w Jego papieskiej kaplicy na Watykanie, gdy
Julia Kim otrzymała Komunię z Jego rąk. Jakkolwiek Papież nie
mówił o tym osobiście, najnowsza publikacja, w języku
angielskim, przesłań i cudów z Naju, zawiera sprawozdanie na
temat cudu jak i słowa Najświętszej Dziewicy.

Inną trudnością, jakiej doświadczyłem ze strony
teologów
było pytanie: "jakiemu celowi taki fenomen ma służyć?" Powinniśmy o to
zapytać Autora tego fenomenu i cudownego zdarzenia po pierwsze, nie zaś
Julię lub mnie. Kim w końcu jesteśmy, aby dyktować Autorowi tych
Cudów, Eucharystycznemu Panu, co On chce przekazać poprzez
misterium Eucharystycznego Cudu? W Jego nieskończonej litości dla nas i
dla wielkiej rzeszy tych, którzy wciąż mają problem z
katolicką doktryną Eucharystii, Jezus daje nam Osobiście Jego
niebieskie potwierdzenie. Eucharystia jest prawdziwie Ciałem i Krwią
Chrystusa, obecnego pod postacią chleba i wina.
![]() |
3.6. Prawda potwierdzona | ![]() |
W Naju, dał On nam cud płaczącej i krwawiącej figurki Jego
Błogosławionej Matki, począwszy od 30 czerwca 1985 roku. A teraz daje
nam te Cuda Eucharystyczne dla utwierdzenia wiary Katolików
w autentyczność niebieskich przesłań zakomunikowanych nam za
pośrednictwem Julii Kim. Niebo nie żartuje w swych ostrzeżeniach i
wzywa nas do skruchy i powrotu przed Boże Miłosierdzie zanim będzie za
późno.
Cuda, szczególnie Eucharystyczne cuda, są ostatecznym apelem
Miłosierdzia Bożego. Jezus chce przebaczyć i ocalić nas, nawet o
jedenastej godzinie utraty wiary i wzrastającej apostazy, od
straszliwej kary wiszącej nad światem i tą grzeszną generacją,
szczególnie dotyczy to tych, którzy wciąż uważają
się za Katolików i Chrześcijan. W Jego przesłaniu z 22
września l995, Jezus lamentuje nad swymi kapłanami: "Gdyby moi kapłani,
którzy celebrują Mszę codziennie, chcieliby prawdziwie
uwierzyć i starali się doświadczyć tej Obecności z całego serca i
chcieli przeżywać wzniosłą i cudowną Boską Rzeczywistość, niezliczone
dusze mogłyby być oczyszczone i mogłyby żyć w Moim miłosiernym Sercu, w
łasce, która jest ponad wszelkie oczekiwanie".
Rozpacza On nad podróżami naszej teologicznej głowy i
brakiem odpowiedzi na żywą miłość: "Wielu kapłanów,
którzy twierdzą, że wiedzą, iż Ja oddycham i żyję w
Eucharystii, że jestem obecny z Ciałem i Krwią, Duszą i Boskością, na
prawdę nie znają Mnie dobrze". On przemawia do tych, którym
została pokazana: "Moja żywa obecność wiele razy (wcześniejsze
Eucharystyczne cuda w Naju) poprzez Moją maleńką duszę [Julia]".
I jakby jeszcze było mało kontynuuje: "Te spośród Moich
dzieci, które naśladują Mnie, są nieliczne". On lamentuje
także nad naszą teologiczną sofistyką: "Wielu duchownych chce uczynić
Mnie znanym poprzez wymyślne argumenty i kompleks uzasadnień,
zapominając o Eucharystii, która jest Moją substancją i
wzniosłą prostotą Ewangelii, którą Ja głoszę. Można to
porównać do rzucania błotem na prostych ludzi". I Jezus
kończy: "Śpieszcie się z rozpoczęciem życia uświęconego przez modlitwę,
wyrzeczenia, pokutę, abyście mogli osiągnąć ostateczne zwycięstwo i
czyńcie akty wynagradzania za najbardziej obrzydliwe grzechy
bluźnierstwa, jakie zostały dokonane".
![]() |
3.7. „Miej miłosierdzie dla Mnie, a Ja będę miał Miłosierdzie nad tobą” | ![]() |
Młoda Amerykanka uczestnicząca w tym samym Maryjnym
zgrupowaniu na statku w okolicy Karaibów w marcu 1996 roku,
w którym i ja uczestniczyłem, zagadnęła mnie w ostatnim dniu
zgrupowania. Powiedziała mi, że Pan dał jej przesłanie dla mnie.
Dlaczego zechciał Pan upomnieć mnie tak ostrym słowem? Dałem Mu
świadectwo wcześniej w tym tygodniu posługując się moim doświadczeniem
dotyczącym cudu w Naju, a teraz --- co On mi mówi? Gdy
skupiłem się raz jeszcze na przesłaniu, słowa Jezusa zabrzmiały
ponownie w moich uszach --- "Odstępstwo i niedowiarstwo sprowadzają ten
świat na krawędź ruiny; zbyt wielu Moich reprezentantów trwa
w uśpieniu. Prawdziwie Moi reprezentanci pozwalają sobie nawet na bycie
zwodzonymi przez fałszywych proroków. Obecne zamęty
przerażają Mnie; rozdzierają Moje Serce, zaczynają być razami
nieskończenie rozdzierającymi Najświętsze i Niepokalane Serce Mojej
Matki".
"Miej miłosierdzie nade Mną, a Ja będę miał Miłosierdzie nad tobą". Te
słowa otrzymały dziwne potwierdzenie w piątek 30 czerwca 1996 roku.
Zadzwoniłem do Lubbock w Teksasie i rozmawiałem z córką
Patrycji Devlin, Eileen. Gdy tylko rozpoznała mnie, kontynuowała:
"Księże Biskupie, czy pamiętasz przesłanie otrzymane na statku?
»Miej miłosierdzie nade Mną, a Ja będę miał Miłosierdzie nad
tobą«". Jak mogłem zapomnieć te słowa? --- Eileen
kontynuowała:
"Jezus, Boskie Dzieciątko z Pragi uronił te same słowa do kapłana,
który znalazł okaleczony korpus statuy po napaści na zakon
karmelitański w Pradze. I gdy kapłan wyciągnął statuę ze stosu,
usłyszał słowa: »Miej miłosierdzie nade Mną, a Ja będę miał
Miłosierdzie nad tobą«”. W przesłaniu skierowanym
do Julii w czasie papieskiej Mszy, Błogosławiona Matka powiedziała:
"Widzialna zmiana Eucharystii dzisiaj miała wskazać, że Jezus przyszedł
do ciebie poprzez Ofiarę Świętej Eucharystii, która jest
powtórzeniem Ofiary dokonanej na Golgocie, aby zmyć grzechy
świata Jego Najdroższą Krwią. Niech wszyscy uznają Świętą Realną
Obecność Pana w Świętej Ofierze Mszy"6.
![]() |
3.8. Boska Wiara | ![]() |
Niezwykłe wydarzenia wokół Julii, jej przesłania i
zjawiska są prywatnymi objawieniami, które muszą być
rozpoznane przez Kościół. Płacząca i krwawiąca we łzach
statua Dziewicy, w odniesieniu do prywatnego objawienia, od początku i
najczęściej obserwowane zjawisko, może być potwierdzone przez nasze
zmysły i przez naukowe badania także. Eucharystyczne zjawiska są
również obserwowalnymi faktami, poświadczonymi przez wielu,
włączając biskupów i kapłanów. Eucharystia,
przemieniona w ciało ludzkiego serca i krew, jest także faktem,
który musi być zaakceptowany przez Boską wiarę. Wierzymy z
Boską wiarą, że każda hostia i każda kropla wina, które były
poprawnie zakonsekrowane, zaczynają być Ciałem i Krwią Naszego Pana.
Konsekrowane postacie są znakiem substancjalnej Obecności żyjącego
Chrystusa.
Drugi cud, jaki miał miejsce w Naju: transsubstancjacja postaci chleba
i wina, były dalej transformowane w postacie krwi i ciała lub serca,
które są także znakami Eucharystycznej substancjalnej
Obecności Chrystusa. To są ponadnaturalne zdarzenia, które
mogłyby być aktualizowane Mocą Boga, obecnego w misterium Eucharystii.
Pozostaje jeszcze jedna, ostatnia lekcja płynąca z tego
Eucharystycznego cudu w Naju. Otóż Jezus przemienia hostię,
znak Boskiego Chleba Życia, w znak Jego Miłości, Jego Serce. Niegdyś
objawił się Św. Gertrudzie (średniowiecze) i Św. Małgorzacie Marii
Alacoque (rok 1600), aby ukazać im misterium Bożej Miłości. Dziś
również Syn Boży ukazuje nam żywą rzeczywistość swego
Kochającego Serca, ale nie tylko Własne Serce, lecz nieskończoną,
wiecznie dynamiczną i żywą Miłość Błogosławionej Trójcy,
która daje nam siebie w sakramentalnym Wcieleniu Jezusa,
Jego żywej Miłości, Wcielonego Słowa Boga Przedwiecznego,
który jest samą Miłością, samym Sercem, w Jego Eucharystii,
w Jego Eucharystycznym Sercu. Zbyt często, nawet ci, którzy
wierzą w Eucharystię, wciąż myślą o niej, jako o zwyczajnym sakramencie
Ciała i Krwi Jezusa. Napotykamy trudności w łączeniu tej sakramentalnej
Obecności z realną i mistyczną Obecnością Całego Jezusa, Wcielonego
Słowa Boga, który jest Miłością i który wybrał
ten przykład, aby stać się obecnym dla nas, nie tylko w znaku, ale w
Jego niezwykłej, Boskiej rzeczywistości. On chce przebywać w nas i
abyśmy my przebywali w Nim tak, jak On przebywa w Ojcu, a Ojciec w Nim,
w Jego Miłości, poprzez Jego Eucharystyczne Serce. Bo Jezus jest samym
Sercem Trójcy.
Współczesna mistyczka, tak często oczerniana, Maria
Valtorta, opisuje to misteriun Miłości. Umieszcza ona w ustach Jana,
umiłowanego ucznia, taką ekstatyczną wizję misterium Chrystusa,
Wcielonego Syna Boga: "Jesteś we wnętrzu Ognia, który jest
Wieczną Miłością Trójcy Przenajświętszej, Jej Natury, Jej
Esencji, Jej Rzeczywistej Esencji. Jesteś Drugą Osobą niewysłowionego
misterium, które jest Bogiem, a które ja
penetruję, ponieważ Bóg przyciągnął mnie do Siebie [...] Ty,
Bóg --- Syn, jesteś jak Ojciec. Ty, Bóg, jak Duch
Święty; Ty, centrum Trójcy [...] ponieważ gdybyś nie był
Miłością Ojca i Miłością dla Ojca, wtedy Miłość, Boska Miłość, byłaby
utracona, a Boskość nie byłaby Trójjedyna i brakowałoby
największego atrybutu Boga --- Jego Miłości [...]"7. I jest to Miłość,
która daje Siebie tym, którzy pragną otrzymać Ją
w misterium Eucharystycznego Serca Jezusa, Boskiej Ofiary Miłości.
![]() |
4. Cuda z udziałem Julii | ![]() |
30 czerwca 1995 roku w obecności wielu osób miał
miejsce inny cud. Julia opisuje go w swoim dzienniczku. Pisze, że
podczas modlitwy zobaczyła, jak w miejscu ran Chrystusa na krzyżu
zawieszonym nad figurą Matki Boskiej pojawiła się krew. Zakrwawioną
rękę Jezus pobłogosławił wszystkich, a krew spadająca z Jego ran
zamieniła się w Hostie, które delikatnie spadły przed
figurę. Obecni pielgrzymi usłyszeli tylko odgłos spadających Hostii i
ujrzeli Je pod figurą Matki Boskiej.
Rok później cud się powtórzył, tyle, że siedem
Hostii spadło wprost do ust Julii Kim.
Niezwykłego świadectwa dostarczają także fotografie figury Matki Bożej.
Na wielu z nich pojawiają się Hostie --- bądź to na rękach wizerunku
Maryi, bądź obok figury. Hostie widoczne są także na filmach
nakręconych kamerą video, mimo że podczas ich nagrywania nie były
widoczne gołym okiem.

Julia jest nie tylko apostołką Eucharystii, ale także stygmatyczką.

![]() |
5. Orędzia Matki Bożej z Naju (1998-1999) | ![]() |
7
października 1998 --- Święto Matki Bożej
Różańcowej
Julia:
Płakałam przez całą noc, tak bardzo cierpiałam. Ofiarowałam
wszelkie cierpienia Panu i Dziewicy za nawrócenie
grzeszników. Około 5.50 rano potężna smuga światła zstąpiła
od strony Krucyfiksu i spoczęła na mnie. W tej chwili usłyszałam
smutny, ale łagodny i kochający, głos Najświętszej Panny.
Maryja:
„Moja umiłowana córko! Moje umiłowane
dzieci, które wezwałam! Jak ptak gromadzi swe pisklęta pod
skrzydła, tak samo Ja wzywam wiele Moich dzieci i gromadzę je pod Moim
płaszczem. Jednak większość z nich nie jest Mi wdzięczna. Rozpraszają
się we wszystkich kierunkach, łączą się z demonem, zamiast stawać się
światłem dla tego świata, który ogarnęły ciemności.
Przepełnia Mnie smutek.
Obecnie, naśladując tych, którzy żyją poza Kościołem, wiele
Moich dzieci, twierdzących, że kochają Pana, odłącza się od Niego.
Stają się we wnętrzu swoich serc jakby zabójcami i
sprawiają, że ten świat staje się równie nieszczęsny jak
wtedy, gdy Kain zabił Abla.
Zniszczenie rozszerzyło się nie tylko w społeczeństwie i w rodzinach,
lecz nawet w Kościele, ogarniając ten świat mroczną zasłoną. Większość
rządzących polityków i władz Kościoła, których
obowiązkiem jest rozwiązywać problemy, nie potrafi się ze sobą
porozumieć.
Krytykują się, zwalczają, rzucają fałszywe oskarżenia, a z pychą
wysławiają swą wiedzę. Kimże więc oni są? Są jak właściciele
statków, które płyną po pełnym morzu, lecz oni
stali się ślepi, głusi, duchowo chromi.
Czy Bóg może nie być tym oburzony? Jeśli będą żałować,
uderzając się w pierś, płacząc i krzycząc, wtedy, gdy Boska kara
– zasłużona przez obecne grzechy – spadnie na
zepsuty świat, na cóż się im to przyda? Ja teraz was
uprzedzam, zaniepokojona, powtarzając wciąż te same słowa, dlatego, że
wówczas nie będę mogła nic uczynić.
Wszystkie Moje dzieci tego świata! Jeszcze nie jest za
późno. Śpieszcie się przywrócić wolność waszym
sercom, okazać skruchę i powrócić do Mnie --- waszej Boskiej
Matki. Wtedy Pan, który stał się Żertwą ofiarną w ofierze
przebłagalnej dla waszego ocalenia, ujrzy, że prosicie o przebaczenie.
On odbuduje to, co szatan zniszczył i uzdrowi zadane wam przez niego
rany.
Módlcie się więc i wstawiajcie z miłością nawet za tych,
których cieszy nędza bliźniego. To bowiem jedynie przez
miłość odniesiecie zwycięstwo nad demonem. Pamiętajcie o tym, że
Bóg powstrzymuje czarę Swego gniewu jedynie dzięki
modlitwom, ofiarom i wynagrodzeniom małych dusz, które
ofiarowały się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Wy, których
wezwałam, stańcie się apostołami Najświętszego Serca Jezusa i Mojego
Niepokalanego Serca, uzbrójcie się w miłość, pozostańcie
przebudzeni i módlcie się do Boga, żeby zaniechał ukarania
ludzi, jak na to zasługują.
Moje dzieci, tak bardzo umiłowane! Moje dzieci, które
zostałyście wezwane jako apostołowie Najświętszego Serca Jezusa i
Mojego Niepokalanego Serca! Myślcie o Mnie zawsze i jednoczcie się ze
Mną. Wasza praca dla Pana i dla Mnie sprawi, że wiele będziecie mieć
trosk. Jednakże wiedzcie, że im bardziej cierpicie, tym większą
otrzymacie nagrodę w Niebie. Składajcie więc wspaniałomyślnie w ofierze
wszystkie wasze cierpienia.
Obecnie nie ma już czasu, żeby się cofać i wahać. Chcę, żebyście
wszyscy z większą odwagą i bardziej zjednoczeni, okazywali moc miłości.
Z heroiczną wiernością i bez zastrzeżeń starajcie się, by cały świat
poznał gorejącą Miłość i zatrwożone wezwania Mojego Niepokalanego
Serca. Nawet, jeśli jęczycie, czując się tak, jakbyście się osuwali na
niebezpiecznym stoku, kiedy dajecie Mnie poznać innym, to potrwa
zaledwie krótki czas. Ja was ochronię pod Moim płaszczem,
zawsze gotowym, żeby was przyjąć i poprowadzę was ku Niebu”.
Julia: Kiedy
Dziewica skończyła mówić znikło światło i
ustały też moje cierpienia.
3
kwietnia 1999 «Czuwajcie i módlcie się
[...]»
Julia:
Opuściłam wieś, gdzie leczyłam się z powodu bardzo wielkich
boleści, jakie znosiłam od długiego czasu. Udałam się do Naju, aby
uczestniczyć w czuwaniu paschalnym, które miało się
rozpocząć o 21.00. Nagle pochwycił mnie ogromnie silny ból.
Obawiałam się, że nie będę mogła uczestniczyć we Mszy św. o 21.00.
Udzielono mi pomocy i mogłam być obecna na Eucharystii w kościele
Yong-San p’o, usytuowanym przy drodze do Naju.
Kiedy rozmyślałam po przyjęciu Komunii Św., usłyszałam czuły, łagodny i
zarazem poważny głos Jezusa, dochodzący z Nieba
Jezus:
„Moja droga mała duszo [...] W tę noc, kiedy świętuje
się Moje przejście od Męki do Zmartwychwstania ileż Moich dzieci
uczestniczy w Moim Zmartwychwstaniu? Moje Serce odczuwa tak wiele
smutku, bo bardzo małą liczbę stanowią te z Moich dzieci,
które uczestniczą w Moim Zmartwychwstaniu i nawracają się
szczerze, mówiąc jak grzesznicy: »Moja
wina«. A zbyt liczne są te z Moich dzieci, które
nawet śpiewając wargami mają ducha zamroczonego bezużytecznymi myślami
(1), marzą o okazałych pałacach (2), a wszystko, co widzą, rani ich
serca (3), ofiarowując im straszliwy spektakl.
Małe dusze, pracujące dla Mnie z Moją Matką Maryją! Nie lękajcie się,
nie wahajcie się, lecz pośpiesznie wstańcie i głośno wołajcie. Ja,
który jestem Początkiem i Końcem wszystkiego i
który trzymam klucze śmierci, piekła i Niebios, ukończę
pracę, jaką rozpocząłem.
Nawet, jeśli świat was nie rozumie i doświadczacie smutku i
prześladowania, jesteście bogaci. Dochodzicie bowiem do Mnie, idąc za
Moją Matką.
Moje dzieci, które z pełnym zaufaniem biegną do Mnie
słuchając Mojej Matki, która ich prowadzi drogami na
skróty, odniosą zwycięstwo nad diabłem. Będą nosić wieniec
laurowy, jaki da im Moja Matka i będą spożywać owoc z drzewa życia
wiecznego w Niebieskim Raju, tam, gdzie nie ma troski ani smutku, lecz
jest tylko miłość.
Moje drogie dzieci! Moje dzieci nieskończenie umiłowane! Pośpieszcie
się i wstańcie, czuwajcie i módlcie się. Wkrótce
przybędę z Moją Matką do każdego z was. Przyniosę nagrody i ogień.
Każdemu odpłacę za jego dzieła. Zatem przebudźcie się z waszego snu i
przyjdzie do Mnie poprzez Moją Matkę.
Morze ognia i siarki oto jest miejsce, które zostanie
przydzielone niesprawiedliwym i nikczemnym, odrzucającym Boga Ojca,
bluźniącym przeciw Duchowi Świętemu, stawiającym przeszkody (4)
wszystkiemu, co czyni Moja Matka i Ja, oczerniającym (5), widzącym
źdźbło w oku innych (6), a niewidzącym belki we własnym.
Ja również ich kocham, bo pragnę ocalić cały świat przez
zwycięstwo Mojej Miłosiernej Miłości. Udzielam im Mojej Miłości i
wylewam na nich orzeźwiający deszcz. A wy, ofiarujcie wszelkie wasze
cierpienia i módlcie się, módlcie się, aby także
oni mogli odnieść zwycięstwo nad demonem, który chce ich
doprowadzić do stoczenia się po drodze zatracenia. Ich zwycięstwo
umożliwi im spożywanie owoców z drzewa życia wiecznego.
Błogosławię was wszystkich i ich również.
Żegnajcie!”
Julia:
Kiedy notowałam to orędzie, demon gwałtownie mnie zaatakował.
Przewrócił biurko i odrzucił moje okulary. Cisnął mną o
podłogę, sprawiając, że prawa ręka bardzo mi spuchła i odczuwałam
wielki ból w karku. Na podłodze pozostawił siedem czarnych
śladów.
Dopisek ks.
Spiesa: W tym orędziu Jezus wypowiedział sześć
słów (zaznaczonych cyframi), których Julia nie
zrozumiała. Nikt w otoczeniu Julii ich nie rozumiał. Wziąwszy pod uwagę
bardzo zły stan zdrowia Julii i jej męża zająłem się poszukiwaniami.
Poprosiłem Lubino Paka, który służy Matce Bożej w Naju i
mnie, aby udał się do bibliotek. Nieprzyzwyczajony do takiej pracy
musiał wielokrotnie ponawiać próby znalezienia znaczenia
słów, stosując się do moich wskazówek. Po ponad 3
tygodniach osiągnął cel.
Myślę, że to może świadczyć na korzyść Julii, która jest
oskarżana m.in. o plagiat. Ileż razy otrzymała już orędzia, w
których znajdowały się słowa, dla niej niezrozumiałe.
Prof. Martin An Eungnyol dał mi następujące wyjaśnienia tych
słów:
8
grudnia 1999 – Uroczystość Niepokalanego Poczęcia
Julia:
Udałam się z pielgrzymką na górę naszej
Błogosławionej Matki. Odprawiłam drogę krzyżową dla wynagrodzenia za
zniewagi zadawane Jezusowi oraz za obelgi kierowane pod adresem naszej
Niebieskiej Matki. Gdy piłam wodę ze źródła, jakie
Najświętsza Panna nam dała, przyszło wielu pielgrzymów. W
czasie, gdy, trzymając kubek w dłoni, modliłam się: „Niech
drogocenna Krew Jezusa uzdrowi nasze dusze i nasze ciała.
Amen”, odczułam w sercu głęboki smutek. Ujrzałam Jezusa
błogosławiącego nas z wysoka i usłyszałam Jego kochający głos.
Jezus:
„Tak, pobłogosławię was osobiście. Całkowicie oddałem
się za was wylewając Moją Krew za wasze zbrudzone grzechem dusze.
Czegóż nie dałbym wam, szukającym Mnie? Ja, który
was stworzyłem w łonie waszych matek, ożywię wasze wysuszone dusze i
ciała. Nie bójcie się więc, lecz gromadźcie się wszyscy
tutaj, pijcie tę wodę i obmyjcie się nią.
Z wiarą dążcie do jak największej dobroci i miłości. Prowadźcie wiele
dusz do Arki Zbawienia Maryi, upewniając się, że jej nie opuszczą.
Módlcie się z większą gorliwością i przyjdźcie do Mnie
poprzez Moją Matkę. Za każdym razem, kiedy tu przyjdziecie, szukając
Nas, Mojej Matki i Mnie, wzywając Nas stale z całego waszego serca, Ja
udzielę wam Światła Mojego rozpalonego Najświętszego Serca i Mojego
Miłosierdzia. I pozwolę wam pić do nasycenia. Wasze pragnienie zostanie
zaspokojone. Napełnieni łaskami będziecie się cieszyć pokojem,
miłością, radością. Dziś razem z Moją Matką, która została
poczęta bez grzechu pierworodnego dla zbawienia świata, udzielam wam
Moich niebieskich błogosławieństw”.
Julia:
Widziałam Jezusa niewyraźnie. Kiedy jednak skończył
mówić jasno odróżniłam Jego Dłonie promieniujące
światłem ku ziemi. Podobnie Dziewica: była ledwie widoczna, ale Jej
Ręce były bardzo wyraźne, duże. Błogosławili nas. Matka Boża wyglądała,
jakby chciała nas przed czymś chronić.
21
grudnia 1999 – Wspomnienie św. Piotra Kanizjusza
Julia:
Bardzo chciałam ujrzeć Najświętszą Pannę, która tak
wiele płakała. Poszłam więc do kaplicy o 1.30 w nocy. Dawno już tam nie
byłam. Pozdrowiłam Ją. Zaczęłam modlić się i śpiewać hymny. Po
zapaleniu świeczki usłyszałam głos Najświętszej Panny.
Mówiła bardzo smutnym głosem i płakała.
Najświętsza
Panna: „Moja umiłowana córko! Kto
zapłaci za krew Abla? Ogień Mojego Serca płonie jak aktywny wulkan, gdy
widzę, jak większość pasterzy – nazywanych przewodnikami
– zamiast prowadzić ku Niebu liczne owieczki,
próbujące dojść do bram Nieba i wejść tam, zatrzymują je lub
im przeszkadzają. Te złe osoby przypominają zwierzęta o ludzkich
twarzach. Odwracają się od Sprawiedliwości Boga, odrzucają Krzyż Jezusa
i nie idą za Mną. Rozwijają się jak rośliny pozbawione
kwiatów i rosną jak chwasty. Stali się jak straszliwe groby.
Jeśli zakończą swe życie bez skruchy, odpowiedź Boga będzie groźna i
zostaną wrzuceni w ogień, który nigdy nie zgaśnie.
Wszystkie dzieci świata! Nie można sobie zapewnić szczęśliwego jutra.
Ale przynajmniej wy, którzy staracie się Mnie poznać
powinniście czuwać i modlić się, aby uniknąć nieszczęścia płomieni
Bożej sprawiedliwości. Jednak nawet Moje dzieci, które
zostały wezwane, nie czuwają. Jestem z tego powodu pogrążona w smutku.
Przynajmniej wy, którzy starcie się Mnie poznać, powinniście
stać się jak najszybciej małymi duszami. Pamiętajcie o słowach Pana:
»Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość
przebiegłych zniweczę«8. W ten sposób
dojdziecie
do Jego Chwały przez Paschalną Tajemnicę, czyli do Zbawienia przez Jego
Krzyż, Śmierć i Zmartwychwstanie. Ja będę was trzymać za ręce i
poprowadzę was do Nieba, gdy będziecie cierpieć, idąc za Mną, nie
zważając na troski, ogołocenia lub katastrofy naturalne. Będziecie się
cieszyć szczęściem wiecznym. Podejmujcie stale wysiłek prowadzenia
życia ofiarnego i pełnego wyrzeczeń. Do zobaczenia!”
Julia:
Kiedy Najświętsza Panna skończyła mówić Jej łzy
spłynęły na szkło małej szkatułki postawionej na ziemi dla ochrony
miejsca, na które upadła cudowna hostia 27 sierpnia 1997
roku.
Uwaga tłumacza
francuskiego: Julia powiedziała, że kiedy zapisywała te
orędzia była mocno atakowana przez demona. Demon był wściekły do tego
stopnia, że podniósł ją i cisnął o podłogę.
Powtórzył to jeszcze raz. Osoby przebywające na parterze
słyszały dwa razy uderzenie o podłogę. Julia była cała potłuczona. Nie
potrafiła się poruszyć z bólu. Zraniła sobie jeden z
palców u nogi, który zaczął mocno puchnąć.
![]() |
6. Orędzia Jezusa i Dziewicy Maryi z Naju (2000-2001) | ![]() |
Wielkanoc
23 kwietnia 2000
„Złóżcie
siebie we wspaniałomyślnym darze dla
ratowania świata”
Julia:
W Niedzielę Wielkanocną udałam się do kaplicy i zaczęłam się
modlić. Usłyszałam piękną i uroczystą muzykę. Podniosłam głowę.
Ujrzałam Jezusa i naszą Matkę Niebieską.
Najświętsza
Panna: „Moja droga córko! Moje
dzieci,
które zostałyście przeze Mnie wezwane! Nie dręczcie się
zbytnio, lecz bez lęku powierzcie Mi wszystko.
Dlaczego Pan, wasz Zbawca, tak bardzo kochał Marię Magdalenę? Była
grzesznicą zasługującą na ukamienowanie. Jednak zdobyła
Królestwo Niebieskie, gdyż szczerze nawróciła się
ze swoich grzechów i poszła za Panem z prostotą dziecka. Z
miłością bez zastrzeżeń, wylała na Pana wonny olej, namaszczając Go tak
do grobu. Czyż nie uczyniła wszystkiego, co było w jej mocy?
A potem Piotr. Cieszył się pełnym zaufaniem i całkowitą miłością Pana.
Przysięgał, że Go nigdy nie opuści, nawet gdyby wszyscy inni Go
opuścili, a wyparł się Go trzy razy, przysięgając: »Nie znam
Go«.
Jaki smutek musiał odczuwać Pan widząc go w tamtej chwili. Jednakże,
kiedy tylko kur zapiał, Piotr głęboko skruszony po swoim grzechu,
postanowił na nowo przez całe swe życie dobrze wypełniać misję, jaką
Pan mu powierzył. Dał świadectwo o Nim odważnie za cenę swego życia. Za
to cieszy się teraz szczęściem w Niebie.
Droga córko i wy, wszystkie Moje dzieci, jakie wezwałam z
miłością! Podstępne demony, które wiedzą, że was wybrałam i
które znają misję, jaką macie wypełnić, ogarniają
przestworza i ziemię, aby was zniechęcić i zmącić spokój.
Ale wy nie możecie tracić ufności i upadać na duchu.
Z powodu podstępów demonów, większość pasterzy i
dzieci, które wezwałam i które uważają, że znają
Pana, stają się ślepe i głuche, niezdolne do rozeznawania. Dlatego
szatan – Mój przeciwnik – jest bliski
ogłoszenia wkrótce hałaśliwie swego zwycięstwa.
Jego celem jest wstrząśnięcie wiarą i ufnością w was. Podejrzewa
bowiem, że rozszerzacie Miłość Pana i Moją i chce sprawić, że nędznie
upadniecie na duchu. On usiłuje tchnąć w was poczucie nędzy,
przeszkadzając wam wypełnić waszą ważną misję.
Wstańcie więc szybko i idźcie naprzód odważnie, starając się
wypełnić zadanie, jakie wam zostało powierzone. Szukajcie jedynie
rzeczy Nieba, gdzie nie ma ani głosu, ani pragnienia, ani tęsknot, ani
łez, ani boleści, ani smutków, ani trosk, w
którym czeka was jedynie wieczne szczęście.
Kiedy ofiarowujecie wszelkie niemądre pogłoski i oskarżenia przeciw
wam, pracujecie dla nawrócenia grzeszników.
Przypominam wam, że jesteście wybrani na Moich
współpracowników, tak samo jak Ja zostałam
wybrana na Współpracowniczkę Pana. Będę zawsze z wami tak
słabymi i wy będziecie się cieszyć szczęściem wiecznym na miejscach,
jakie przygotowałam dla was w Niebie”.
Julia:
Kiedy tylko Najświętsza Panna skończyła mówić, Jezus
odezwał się do mnie.
Jezus:
„Wszystkie dzieci świata! Pośród tych,
którzy śpiewają »Alleluja« swoimi
wargami, iluż jest takich, którzy rzeczywiście szczerze
przychodzą do Mnie?
Ocalę wraz z Moją Matką i sprawię, że zmartwychwstaną do życia
wszystkie Moje dzieci, które przyszły ujrzeć Moją Matkę i
które zrealizują w życiu to, o czym usłyszały, nawet
pośród bliskich niebezpieczeństw i bardzo wielkich
kryzysów.
Zatem w szlachetnym i wyznaczonym celu ocalenia świata
wspomóżcie zagubione owce. Te, które posiadają
uszy, aby słuchać, będą słuchać, a te, które mają usta,
otworzą je.
Nie budźcie tygrysa, który śpi (nie wywołujcie
nieszczęśliwych sytuacji), nie ukrywajcie swej brzydoty pod grubym
makijażem (nie koncentrujcie się na tym, co zewnętrzne, lekceważąc to,
co wewnętrzne), aby następnie drżeć z lęku, kiedy cała ziemia zostanie
wstrząśnięta i stanie się morzem ognia, zmiatanym przez straszliwe
przerażenie.
Ofiarowujcie akty wynagrodzenia za najstraszliwsze grzechy
świętokradztwa, zniewagi Boskiego Majestatu i niewdzięczności,
powtarzajcie tajemnice Ostatniej Wieczerzy i zmartwychwstania.
Będę wam towarzyszył z Moją Matką, wam, którzy zostaliście
wezwani i pracujecie dla Mnie. Ochronię was i podtrzymam, czyniąc was
niewzruszonymi pośrodku wszystkich doświadczeń. Ostatniego dnia
będziecie się cieszyć szczęściem wiecznym przy Moim Stole. Do
zobaczenia!”
13
czerwca 2000
Julia:
Od 7.30 doznawałam głębokiego pragnienia ujrzenia Dziewicy w
kaplicy i nie mogłam już dłużej się opanować. Poszłam tam więc.
Zobaczyłam kapłana-pielgrzyma i kilku pomocników Dzieła
Najświętszej Panny w Naju. Modlili się razem.
Kontemplowałam Jezusa na Krzyżu i wydał mi się tak spokojny, nawet
będąc przybitym do Krzyża. Kiedy się modliłam, bardzo silne światło
rozlało się z Krzyża i powaliło mnie na podłogę. Wstałam bardzo szybko
i usłyszałam kochający i pełen godności głos Jezusa, ale nie mogłam Go
dojrzeć.
Jezus:
„Moja droga mała duszo! Moje dzieci, które
wezwałem! Udzielam wam światła Mojej Miłości i Mojego Miłosierdzia.
Módlcie się, nadal się módlcie. Nawet, jeśli
wasze myśli są niedoskonałe, ofiarujcie Mi przez Moją Matkę całe wasze
życie. Stawajcie się coraz bardziej mali. To w ten sposób
wasze życie stanie się modlitwą i złożycie siebie w ofierze.
Jeśli się wam zdaje, że ciemność wszędzie się rozciąga, idźcie za Moją
Matką, powierzcie Jej wszystko i wierzcie Jej. Wtedy otrzymacie światło
z Mojego Najświętszego Serca i osiągniecie Niebo. Moja Matka
powiedziała: »Świat osiągnie pokój przez modlitwy,
ofiary i wynagrodzenia małych dusz«.
Kto był, jak myślicie, pośrednikiem w spotkaniu na szczycie pomiędzy
Koreą Północną i Koreą Południową? Była nim Moja Matka
– Maryja. Moja Matka, której życzeniem jest, aby
żadne z Jej dzieci się nie potępiło, działa jako pośredniczka w tym
spotkaniu [na szczycie] pomiędzy Koreą Północną i Południową
i poprowadzi w końcu do całkowitego zlikwidowania żelaznego drutu
ogrodzenia, które dzieli kraj, abyście wy, zasmuceni tym
podziałem, mogli żyć w harmonii dzięki umowie pojednania. Śpieszcie się
więc i módlcie. Jeśli przejawicie siłę miłości, jeśli
złożycie siebie w darze bez zastrzeżeń przez wasze modlitwy, ofiary i
wynagrodzenia, otrzymacie zwycięstwo nad demonami podziału,
którzy wywołali wasze cierpienie i ujrzycie
wschód nowej jutrzenki. To z pewnością będzie droga na
skróty do światowego pokoju”.
Julia:
Kiedy Jezus skończył mówić, usłyszałam piękny i
kochający głos Dziewicy.
Najświętsza
Panna: „Moje umiłowane dzieci! Przebudźcie się
szybko i módlcie się ze Mną. Pilnie módlcie się,
aby dzieci Boże, które zostały rozproszone przez pokusy
demona, stały się jednym w miłości.
Szatan, Mój przeciwnik, wie, że Moja córka,
którą wybrałam, stawała mu na drodze za każdym razem, kiedy
wierzył, że zbliża się do zwycięstwa i kiedy był gotowy krzyczeć z
radości. Atakował ją gwałtownie i występnie, aby ją zabić, posługując
się wszelkimi dostępnymi metodami. Jednakże nie udaje mu się to z
powodu Mojej opieki i waszych modlitw.
Obecnie jest jeszcze bardziej rozwścieczony, gdyż ma się dokonać
pojednanie i harmonia jednego narodu przez spotkanie [na szczycie]
pomiędzy Południem a Północą. Podejmuje on wielkie wysiłki,
aby doprowadzić ludzką rasę do zniszczenia, próbując
wzniecić waśnie i wrogość, podżegając świat do znieważania Boga.
Jednakże Ja was obronię, was, ufających Mi i idących za Mną, i ochronię
was Moją niewidzialną obecnością przed wszystkimi niebezpieczeństwami,
aby Mój plan się wypełnił.
Jednak, ponieważ Bóg dał wolność ludziom, są tacy,
którzy pozostają pod panowaniem demonów i idą za
nimi. Próbują oni usunąć miłość i wywołać spory. Oto,
dlaczego wasze pełne gorącej miłości modlitwy są konieczne.
Moje umiłowane dzieci! Moje dzieci, wezwałam was, ponieważ kocham was
niezmiernie! Z waszą pomocą pragnę budować tam, gdzie szatan dokonuje
zniszczenia, uzdrawiać to, co szatan rani, odnieść zwycięstwo tam,
gdzie szatan wydaje się zwyciężać. Chcę więc, abyście przynajmniej wy,
których wybrałam, zdali się na Mnie i ofiarowali Mi miłosne
modlitwy, z pokorą małych dusz.
Z powodu wysiłków podejmowanych przez podstępne demony,
świat utracił poczucie wartości moralnych i zagłębia się szybko w
głębokim upodleniu moralnym, pozwalając sobie na bezrozumną
rozwiązłość. Ludzie porzucają prawa moralne, a to doprowadza
rodziców do zabijania własnych dzieci, dzieci – do
zabijania rodziców. A małżonkowie, którzy powinni
formować zjednoczone stado, poddają się pokusom demona,
który prowadzi ich do egoistycznej miłości i do braku
wzajemnego zrozumienia. To prowadzi do rozbicia rodzin.
Podstępne demony wzbudzają również pragnienia seksualne u
mężczyzn i u kobiet, zarówno młodych jak i starszych,
pobudzając ich do szukania grzesznej przyjemności. Konsekwencją tego są
poczęcia niechcianych, bezbronnych dzieci, które są
brutalnie zabijane przez przerywanie ciąży. Wtedy demon śmieje się z
zadowolenia i woła z radości.
W rezultacie, jeśli wy, którzy zostaliście wezwani jako Moje
prawdziwe dzieci, połączycie wasze miłosne modlitwy, ofiary i akty
wynagrodzenia i poświęcicie je Mojemu Niepokalanemu Sercu jako ofiarę
żarliwego wynagrodzenia, to uwolni waszych braci spod tak potężnego
wpływu demona.
Pamiętając, że czas oczyszczenia może być przyspieszony lub
opóźniony przez wasze żarliwe, pełne miłości modlitwy,
módlcie się, posługując się tą niepokonaną bronią, jaką Ja
wam dałam9. Wtedy na świecie dokona
się przemiana przez łańcuchową
reakcję potężniejszą niż reakcja nuklearna”.
18
czerwca 2000 --- Uroczystość Najświętszej Trójcy
Najświętsza
Panna: „Moja umiłowana córko! Przekaż
Moim dzieciom, które wezwałam: Wasza Matka, która
pragnie, aby żadne z Jej dzieci się nie zagubiło, jest pocieszona
waszymi miłosnymi ofiarami i pobożnością. Próbujecie bowiem
przemienić dzięki modlitwie całe życie, nawet w najdrobniejszych
rzeczach, według życzenia waszej Matki.
Ja, wasza Matka, która jako Niebieska Prorokini oświetla
drogę prowadzącą do Nieba, składam dziś w ofierze Moje umiłowane
dzieci, które wezwałam, na ołtarzu Najświętszego Serca
Jezusa, płonącego miłością. Bądźcie czujni, aby nie wpaść w
zniechęcenie lub rozpacz. Próbujcie żyć życiem
zmartwychwstałym.
Moje małe, wezwane dusze! Nawet, jeśli jesteście słabe, ofiarujcie się
bez zastrzeżeń Mojemu Niepokalanemu Sercu, aby trwać w zjednoczeniu w
Mojej miłości i stanowić tylko jedno. Jeśli będziecie stanowić tylko
jedno, jak Ojciec, Syn i Duch Święty są jedno, wtedy odpowiecie na
życzenie waszej Matki, pragnącej końca przemocy i przerażenia, wtedy
powiecie Jej: »Amen«.
Idźcie za Mną, a szatan, który próbuje pokonać
ten świat, sam zostanie pokonany i ucieknie, wy zaś wzniesiecie
zwycięski sztandar Mojego Niepokalanego Serca, wyśpiewując chwałę Pana.
Nie zapominajcie, że jeśli nie przyjmiecie Moich Słów, nie
będę zdolna wam pomóc; przemieńcie więc wasze życie w
modlitwę, miejcie serce szlachetne i doskonale praktykujące”.
Uwagi ks.
Raymonda Spiesa:
2
listopada 2000 --- wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych
„Bóg
powstrzymuje kielich Swego gniewu”
Julia:
Podczas słuchania homilii na Mszy Św. o 19.30 w kościele
parafialnym w Naju miałam następującą wizję: Ujrzałam wiele
osób, które ciskały zapalonymi strzałami,
kamieniami, najeżonymi skorupami kasztanów w Jezusa
przybitego do krzyża. Wypowiadali też pod Jego adresem wszelkie rodzaje
przekleństw i zniewag. Zaczęłam krzyczeć, tak miałam zasmucone serce.
Myślałam: Jakże mogą być tak nędzni, godni pogardy, żeby znieważać
naszego Pana, który jest naszym Zbawicielem. Wyciągnęłam
ramiona, aby ich powstrzymać, wołając: „Nie! Nie!”
Oni jednak nie słuchali i nadal rzucali swymi pociskami w Jezusa.
Trafili również i mnie.
Z ramionami wciąż wyciągniętymi i z płaczem zwróciłam się do
Pana i błagałam usilnie: „Panie, przebacz im, bo oni nie
wiedzą, co czynią. Daj im czas na nawrócenie. Ja
również ofiarowuję Ci moje obecne cierpienia za
nawrócenie grzeszników”.
W tej chwili mała grupa spośród tłumu zauważyła, że się
modlę, położyła kamienie i patrzyła na Jezusa. Potem usłyszałam za nimi
szepty. To demon mówił: „Zabijmy jeszcze dziś tę
złą niewiastę, która nam przeszkadza w pracy. Przykryjmy ją
tym żelazem, aby nam już nie uciekła”. Nagle jakiś wielki
przedmiot uderzył mnie w głowę i w szyję.
To było jak niespodziewany cios. Chwyciłam za rękę siedzącą obok mnie
osobę i już miałam krzyknąć, kiedy Krzyż nagle rozświetlił się. Demony
odeszły, a liczne osoby, które tak złośliwie znieważały i
ośmieszały Pana, uspokoiły się.
Jezus zaczął
mówić głosem łagodnym i serdecznym:
„Moja droga mała duszo! Dziękuję. Ludzie obrażają Boga coraz
bardziej i teraz Jego gniew wobec Jego dzieci osiągnął szczyt i rozlewa
się po trochu. Wydaje się, że tej sytuacji nie da się już
odwrócić. Szatan wyje z radości myśląc, że Jego dzieło
niemal się powiodło. Jednakże Bóg powstrzymuje kielich Swego
gniewu, dzięki małym duszom, takim jak ty. Dzieje się tak, gdyż po
przemienieniu twego życia w modlitwę ofiarowujesz Mu cały
swój dzień, od przebudzenia aż po zaśnięcie, nie lekceważąc
nawet najdrobniejszych rzeczy. Wszystko, co ofiarowujesz, rozpływa się
w Moim Najświętszym Sercu i w Niepokalanym Sercu Mojej Matki, stając
się jednością z nimi. Taka postawa wyjmuje jeden po drugim gwoździe,
jakie Moje ziemskie dzieci zagłębiły w Moim Ciele swymi zniewagami.
Modlitwy pocieszenia osuszają krwawe łzy Mojej Matki.
Szatan mobilizuje więc wszystkie swe środki, jakimi dysponuje, aby
stale i okrutnie cię atakować, ciebie – apostołkę
Eucharystii. Uznaje cię za swą nieprzyjaciółkę. Zatem
pozostań przebudzona i módl się więcej, pamiętając, że nie
można sobie pozwalać na zadowolenie z siebie, odpoczynek lub wahanie.
Kiedy kielich Bożego gniewu wyleje się na was, wielu ludzi wejdzie na
drogę zatracenia z powodu licznych nieszczęść, które spadną
na nich w sposób nieprzewidziany. Jednakże dzieci szukające
Mnie z szeroko otwartymi sercami, za pośrednictwem Mojej Matki,
otrzymają łaskę skruchy nawet, jeśli są największymi grzesznikami.
Jeśli będą realizować w życiu orędzia miłości, które są
kluczem otwierającym najkrótszą drogę do nieba, otrzymają
kielich błogosławieństwa, a nie – gniewu.
Będą żyć w radości i pokoju, a w dniu ostatnim posiądą drzewo Życia
Wiecznego, jakie utracili Adam i Ewa.
Moja mała duszo! Być ubiczowanym i ukrzyżowanym przez
kapłanów, zakonników i Moje wezwane dzieci, to
udręka okrutniejsza niż Moja Męka i Moja śmierć na krzyżu. Iluż
kapłanów, osób zakonnych i Moich dzieci trwa przy
Mnie – Miłości – aby iść za Mną i dawać Mnie
poznać? Chciałbym dać miłość [...] Chciałbym ją podzielić [...] Ach,
ach! Jestem osamotniony i zasmucony! Pilna prośba Mojej Matki o
założenie tu tabernakulum nie została spełniona. Przybyłem więc do Naju
w Korei przez Eucharystię, która jest Moją obecnością w
osobie i Bóstwie, idąc za wolą Mojej Matki, która
przedtem wysłała jako posłańca Archanioła Michała. Wiele razy ukazałem
przemianę świętych postaci eucharystycznych i wiele razy przybyłem
osobiście, aby dać Moją Miłość Moim dzieciom, które
przychodziły do Mojej Matki. Jednakże Eucharystia, która
jest Moją własną Substancją, została zlekceważona i odrzucona przez
teorie i fałszywe rozumowania. Zamiast wspomóc Moje dzieci w
doświadczeniu Mojej Miłości i Mojej Obecności, dając im poznać ten
chleb eucharystyczny, określono go mianem zwykłej hostii i wyrzucono.
Czymże to mogło być dla Mnie, jeśli nie drugą śmiercią?
Teraz pragnę zachować Moją Pozycję. […] żeby Eucharystia,
która jest Moją Substancją, mogła dzielić u boku Mojej Matki
miłość wszystkich Moich dzieci, które przychodzą złożyć Jej
wizytę. Jeśli się pośpieszysz, aby to uczynić, to będzie wielka
pociecha dla Mojej Matki i dla Mnie, a liczne dusze ożyją.
O, wszystkie Moje dzieci świata, które zostałyście wezwane!
Jeszcze nie jest za późno. Szybko, ujmijcie za rękę Moją
Matkę, która jest skrótem w dochodzeniu do Mnie i
idźcie naprzód bez lęku ku Mnie, który jestem
samą Miłością i miłosiernym Odkupicielem.
Odczuwam najwyższy ból w Moim Sercu, jakby się rozrywało,
gdyż większość Moich dzieci, które sądzą, że Mnie
zapowiadają i kochają, stały się duchowo zaślepione i głuche, i
utraciwszy poczucie orientacji i równowagi wpadły w chaos i
spieszą ku piekłu.
O, Moje dzieci, które wybrałem za pośrednictwem Mojej Matki!
Przynajmniej wy przypomnijcie sobie, że jedynie Moja Matka może
odwrócić od was gniew Boga i odpowiedzcie Amen na Jej
orędzia miłości. Ona wam je daje z natarczywością, ujawniając wam Swą
obecność, miłość i przyjaźń przez łzy, krwawe łzy, przez pachnący olej.
Z wiarą i ufnością prowadźcie zabłąkane stada do Arki Zbawienia Maryi,
jaką Ona przygotowuje.
Mówiąc o Mnie i o Mojej Matce nie unikniecie prześladowania,
ale w Niebie otrzymacie moc i przywilej zrywania i spożywania
owoców z drzewa Życia Wiecznego. Posiądziecie szczęście,
otrzymacie królewską i błyszczącą koronę i zaśpiewacie
Alleluja u Mojego boku i Mojej Matki wraz ze Świętymi, otoczeni i
strzeżeni przez Aniołów, ogarnięci chwałą”.
Julia:
Wieczorem bardzo cierpiałam i nie potrafiłam się poruszyć.
Bracia i siostry, którzy mnie otaczali i obserwowali,
widzieli z tyłu mojej głowy i na opuchniętej szyi wyraźne ślady
krwawienia. Zauważyli rany spowodowane jakby przez ostre przedmioty.
Kiedy zaczęłam przepisywać to orędzie demon zaatakował mnie w chwili,
gdy miałam pisać najważniejszą jego część, ale mogłam dokończyć pisanie
z pomocą Najświętszej Panny. Tym razem również Pan pomagał
mi w szczególny sposób, kiedy pisałam orędzie.
28
lutego 2001 --- Środa Popielcowa.
„Kiedy
składacie z siebie heroiczną ofiarę, czas oczyszczenia
ulega skróceniu [...]”
Julia:
Około godziny 2.30 w nocy zapaliłam świece i zaczęłam odmawiać
różaniec. Około 3.00 ukazał mi się Jezus w białej szacie.
Całe ciało było zakrwawione i krew przenikała przez Jego szatę.
Wyglądał naprawdę biednie i byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, co
robić. Jezus podszedł powoli do mnie i przemówił miłym
głosem.
Jezus:
„Moja córko! Moja droga mała duszo! Nie
bądź zbytnio zaskoczona. Jeszcze teraz przelewam Moją Krew dla ocalenia
świata zepsutego przez grzech, gdyż nie chcę, aby choćby jedno z Moich
dzieci na tym świecie zostało potępione i całkowicie się zatraciło.
Nie liczy się intensywność Miłości, jaką chcę im dać, większość Moich
dzieci już w najwyższym stopniu zepsutych, jest pełna egocentryzmu i
uporu wywołanego przez pychę. Są duchowo zaślepione i głuche. Obrażają
Boga przez swe zniewagi i niewdzięczności, zamiast przyjąć Moją Miłość,
która poprowadziła Mnie do poświęcenia dla nich Mojego
Ciała. To dlatego Moje Serce jest złamane ze smutku i krwawi tak dzień
po dniu.
Spójrz, Moja córko! Oni mówią, że nas
kochają, Moją Matkę i Mnie, lecz ani się prawdziwie nie nawracają, ani
się szczerze nie modlą. Błagają Nas i chwytają się Nas jak boi
ratunkowej, kiedy są w próbie. A po otrzymaniu łask, o jakie
prosili, ich wdzięczność jest bardzo krótka. Nie dają nawet
jałmużny Niebieskim Żebrakom, wracają do swego nędznego życia i stają
się cierniami, które ranią Moje Najświętsze Serce.
Och! Z niepokojem czekałem, że małe dusze zdejmą Mnie z Krzyża! Ale
Moje liczne dzieci na tym świecie, wielka część duchowieństwa i
zakonników, a nawet Moje dzieci, które
szczególnie wezwałem, przybiły Mnie do Krzyża.
Zamiast Mnie zdjąć z Krzyża pozostają jak śpiące i łączą swe siły z
demonicznymi. W konsekwencji błądzą w złym kierunku, nadymają się z
pychy i próżności. I trzymając w rękach nożyczki dobrze
wyostrzone z chciwości i egoizmu szarpią na kawałki, dla swej korzyści
Moją szatę i Moje Ciało. Moje Serce i Serce Matki nie przestają się
spalać/wyczerpywać i od dawna stały się jak wulkany, które
wybuchły”.
Julia:
Drogi Panie! Jestem nic nie znacząca i pozbawiona siły. Co
mogłabym zrobić? Powiedz mi.
Jezus:
„Moja droga córko, która musisz
cierpieć! Jesteś małą duszą. Powiedziałem do apostoła Pawła, że
»moja Moc w słabości się ukazuje«12.
Jeśli sobie przypomnisz, że Moja Matka i Ja jesteśmy zawsze z tobą,
nawet w twej słabości, kiedy ofiarowujesz stale i hojnie wszystkie twe
cierpienia za nawrócenie grzeszników,
wynagrodzisz i pocieszysz Moje zranione Serce i zranione Serce Mojej
Matki, Tej, która błaga was ze łzami i z krwawymi łzami.
Naprawisz też w ten sposób Moje rozszarpane
odzienie”.
Julia:
Wtedy Pan dał mi coś, mówiąc: „Teraz, Moja
córko, przyjmij to”. Dostałam coś do moich
dwóch dłoni, co następnie trzymałam w mojej lewej ręce.
Jezus:
„To jest Moja lniana szata, która została
zmoczona Moją Krwią i rozerwana jeszcze podczas Mojego Biczowania z
powodu grzechów Moich licznych dzieci. To nożycami
wyostrzonymi pożądliwością i egoizmem Moja szata została rozszarpana
przez tych, którzy dla ich własnego zadowolenia i z sercem
zimnym, i zdradzieckim chcą jedynie otrzymywać, nie dzieląc się z
bliźnim, kochając jedynie samych siebie.
Przypominając wam, że Moja Matka i Ja jesteśmy każdego dnia tak
miażdżeni i wiedząc, że My cierpimy nawet w tej chwili zniewagę i
ból z powodu grzeszników przynajmniej wy z
sercami pełnymi szczerych modlitw, skruchy i miłości
spójrzcie na ten zniszczony materiał i walczcie bez przerwy
z waszym egoizmem. Stańcie się małymi duszami i przemieńcie wasze życie
w modlitwy.
Czyniąc to staniecie się jak obcęgi i kleszcze, które
wyjmują ciernie i gwoździe zanurzone tak głęboko w Moim Najświętszym
Sercu i w Sercu Mojej Matki. Staniecie się także jak igły dla
naprawienia Naszych Najświętszych Serc i Mojego rozerwanego ubrania. To
będzie dla Niej i dla Mnie wielka pociecha.
Zatem spróbujcie nie wpaść w rozpacz i zniechęcenie, i
pamiętajcie, że kiedy roztaczacie bardziej żywo siłę miłości i kiedy
oddajecie siebie wiernie aż po heroizm, czas oczyszczenia zostaje
skrócony. Zawsze czuwajcie i módlcie się. Do
zobaczenia!”
Julia:
Kiedy Jezus skończył mówić podjęłam na nowo modlitwę
różańcową. Nie ośmielałam się patrzeć na to, co mam w ręce.
Potem zasnęłam. Obudziłam się około godziny 4.00 i wciąż nie patrzyłam
na to, co mam w dłoni.
Około 7.30 zawołałam moją rodzinę i moich przyjaciół. Zanim
ktokolwiek spojrzał, ja sama rozwarłam dłoń, drżąca i pełna bojaźni, i
ujrzałam kawałki zniszczonej tkaniny poplamionej krwią. Wszyscy byli
zaskoczeni i przyglądali się z uwagą. Jedna kobieta, znająca się na
tkaninach powiedziała: „To wygląda jak materiał utkany z
bardzo delikatnych nitek”.
Patrzyliśmy wszyscy i obiecaliśmy, że rozgnieciemy nasz egoizm jeszcze
bardziej, i że będziemy stale przemieniać nasze życie modlitwami,
stając się małymi prostymi duszami, aby naprawdę pocieszyć Pana i Jego
Świętą Matkę.
1
kwietnia 2001
Julia:
Około godziny 7 rano, podczas modlitwy usłyszałam łagodny głos
naszej Błogosławionej Matki.
Maryja:
„Moja córko! Moja droga córko!
Moi synowie i Moje umiłowane córki, którzy
zostaliście wybrani, aby Mi pomóc w tych czasach
niebezpieczeństw! Śpieszcie się, aby się stać małymi dziećmi ujmijcie
Moje dłonie bez jakiegokolwiek ludzkiego względu. Trzymajcie mocno Moje
dłonie, gdyż Ja, wasza Niebieska Matka jestem liną jednoczącą Niebo i
ziemię. Nie zniechęcając się, nie wpadając w rozpacz, ani nie patrząc w
tył, spieszcie się, aby się przebudzić, modlić i wynagradzać, żyć
życiem poświęconym, czyniąc nieustanne wysiłki, aby je przemienić w
modlitwę.
Z wielkim niepokojem mówiłam wam już, że kielich Bożego
gniewu przelewa się i wylewa. Teraz nie ma już czasu do stracenia.
Wiele z Moich dzieci mówi, że Mnie zna, tak jak wy,
których wybrałam, a są ślepe i głuche. Nie idziecie wiernie
za radami, jakie Ja, wasza Niebieska Mama wykrzyczałam wam tak głośno,
że Moje gardło się zakrwawiło i nie przemieniacie waszego życia w
modlitwy.
Przeciwnie, jesteście napełnieni pychą i ludzkim rozumowaniem, i w
związku z tym niezdolni rozpoznać działanie demona, który
ukrywa się pod niewinnymi pozorami. Prowadzicie do podziałów
(pomiędzy sobą) i łączycie swe siły z demonicznymi. Serce waszej Mamy,
która to widzi, cierpi z tego powodu głębiej, niż gdyby je
rozrywano.
Jednakże jeszcze nie jest za późno, spieszcie się, aby
uchwycić Moje dłonie. Gdybyście przynajmniej wy, którzy
zostaliście wezwani odrzucili przyjemności zmysłowe, gdybyście przyjęli
wiernie zaniepokojone Wezwania Mojego Syna Jezusa i Moje, jeśli je
zrealizujecie w waszym życiu, przyśpieszycie zwycięstwo Najświętszego
Serca Mojego Syna i Mojego Niepokalanego Serca. Więc naśladujcie Mnie.
Chcę przyjąć w Moim Niepokalanym Sercu i ofiarować Panu małe kwiatki i
nasiona męczeństwa, jakie możecie bez przerwy ofiarowywać przez wasze
ofiary. Odważnie czyńcie więc to, co w waszej mocy.
Wtedy ujrzycie, że bliski jest dzień, w którym
Bóg, który jest Miłością i który was
kocha tak bardzo, przemieni kielich Swego Gniewu w kielich
Błogosławieństwa i ponownie zbuduje to, co zostało zniszczone przez
szatana. Wtedy ci, którzy się wam sprzeciwiali i krytykowali
was, zamilkną.
Moje dzieci, które wybrałam! Teraz cierpicie, lecz
pamiętajcie, że przygotowałam wam miejsce w Królestwie
Niebieskim, okażcie moc miłości, aby nie stracić żadnego z cierpień,
jakie znosicie idąc za Mną. Trwajcie heroicznie w wierności i
wspaniałomyślnie ofiarujcie wasze troski. Czas jest bliski, w
którym wasz płacz zamieni się w radość”.
4
sierpnia 2001
Julia:
Około 6.30 rano, kiedy modliłam się i rozmyślałam, usłyszałam
piękny i serdeczny głos Dziewicy: „Moja umiłowana
córko! Moje biedne dziecko, tak godne litości, w
cierpieniach agonii! Chwiejesz się pod ciężarem ciężkiego krzyża, wciąż
upadasz, ale nie porzucasz krzyża i idziesz za twą Najświętszą Matką.
Nie zapominaj, że te wysiłki przynoszą Mi pociechę nawet, gdy są
bezowocne. Jestem przy tobie. Z jeszcze większą energią i odwagą
ofiaruj siebie bez zastrzeżeń, aby wyprosić łaskę skruchy dla
wszystkich grzeszników, nawet dla najbardziej
zatwardziałych. Moje serce tak bardzo cierpi z powodu dusz, wezwanych,
by dążyć ku Niebu, które często zasługują na czyściec, a
nawet na piekło. Moje umiłowane dzieci, wezwane, by wprowadzać na
prostą drogę błądzące dusze, które się zagubiły! Jeśli nie
uda się wam zjednoczyć w miłości, wspierając się na Miłości Boga i Jego
Słowie, staniecie się radością demonów! Uświadomcie sobie
waszą najwyższą odpowiedzialność za tę jedność przed Bogiem,
który wam zaufał. Módlcie się z większą
gorliwością i jednoczcie w Miłości Boga i Mojej, wtedy demon,
który was atakuje chcąc podbić świat, ucieknie, a Moje
Niepokalane Serce szybko zatryumfuje”.
8
września 2001 w Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny
Julia:
Odprawiałam drogę krzyżową na Górze Maryi, w pobliżu
Naju. Na wpół przytomna potykałam się i upadałam na ziemię.
Przy 11 stacji płynęło źródło miłosierdzia. Przy 12 stacji
usłyszałam głos Jezusa.
Jezus:
„Moje umiłowane dzieci! Pocieszają mnie wasze ofiary i
akty wynagrodzenia podejmowane z miłością. W tym czasie, gdy mnoży się
próżność, Ja sprzyjam waszemu jednoczeniu się
[...]”.
Julia:
W wizji, jaką miałam przy stacji 12 ujrzałam, że ci,
którzy odpowiedzieli na prośbę Dziewicy, pomagali Jej.
Jezus:
„[...] Zatem podtrzymujcie się wzajemnie ze szczerym
sercem i przez solidne więzi, z hojną miłością, bez granic, pokonujcie
ludzkie mury, które trzymają wasze serca w zamknięciu.
Otwórzcie je szeroko, abyście mogli się uczyć wzajemnie od
siebie tego, co dobre i przyjąć rady. Dzięki nim naprawicie swe błędy,
zbliżycie się do Mnie i zjednoczycie się z Moim Sercem. Kiedy
pójdziecie za Mną z większą solidarnością i łącząc się z
Trójcą Świętą, wtedy Ja – który
sprzyjałem waszemu jednoczeniu się – dokonam cudów
miłości, a wy zakosztujecie szczęścia Nieba ze Mną i z Moją Matką, w
stałej harmonii ze świętymi. To stanie się nawet wtedy, gdy będzie się
wydawało, że wszystkie wasze wysiłki były daremne i że nie ma już
nadziei”.
28
września 2001
Najświętsza
Panna: „Moi wybrani synowie i córki!
Przypomnijcie sobie, że zostaliście wybrani, aby pracować dla Pana i
dla Mnie z moją umiłowaną, wybraną córką. Idźcie za Mną,
jednocząc się z Trójcą Świętą. Umiłowane dzieci! Stańcie się
prości, odrzucając ludzkie myśli, bądźcie niewinni. Chcę, żebyście się
stali mniejsi, całkowicie zamknięci w Moim Łonie. Będzie wam trudno
nadążyć za Mną bez odrzucenia waszych ludzkich obrachunków.
Podobnie nie będziecie mogli zachować dziedzictwa Wiary, posługując się
jedynie teoriami i rozumowaniem. Małe dusze! Stańcie się bardziej
pokorni i pomóżcie wybranej córce,
która uczestniczyła w Męce Pana, dzieląc cierpienia Jego
agonii. Teraz stawia czoła drugiej agonii, gdyż krwawe próby
i ofiary są konieczne. Ponieważ odpowiedziała:
„Amen” wielkiej misji, którą wasza
Najczystsza Matka z największym staraniem dla niej przygotowała, wy
także zostaliście wezwani, aby jej pomóc, odpowiadając:
„Amen”. Czy nie powinniście teraz leczyć zranień
Mojej córki i uzdrowić je?”
19
października 2001
15
rocznica pierwszych krwawych łez na figurze Najświętszej Panny
Julia:
Kiedy odprawiałam na Górze Maryi drogę krzyżową, z
wielkim trudem i cierpiąc, w towarzystwie kilku pomocników,
ujrzałam przy siódmej stacji strumyk pochodzący ze
źródła miłosierdzia. Po dojściu do 12 stacji uklękliśmy na
modlitwie. Nagle opadłam z sił i upadłam na ziemię w ekstazie. Ujrzałam
wielu ludzi, wydanych na okropne cierpienia, którzy
krzyczeli o pomoc. Wzajemnie się deptali, rozgniatali
sąsiadów, usiłowali się podnieść, aby ich samych nie
rozgnieciono. Miażdżeni krzyczeli z bólu.
Niektóre krzyki przypominały długie wycie wilków
i wywoływały drżenie z przerażenia. Demony szeptały do uszu ludzi:
„Przeżyjecie tylko wtedy, kiedy się podniesiecie”.
Ci, którzy dali się zwieść demonom, próbowali ze
wszystkich sił wstać, nie troszcząc się o to, że depczą nawet
rodziców, braci, siostry, byle tylko zachować własne życie.
Ich wysiłki były jednak daremne. Kiedy tylko wynurzali się ponad
innych, tamci chwytali ich nogi, aby ich pociągnąć w dół i
tak wszyscy spadali do rowu, rozgniatani przez usiłujących się za
wszelką cenę wydostać. Straszna scena bez przerwy się powtarzała.
Krzyki odbijały się straszliwym echem. Czułam, jak od nich włosy stają
mi dęba na głowie.
Zaczęłam błagać Pana: „O, Panie Jezu, który jesteś
naszym Odkupicielem i samą Miłością! Za naszych dni ludzkość poczyniła
wielkie postępy w dziedzinie cywilizacji materialnej, ale serce
człowieka stało się wyschłe jak pustynia. Jaką to musi Ci zadawać
boleść! Olśniewający postęp tej materialnej cywilizacji może nam
przynieść tymczasowe korzyści, ale nie zapewni nam prawdziwego
szczęścia. Przeciwnie – niszczy miłość. Na co się więc przyda
naszym duszom? Panie! Przebacz Twoim dzieciom na tym świecie,
które są zaślepione i tak głuche, że zdążają ku ruinie bez
wyjścia, nie rozumiejąc przesłań Pana i Jego Świętej Matki. Ocal je,
wyzwalając od sprytnych pokus demonów. Przebacz im grzechy,
uzdrów, wskrześ ich Twą drogocenną Krwią z Twoich siedmiu
ran, rozlaną na krzyżu dla zbawienia świata”.
Podczas modlitwy ukazał mi się Jezus w białej szacie i czerwonym
płaszczu. Ogarnęła mnie radość. Powiedziałam: „O,
mój Panie! Proszę Cię, ocal tych ludzi, którzy
wpadli w diabelskie pokusy, gdyż nie uwierzyli swemu Panu i
Najświętszej Matce. Czy zechcesz to uczynić?”
Jezus
odpowiedział mi: „Czy ci nie powiedziałem, że
nic nie
mogę uczynić, jeśli ludzie wciąż odrzucają Moją Miłość, nawet
najsilniejszą, gdyż otrzymali wolną wolę?” Mówiłam
dalej: „Panie! Czyż nie uszczęśliwia cię bardziej jedna
odnaleziona zagubiona owieczka niż dziewięćdziesiąt dziewięć innych?
Jedna kropla Twej drogocennej Krwi, jaką rozlałeś dla naszego
zbawienia, może ocalić cały świat”.
Płakałam i błagałam Go. Pan spojrzał na wszystkich modlących
się oczyma
przepełnionymi miłością i miłosierdziem. Zaczął mówić:
„Moja droga mała duszo! Gdyby wszystkie Moje dzieci na
świecie szły za Mną z wiarą, jaką ty posiadasz, ten świat stałby się
już Nowymi Niebiosami i Nową Ziemią. Ale spójrz na tych
wszystkich ludzi. Zamiast żałować za grzechy, stale rozgniatają
sąsiadów i porzucają ich, próbując ratować tylko
własne życie. Jak mogą mieć nadzieję na przeżycie?”
Julia:
Panie! Udziel im nowej szansy do nawrócenia. Kiedy
umrą, ich ciała powrócą do ziemi, ale ich dusze nie będą
mogły uniknąć płomieni piekielnych. Posłuż się miłosierdziem, aby żadna
dusza nie poszła do piekła. Płakałam i modliłam się dalej.
Jezus:
„Moja córko, posłuszna i kochająca! Jakże
mógłbym odmówić spełnienia twej gorącej prośby?
Dam nową szansę dzieciom, które zeszły z dobrej drogi i
które błądzą na tym świecie pełnym nieporządku i zepsucia.
Jeśli nas przyjmą, Mnie i Moją Matkę, i nawrócą się, zostaną
ocalone”.
Julia:
Gdy Jezus skończył mówić, wzniósł się do
Nieba. U Jego boku ujrzałam Dziewicę. Miała białą szatę i niebieski
płaszcz. Pan i Najświętsza Panna powiedzieli razem:
«Otwórz teraz oczy». Ujrzałam, jak
Światło i Miłosierdzie zstąpiły z Najświętszego Serca na ludzi. W tej
chwili także źródło miłosierdzia zaczęło płynąć bardziej
obficie. Potem spłynęła na wszystkich drogocenna Krew z siedmiu ran
Jezusa i łzy Maryi. Pośród licznych dzieci Bożych mała grupa
przyjęła Pana i Jego Świętą Matkę oraz Ich Miłość, i była zdolna
odłączyć się od tych, którzy krzyczeli. Ale od tych,
którzy nie przyjęli Pana i Najświętszej Panny, i nadal
słuchali demonów, Światło Miłości, i święta Krew Jezusa, i
Jego Matki odwróciły się, i wróciły do Nich. Pan
i Jego Matka zwrócili się do nas (do Julii i jej
współpracowników), i okryli nas Światłem z
Najświętszego Serca, i wodą miłosierdzia, Najświętszą Krwią Jezusa,
Łzami Maryi, pachnącym olejem, i nie tylko nas, ale tych wszystkich,
którzy pracowali na służbie Dziewicy z Naju, i
którzy Ją odwiedzali. Te dary okryły nas całkowicie.
Jezus:
„Moje umiłowane dzieci! Odgłosy zapowiadające koniec
waszego czasu rozlegają się już jak dzwon za sprawą tych,
którzy współpracują z demonami. I wielkie
nieszczęścia dotykają cały świat. Ale wiele Moich dzieci na tym świecie
jest zaślepionych, głuchych i zadowolonych z samych siebie. Nie
przyjmują orędzi miłości Moich i Mojej Matki. Moje Serce jest jak
czynny wulkan, który zaczyna żywo płonąć ogniem
sprawiedliwości. Ja, który jestem Drogą, Prawdą i Życiem,
Ja, który jestem Alfą i Omegą, ukończę jednak pracę,
którą rozpocząłem, uwzględniając błagania Mojej Matki i
wasze szczere modlitwy, zroszone łzami, wasze ukryte ofiary i pokuty,
wasze – małych dusz, które się stały darami
ofiarnymi. Wszystkie Moje dzieci, które przychodzą do Mnie
dzięki Mojej Matce, były i będą w tym świecie znieważane,
prześladowane, krytykowane w absurdalny sposób, przechodząc
przez wszelkie rodzaje doświadczeń, kiedy będą się starać o to, aby
poznano Mnie i Moją Matkę. Jednakże w przyszłym świecie otrzymają moc i
przywilej poznania owocu drzewa życia wiecznego. Będą się cieszyć
wiecznym szczęściem przy stole Mego Królestwa. Zatem nie
smućcie się już, lecz stańcie się małymi, pokornymi duszami i idźcie
odważnie naprzód, prowadząc bliźniego, ratując go od nędzy
tego świata, który zbliża się do samozagłady. Wtedy
wszystkie ludy wyśpiewają chwałę Ojcu, który jest w Niebie.
A Ja, Odkupiciel i Sędzia najsprawiedliwszy, przyjdę do was na
obłokach, z Moją Mocą, przynosząc wam obiecaną nagrodę. Przyjdę z Moją
Matką, która zasługuje na szacunek, gdyż jest
Królową Nieba. Do zobaczenia!”
Julia:
Kiedy Jezus skończył mówić, skończył się
mój stan ekstazy. Osoby, które mnie podniosły,
były zaskoczone. Stwierdziły, że całe moje ubranie było mokre. Miałam
też mokrą głowę. Jedna z nich wykrzyknęła, dotykając mnie:
„Ależ to jest olej!” Przy kamiennym ołtarzu,
stojącym naprzeciw 15 stacji (zmartwychwstania Pana) płynęła woda
miłosierdzia mieszając się z olejem. Wszyscy otaczający mnie
rozradowali się i oddali chwałę Panu.
6
listopada 2001
Julia:
Odprawialiśmy drogę krzyżową, modląc się i rozmyślając o tym,
jak Jezus niósł krzyż. Miałam wizję przy ósmej
stacji, przy której Jezus, spotykając się z płaczącymi
niewiastami z Jerozolimy, powiedział: „Córki
jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad
waszymi dziećmi!”13. Ujrzałam wielką grupę
ludzi,
pośród których był Ojciec Święty, liczni kapłani,
zakonnice i osoby świeckie. Nieco później zaczął dąć wiatr i
wielu zostało poruszonych jak trzcina. Ci, którzy szli za
Panem i Jego Najświętszą Matką przeciwstawiali się wiatrowi i stali
mocno na nogach. Było ich łatwiej przewrócić niż innych, ale
usiłowali zachować równowagę. Wtedy ci beztroscy uznali ich
za przeszkody i ze wszystkich stron popychali idących za Panem i
Najświętszą Panną. Mała liczba pośród tych odważnych nie
była zdolna znieść cierpień i przyłączyła się do beztroskich. Po jakimś
czasie Jezus i Maryja podeszli do nas. U ich stóp widziałam
obłok. Otaczali ich aniołowie. Popatrzyli uważnie na każdego z nas i na
wszystkich zgromadzonych. Potem Najświętsza Panna zaczęła
mówić głosem łagodnym i miłującym.
Maryja:
„Moje drogie dzieci! Teraz nawrócenie jest
pilne, gdyż czas żniwa jest bliski i dobre ziarno zostanie oddzielone
od chwastu. Mówiłam do was z troską, że nie ma już czasu na
wahanie lub na zwlekanie. Ale doświadczam tylko smutku, gdyż większość
dzieci, które wezwałam, ofiarowała Mi tylko małe kwiatki
chwilowych wyrzeczeń i nie zjednoczyła się całkowicie z Moim
Niepokalanym Sercem przez przemianę życia na modlitwę.
Próbują odłożyć krzyże, mówiąc, że są za ciężkie.
Rozmyślajcie głębiej nad Słowami Pana, waszego Odkupiciela:
»Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż
bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego«14.
Zrozumiecie, że Pan nie mówił jedynie o bogactwie
materialnym. Dzieci! Jeśli nie opróżnicie waszych serc ze
wszystkich waszych pożądliwości, z duchowych błędów, z
pychy, jak Pan może w nich zamieszkać? Zanika wiara i nadzieja
pokładana w Królestwie Niebieskim. Pamiętajcie jednak, że
jeśli gniew Boga Ojca się jeszcze nie ujawnia, to dzieje się tak dzięki
żarliwym modlitwom, ofiarom i wynagrodzeniom małych dusz,
które Mnie błagają oraz dzięki waszemu duchowi
wynagrodzenia. Dzięki niemu pragniecie ze wszystkich sił i z całego
serca uczestniczyć w agonii Jezusa na Kalwarii, płacząc z miłością nade
Mną i nad Nim. Powiększając wasze wysiłki, aby zatryumfowała siła
miłości, ofiarujcie modlitwy, ofiary i akty wynagrodzenia za dusze,
które się chwieją jak trzcina na wietrze. Znosząc z ich
strony wszelkie formy zniewag i udręk, z powodu Jezusa i Mnie,
zostaniecie z łaski Boga umieszczeni pomiędzy dobrym ziarnem. Jeśli te
niestałe dusze odwrócą się od swoich grzechów i
posłuchają Moich słów będą także zaliczone do dobrego
ziarna. Jeśli jednak, posługując się wolną wolą, jaką Bóg
dał ludziom, nie posłuchają Moich słów, jeśli
odwrócą się ode Mnie i będą trwać w błędach, wtedy
Bóg odbierze im cząstkę owoców drzewa życia,
która została dla nich przygotowana. Dokąd więc
pójdą te dusze?
Moje wybrane dzieci! Pamiętając zawsze o słowach waszej Mamy:
»Bóg może w jednej chwili zniszczyć stalowe słupy
i mury z brązu tak, jakby nie były solidne i może je również
odbudować«. Czuwajcie i bądźcie gotowe na spotkanie Pana,
waszego Odkupiciela, który wkrótce przyjdzie,
przynosząc nagrody i kary. Słuchajcie Mnie”.
Kiedy Dziewica skończyła mówić, zanim Jezus i Jego
Matka
wznieśli się do Nieba, rozbłysło i ogarnęło nas światło z Najświętszych
Serc Jezusa i Maryi i światło miłosierdzia. Usiłujący słuchać
Najświętszej Panny, ujrzeli, jak Jezus i Jego Matka okrywają ich Swym
światłem. Przyjęli je z otwartymi ramionami, a na ich twarzach widać
było radość. Ono uzdolniło ich do większej odwagi, mocy i wierności dla
Pana.
9
listopada 2001
Julia:
Tego dnia odprawiałam drogę krzyżową na Górze Maryi z
Naju i rozważałam w moim sercu postać Jezusa przyjmującego wyrok
śmierci: całe ciało okrywały rany od uderzeń i okrutnego biczowania, a
niósł krzyż aż na Kalwarię. Przy każdej kolejnej stacji
coraz bardziej łączyłam się z cierpieniami Pana. Potem odczułam, że
moje ciało staje się jakby ociężałe i już nie potrafiłam zrobić ani
jednego kroku. W końcu upadłam na ziemię. Nie potrafiłam nawet otworzyć
oczu. Straciłam przytomność. Po odzyskaniu świadomości rozważałam przy
szóstej stacji postać Św. Weroniki, która
odważnie podeszła do Pana, nie troszcząc się o szyderstwa i znieważanie
przez tłum. Z wielkim sercem otarła twarz Jezusa, okrytą krwią i potem.
Oczyściła Jego oczy oślepione od krwi, która lała się z
czoła zranionego koroną cierniową, ażeby mógł cokolwiek
widzieć. Wtedy miałam wizję. Ujrzałam Pana, okrytego ranami i
zakrwawionego, który miał u swego boku Dziewicę, płaczącą
krwawymi łzami. Był biczowany za każdym razem, kiedy ludzie popełniali
grzechy. Biczowanie nigdy się nie kończyło, całe Jego ciało było
rozdarte i stale krwawiło. Drogocenna Krew płynęła z Jego czoła,
ukoronowanego cierniem, spływała na oczy. Był niewyobrażalnie
wyniszczony i obolały. Najświętsza Panna zaczęła mówić
serdecznym, zatroskanym głosem.
Maryja:
„Moja umiłowana córko, wezwana, by być
małą duszą! Pan, wasz Odkupiciel, który kocha nieskończenie
nawet największych grzeszników, został przybity do krzyża,
umarł, pogrzebano Go, a trzeciego dnia zmartwychwstał. Ale nawet po
dwóch tysiącach lat nadal wylewa Krew za
nawrócenie grzeszników i uświęcenie
kapłanów. Z powodu podstępów i pokus demona
większość dzieci, powołanych, także kapłanów i zakonnic,
stała się teraz ślepa i głucha. Zeszli z dobrej drogi i są gotowi
przejść przez bramy piekielne, otwarte szeroko. A nie wspominam już
nawet zaniedbania praktykowania orędzi miłości, jakie Mój
Syn i Ja nieustannie, i wciąż od nowa powtarzamy. Z powodu tego gniew
Boga wylewa się na świat. Ponieważ usiłuję go powstrzymać, Moje Serce
jest rozpalone jak wulkan. Jednakże małe dusze, takie jak ty,
pocieszają Mnie.
O, Moja umiłowana i posłuszna córko, która
próbowałaś stać się jak ściereczka dla obmycia dusz i jak
obcęgi dla wyjęcia gwoździ, zanurzonych w Ciele Mego Syna Jezusa, za
każdym razem, kiedy Moje dzieci popełniają grzechy. Ty także chciałaś
zamknąć miłością rany Najświętszego Serca i Mego Niepokalanego Serca.
Ofiarowałaś Panu i Mnie cenny czas, aby się stać jak płótno
dla otarcia krwi, potu, i krwawych łez Mego Syna. Czegóż bym
ci nie dała? Wiesz, dobrze wiesz, że Jezus i Ja smucimy się wtedy,
kiedy się smucicie, cierpimy, kiedy cierpicie, a jesteśmy szczęśliwi,
kiedy wy jesteście szczęśliwi. Pamiętaj, że słucham uważnie żarliwych
modlitw, jakie ofiarowujecie, odprawiając drogę krzyżową. Idę z wami,
płacząc krwawymi łzami, obok Mojego Syna, który wylewa za
was Krew. Pozostańcie czujni i poświęćcie życie za
nawrócenie grzeszników i za uświęcenie
kapłanów. Wszystkie Moje dzieci świata! Powiedziałam wam z
troską, że Sprawiedliwość Boga Ojca nie będzie złagodzona, i że nie
można wam obiecać na przyszłość bezpieczeństwa. Jakże możecie tak
ignorować zatroskane wezwania, z jakimi zwracam się do was? Wołam z
taką mocą, że aż duszę się od krwi. Błagałam was już mówiąc:
»Nie ściągajcie na siebie kar ciemności, ognia i
krwi«15.
Uprzedziłam was wiele razy, że czas wielkiej rozpaczy jest u waszych
drzwi. Jeśli się nie nawrócicie i większość duchowieństwa
będzie nadal wyśpiewywać o spokojnej przyszłości i nie będzie czuwać,
co się stanie z owieczkami, jakie idą za nimi? Nie można już dłużej
zwlekać. Czas przyznany przez Boga osiąga swój kres,
zastanawiajcie się więc nad Sodomą i Gomorą, które zostały
zniszczone, gdyż nie znalazło się tam dziesięciu sprawiedliwych.
Śpieszcie się, bądźcie czujni i módlcie się, aby uniknąć
kary i klęski ognia, i siarki, które spadną na świat.
Moje umiłowane wezwane dzieci! Zważcie, że świat już zamienia się w
popiół z powodu ciężkich grzechów, ale
Mój Syn Jezus jeszcze ma cierpliwość z powodu żarliwych
modlitw, ofiar, wynagrodzeń Moich małych dusz. Musicie pozwolić się
pochłonąć Najświętszemu Sercu Jezusa, będącemu Ofiarą złożoną jako dar
Pojednania, i Mojemu Niepokalanemu Sercu. Niech wasze życie zamieni się
w modlitwę, aby opatrzyć krwawiące rany Pana. Małe dusze zjednoczone z
miłości do Najświętszej Trójcy, gdy wasze modlitwy wznoszą
się razem wysoko ku Niebu, niebezpieczeństwo trzeciej wojny światowej
oddala się. Jednakże, jeśli Moje dzieci na tym świecie nie przyjmą
wezwań miłości, jakie Mój Syn Jezus i Ja dajemy, aby się
nawróciły i przebudziły, nie będę już mogła dłużej
powstrzymywać kielicha Bożego gniewu.
Moje umiłowane dzieci! Gdy Mój Syn Jezus zasiądzie na
Królewskim Tronie ze Mną u boku, otoczony Aniołami z Nieba,
gdy oddzieli dobre ziarno od chwastu, czy nie będziecie chcieli być
raczej pośród dobrego ziarna, zamiast być zmieszanymi z
życicą16? Zatem nie wahajcie
się, nie zwlekajcie, lecz pochwyćcie silnie
Moje Dłonie, Ja jestem Łącznikiem pomiędzy Niebem a ziemią. Wcielajcie
w życie orędzia miłości i współpracujcie w dziele zbawiania
świata. Będziecie uczestniczyć w wiecznej uczcie niebieskiej, w chwale,
pośród radosnych okrzyków aniołów i
świętych, gdzie nie ma już śmierci ani głodu, ani pragnienia, ani
smutku, ani cierpienia, ani tęsknot, nic – tylko
Miłość”.
Julia:
Przy 10 stacji byłam jeszcze słaba i zmęczona, niezdolna do
otwarcia oczu. Ale gdy ktoś zawołał: „Ach! To
krew!”. Wtedy otwarłam oczy z trudem i ujrzałam świeżą krew
na ziemi. Przyglądając się uważniej ujrzeliśmy, że kamienie, liście są
mokre od krwi. Tak było od 3 do 15 stacji. Dotknęłam jej palcem. Była
płynna, jakby dopiero co rozlana.
![]() |
7. Orędzia Jezusa i Najświętszej Maryi Panny z Naju (2002) | ![]() |
„PRZEBUDŹCIE
SIĘ SZYBKO [...]”
1
stycznia 2002 --- Święto Najświętszej Maryi Panny, Bożej Rodzicielki
Około 10 rano modliłam się z kilkoma osobami przed Krzyżem na
Górze Maryi. Prosiłam, aby – przez Drogocenną Krew
Jezusa, która wypłynęła z Jego siedmiu Ran i przez łzy,
nawet krwawe, naszej Boskiej Matki – nasze dusze i nasze
ciała brudne od grzechu, zostały oczyszczone i żebyśmy bez żadnego
wewnętrznego oporu mogli być pokornymi narzędziami na służbie Chwały
Boga i Tryumfu Niepokalanego Serca Maryi.
Prosiłam też o łaski dla dzieci nieobecnych, choć zostały wezwane przez
miłość i łaskę Pana, i Dziewicy; prosiłam o takie same błogosławieństwa
dla tych, którzy byli przeciw nam.
Kiedy dotknęłam moimi rękoma stóp Jezusa odczułam kroplę
krwi na Jego prawej stopie, pośrodku największego palca, kroplę,
która wydała mi się być całkiem świeża. Zaskoczyło mnie to i
krzyknęłam: „Ach!”. Kiedy unosiłam głowę, aby
spojrzeć na Jego Stopy kropla krwi wpadła mi do ust. Byłam zaskoczona.
Znowu krzyknęłam. Miałam założoną maskę, aby chronić nos i usta przed
zimnym wiatrem, ale Jezus Eucharystyczny przeniknął przez nią i spoczął
na moim języku. W tej chwili usłyszałam łagodny i pełen miłości głos
Jezusa: „O, moja droga mała duszo! Oto jest niebieski pokarm,
jaki ci daję, aby rozszerzyć na tobie pełnię Mojej Miłości. Śpiesz się,
aby przyjąć ją i spożyć”.
To stało się w mgnieniu oka. Na palcu prawej dłoni miałam krew
pochodzącą prawdopodobnie z Jego stopy. Mężczyzna, który
stał obok mnie powiedział, że też widział krew na stopie Jezusa.
Myślał, że usiłowałam zetrzeć tę krew. Chwała, uwielbienie,
dziękczynienie i cześć Panu, teraz i na wieki. Amen!
3
stycznia 2002
W towarzystwie licznych pomocników odprawiałam
drogę
krzyżową na Górze Maryi, rozmyślając i modląc się w celu
wynagradzania, choć w niewielkim stopniu, za zniewagi, jakie otrzymał
Jezus.
Po dojściu do II stacji (Jezus bierze krzyż na ramiona) jedna z
osób powiedziała: „Jezu! To naprawdę zbyt ciężkie
dla Julii, że musi znosić dzień za dniem wszystkie rodzaje trosk, jakie
nie pozwalają jej nawet zasnąć, gdyż w nocy, wywołują takie pocenie, że
musi zmieniać pościel nawet osiem czy dziewięć razy. Jezu! Tak bym
chciała, żeby ona mogła spać choć trochę, nie cierpiąc”.
Słysząc tę modlitwę zaraz powiedziałam Jezusowi: „O! Jezu! Co
do mnie, wszystkie te cierpienia są radością. Za każdym razem, kiedy
muszę się przebrać, bo jestem mokra od potu, modlę się, żeby dusze
zostały wyzwolone z wszelkiego zła, które je brudzi i
składam Ci moje udręki w duchu ofiary i zadośćuczynienia. Te cierpienia
niosą nadzieję. Jestem Twoja tak w życiu, jak i w śmierci. Posłuż się
mną jak Ojciec tego pragnie”.
W tej chwili usłyszałam głos Maryi: „O, właśnie o to chodzi!
Moja mała duszo miłości, która znajdujesz szczęście nawet w
cierpieniu! Twój sen zakłóca konieczność
przebierania się z powodu potu, ale Mojego Syna i Mnie pociesza twe
serce, które ofiarowuje hojnie cierpienia, jakie znosisz co
noc, aby wynagrodzić za grzechy popełnione przez tych,
którzy szukają wyłącznie przyjemności, pozwalają sobie nocą
na niemoralne zachowania, a potem uciekają się do aborcji.
Ty ofiarowujesz twe udręki jako wynagrodzenie ranionemu Najświętszemu
Sercu Mojego Syna Jezusa i Mojemu Niepokalanemu Sercu.
Moja droga córeczko! Znosisz najwyższe cierpienia, ale my
potrzebujemy dusz, które składają ofiary i wynagrodzenia dla
ocalenia choćby jednej duszy, gdyż zbyt wiele Moich dzieci w świecie,
mężczyzn i kobiet, młodych i starych, oddaje się przyjemności, popełnia
ciężkie grzechy, bez przerwy wpada w głębiny zła, w zasadzki zastawione
przez demony, pogrąża się w nich i staje się niewolnikami grzechu.
Moja droga córko! Twe ofiary i pokuty wynagradzają za te
bezwstydne grzechy i te przeciw czystości, które są
popełniane nocą. Ty pomożesz łasce nawrócenia wejść w serca,
popełniających te grzechy. Teraz ofiarowuj bardziej wspaniałomyślnie
twoje udręki.
Moje małe dusze, które usiłujecie dzielić cierpienia mojej
umiłowanej córki! Wy, wezwane jako małe dusze, przez wasze
modlitwy, ofiary, zadośćuczynienia, które ofiarowujecie z
wyrzeczeniem i w radości bycia zjednoczonymi ze świętymi, wy
zapewniacie tryumf Mego Niepokalanego Serca”.
Kiedy doszliśmy do stacji XII (Jezus umiera na krzyżu) moje serce biło
szybko i odczułam bolesny ucisk w klatce piersiowej. Było to tak
bolesne, że ledwie mogłam oddychać. Nie mogąc się poruszyć przycisnęłam
ręce do piersi i jęczałam leżąc na ziemi.
Wtedy miałam wizję rzymskiego żołnierza, który przebija bok
Jezusa swoją włócznią, aby sprawdzić, czy jest martwy. W tej
chwili odczułam straszliwe cierpienie, jakby mi przekłuwano bok
włócznią. Najświętsza Panna znowu zaczęła
mówić:„Moja droga córko! Nieprzyzwoite
grzechy Moich dzieci na tym świecie, które poszukują
przyjemności, nie są popełniane jedynie w nocy, lecz również
za dnia, co przysparza radości demonom. Są niezdolne do wyzwolenia się
od tej iluzji, która sprawia, że wierzą, że zło jest dobrem
i pędzą ku śmierci wiecznej. Ten godny pożałowania świat, osiągnął
poziom katastrofalny. O, moje biedne dzieci! Jeśli dojdą do śmierci bez
skruchy – czeka je jedynie surowy sąd Boży.
Jednakże pamiętajcie, że Pan, ponieważ kocha was nieskończenie,
przyznaje wam wciąż nową okazję do nawrócenia, dziękujcie Mu
w każdym momencie i nie porzucajcie tych dusz, które
odrzucają łaski, jakie są im zaofiarowane. Przeciwnie, z większą pokorą
śpieszcie się, żeby się modlić i składać ofiary, i wynagrodzenia dla
ich nawrócenia. Żyjcie bez przerwy w jedności Tajemnicy
Paschalnej, czyniąc z waszego życia – życie modlitwy.
Wszystkie moje umiłowane dzieci świata! Wszystkie istoty ludzkie
powinny znać śmierć, z powodu grzechu Adama, ale jeśli grzesznicy,
nawet najbardziej zdeprawowani, otworzą szeroko serca, okażą skruchę i
zbliżą się do Pana, i do Mnie, uznając się za grzesznych, i błagając o
miłosierdzie, już nie będzie wspominane ich przeszłe życie,
które zostanie im wybaczone, i zostaną pobłogosławieni.
Otrzymają Drzewo Życia Wiecznego, dzięki Memu Synowi Jezusowi,
wyśpiewają Chwałę Pana na niebieskiej uczcie w radości, miłości i
pokoju”.
18
stycznia 2002
Byłam całkowicie wyczerpana cierpieniami, jakie znosiłam,
niezdolna do
odmówienia nawet „Ojcze nasz”.
Zadowalałam się kroczeniem drogą krzyżową na Górze
Najświętszej Panny, rozmyślając nad cierpieniami, jakie
zniósł Pan.
Jednakże po dojściu do IX stacji z kilkoma osobami, które mi
towarzyszyły, i kiedy modliłam się z zamkniętymi oczyma, odczułam
wyraźną poprawę stanu fizycznego. To zaskoczyło mnie i moich
przyjaciół, gdyż jeszcze kilka chwil wcześniej miałam
wielkie trudności z poruszaniem się, jakby mnie zbito maczugą. Było
około 9.30 rano.
Były ślady krwi na płytach drogi, na tej części, która
została przystosowana dla niepełnosprawnych. Przy XII stacji cała
ziemia była pokryta świeżą krwią. Była też jakby rozpryśnięta krew tam,
gdzie On upadł. Uważnie rozglądnęliśmy się wokół i
zauważyliśmy ślady świeżej krwi na całej drodze, od VII stacji aż po
XIII.
Kiedy zatrzymaliśmy się przy VII stacji na krótkie
rozmyślanie, wtedy miałam następującą wizję. Otóż za każdym
razem, kiedy na świecie, ktoś grzeszył, Jezus cierpiał Ukrzyżowanie, a
korona cierniowa zagłębiała się mocno w Jego głowę, która
krwawiła obficiej. Jego Najświętsze Serce także było umęczone i
krwawiło. Najświętsza Panna patrzyła na to wszystko wylewając krwawe
łzy, z Sercem złamanym od bólu. Mówiła łagodnie i
z miłością.
Maryja:
„Moja umiłowana córko! Pan i Ja jesteśmy
bardzo pocieszeni, słysząc żarliwe modlitwy, jakie ofiarowujecie
każdego dnia dla wspomożenia Pana w niesieniu Jego Krzyża”.
Modliłam się intensywnie z sercem ściśniętym od smutku: „O,
moja Matko, moja Mamo! Czegóż bym nie uczyniła przez moje
słabe i biedne modlitwy, tak mizerne, żeby pocieszyć Pana? Ponieważ
należę do Pana w życiu i w śmierci, uczyńcie ze mnie wierne narzędzie
Woli Bożej”.
Zaledwie skończyłam moją modlitwę, a odczułam gwałtowne uderzenie bicza
i upadłam na ziemię, na kamyki, leżąc staczałam się po zboczu. Byłam
szczęśliwa, mogąc nawet lekko uczestniczyć w cierpieniach Pana.
Później ci, którzy modlili się ze mną
powiedzieli, że toczyłam się obracając się co najmniej dwanaście razy.
Usłyszałam głos Pana:
Jezus:
„Moja droga mała duszo! Moje miłe dziecko, znajdujące
radość w cierpieniu dla Mnie, dla Mojej Matki i za
nawrócenie grzeszników! Wiele dusz
nawróci się dzięki cierpieniom, jakie znosisz w jedności z
Moją Matką, w mojej nieskończonej Miłości. Jakże mógłbym nie
być z tobą, kiedy ty jesteś zawsze z moją Matką jak teraz? Jakże
mógłbym nie usłyszeć twoich modlitw?
Ja sam, krwawiąc, przemierzam z tobą tę drogę krzyżową na
Górę Dziewicy. Dlatego, wszyscy ci, którzy idą tą
drogą krzyżową z szeroko otwartymi sercami i szczerze, pragnąc jedności
ze Mną, modlą się i dzielą cierpienia, jakie Ja znosiłem, spotkają
Mnie, i otrzymają uzdrowienie duchowe. i fizyczne ze swoich cierpień.
Wszystkie moje drogie dzieci świata! Minęły dwa tysiące lat, ale Ja w
tej godzinie przychodzę do was, wylewając wciąż moją Krew, aby być z
wami. Nie oczekujcie ostatniego dnia, aby żałować za swe przywiązania i
kompromisy z materią, i z ciałem, które się zniszczą, i
znikną, lecz śpieszcie się, żeby przyjść do Mnie przez Moją Matkę.
Uzbrójcie się w orędzia, jakie Moja Matka i Ja wam daliśmy,
abyście się nawrócili, dając wam wciąż te same rady.
Odziedziczycie Niebo, które zostało zdobyte przez
nieskończone cierpienia Krzyża”.
Podczas odprawiania drogi krzyżowej 9 listopada 2001, na
Górze Dziewicy, Maryja powiedziała nam: „Słucham
waszych żarliwych modlitw, jakie odmawiacie na drodze krzyżowej i idę z
wami płacząc krwawymi łzami u boku Mojego Syna, który za was
wylewa swoją Krew”.
Dała nam Drogocenną Krew Pana i Swoje krwawe łzy przy III stacji
(pierwszy upadek Jezusa) i aż do XV (zmartwychwstanie), co było bardzo
wstrząsające i łamało serca.
Znowu dziś, 18 stycznia, Jezus i Jego Święta Matka dawali nam
Drogocenną Krew, łzy i krwawe łzy od III stacji (drugi upadek Jezusa)
do XIII (zdjęcie z krzyża). Liczni pielgrzymi, którzy
widzieli ślady świeżej krwi w różnych miejscach drogi
krzyżowej byli zaskoczeni i wydawali okrzyki zdumienia.
Była godzina 9.30, kiedy idąc drogą krzyżową zauważyliśmy ślady krwi.
Wróciliśmy o 17.00, aby zebrać kamienie poplamione krwią.
Wtedy zobaczyłam nowe ślady krwi. Ponad dwunastu
pielgrzymów, którzy byli ze mną, też to widziało.
Liczni uklękli i płakali. Wtedy usłyszałam kochający głos Najświętszej
Panny.
Maryja:
„Moja umiłowana córko! I wy, wszystkie
Moje dzieci na świecie, które zostałyście wezwane!
Pośpieszcie się z przebudzeniem i zbliżcie się, gdyż Mój Syn
Jezus, i Ja przychodzimy specjalnie po to, aby ocalić wasze dusze
poplamione wszelkimi rodzajami grzechów brudem odrażającym,
wydobywając je z tego, co je krępuje, obmywając je Drogocenną Krwią,
płynącą z Pięciu Ran Mojego Syna, z ran Jego Korony Cierniowej, i z
Jego Najświętszego Serca, obmywając je łzami, i krwawymi łzami, jakie
wylewam, i wodami Miłosierdzia.
Pan już wam powiedział: »Kto Mnie kocha, tego umiłuje Ojciec
i Ja go umiłuję, i ukażę się mu«17. Czyż wam nie
powiedziałam,
że znaki z Nieba to tajemnice Zbawienia? Aż dotąd wasz Pan i Ja,
ujawnialiśmy naszą obecność na różne sposoby dając wam
ciągle nowe liczne znaki, mówiąc do was, i powtarzając wam
niestrudzenie te same słowa.
Nawet duchowieństwo, którego obowiązkiem jest zaznajamianie
z Panem, odwraca oczy od tych znaków i orędzi twierdząc, że
nic o nich nie wie. Zachowują jeszcze zamknięte serca, zaślepione.
Pragnąc ludzkiego szacunku milczą zamiast ogłaszać prawdę. To wciąga
wiele dusz w zamęt i na drogę piekła! Ponieważ te znaki zostały dane
dla zbawienia dusz, bądźcie bardziej uważni i módlcie się,
aby wiele dusz otrzymało łaskę skruchy.
Wszystkie dzieci świata! Czas kary jest bliski. Usiłujcie zasłużyć na
zbawienie spiesząc się z nawróceniem, ofiarowując
wyrzeczenia i wynagrodzenia, żyjąc w sposób oddany Panu.
Ponieważ dziś w waszej obecności znak miłości został wam
wspaniałomyślnie dany przez samego Pana, który was kocha,
przynajmniej wy, którzy zostaliście wezwani, powinniście
rozszerzać z większą starannością moc i miłość, a doszedłszy do
jedności przez całkowite związanie się ze Mną, ofiarować akty
wynagradzające za najstraszniejsze bluźnierstwa. Wtedy czas kary
przemieni się w nieodpartą miłość i błogosławieństwo, a to dlatego, że
wasz Bóg, który jest w Niebiosach nie jest Bogiem
zniewolenia, lecz samą miłością.
Moje drogie, wezwane dzieci! Ponieważ wy wciąż wierzycie w Mojego Syna
Jezusa i we Mnie, i dajecie Nas poznać, będziemy u waszego boku, aby
was chronić, i opiekować się wami, nawet wtedy, gdy silne wiatry, i
niebezpieczne prądy będą zagrażać porwaniem was. Wtedy wasze łzy i
westchnienia zamienią się w radość. Jednakże, jeśli Moje dzieci na
świecie nie przyjmą Pana i będą uporczywie, aż do końca, ignorować moje
słowa nie będę mogła nic dla nich zrobić w tej chwili.
Stańcie się więc narzędziami, które pociągną i ożywią serca,
które ugrzęzły w błocie wszelkiego rodzaju
grzechów i dajcie wszystkim poznać Miłość Pana i Moją,
które przenikają czas i przestrzeń. Czyniąc to wchodzicie do
Arki Zbawienia Maryi, zdobywacie Niebo i posiadacie drzewo Życia
Wiecznego”.
27
stycznia 2002
W czasie odprawiania drogi krzyżowej na Górze
Maryi, głęboko
rozmyślałam w moim sercu nad cierpieniami Jezusa. Po biczowaniu, z
ciałem okrytym krwawiącymi ranami, Jezus wspinał się na Kalwarię,
niosąc nie tylko ciężki Krzyż, lecz także grzechy całej ludzkości.
Ponieważ całkowicie wyrzekł się Siebie, aby Wola Ojca mogła się
wypełnić i żeby cała chwała została oddana Ojcu, Jezus nie
mógł nawet pocieszyć Swej Matki, która szła za
Nim, płacząc. Szłam po stacjach drogi krzyżowej, rozmyślając nad Sercem
Jezusa napełnionym cierpieniami.
Po dojściu do 11 stacji (Jezus przybity do Krzyża), jeden z
pielgrzymów, który mi towarzyszył, tak się
modlił: „Jezu! Aż dotąd często krzyżowałem Ciebie i Twoją
Świętą Matkę, żyjąc w grzechu. Ale odtąd chcę porzucić ten młotek,
którym was krzyżowałem. Chcę się stać parą
obcęgów, aby wyjąć liczne gwoździe, które
zagłębiałem w waszych sercach”.
Podczas jego modlitwy nagle spadła na ziemię kropla Drogocennej Krwi.
Doskonale było słychać odgłos jej upadku. Zaskoczyło mnie to i
wykrzyknęłam: „O, mój Boże!” Jakiś
mężczyzna, który stał przy mnie też ujrzał tę krew i
zawołał: „O! Krew!” W tej chwili usłyszałam głos
Jezusa: „Moje drogie dzieci, które zostałyście
wezwane! Jakże mógłbym, was nie kochać, skoro uznajecie się
za grzeszników i spieszycie do Mnie? Jeśli ujawniam wam Moją
Miłość aż do przelania Mojej krwi za was, aż do wlania jej w was, to po
to, aby całkowicie zmazać wasze grzechy. To świadectwo Mojej ogromnej
Miłości do was wszystkich, to krew Przymierza. Obecnie wszystko może
się jeszcze wydawać niewyraźne, lecz w bliskiej przyszłości wy
pojmiecie jasno wagę łask, jakie wam obecnie daję.
Zatem bądźcie bardziej czujni i módlcie się, a heroiczną
wiernością wypełniajcie misję, jaka została wam powierzona.
Moje drogie małe dzieci! W zamian za wasze modlitwy pełne miłości
prawdziwej i łzy ofiarowane dzień za dniem, otwieram Moje Najświętsze
Serce i wylewam na was błogosławieństwa”.
Jezus dał nam Drogocenną Krew przy 9 stacji (Jezus upada trzeci raz),
przy 11 stacji (Jezus przybity do krzyża) i przy 12 stacji (Jezus
umiera na krzyżu).
2
lutego 2002 --- Święto Ofiarowania Pana Jezusa w Świątyni
Modliłam się w towarzystwie licznych pomocników na
Górze Dziewicy, głęboko zastanawiając się nad Drogą krzyżową
Jezusa.
Przy siódmej stacji myślałam o cierpieniach, jakie Jezus
znosił, kiedy upadł po raz drugi, a ktoś z obecnych tak się modlił:
„Dziękuję, Panie, że mimo naszej niegodności i naszej
słabości pozwalasz nam zrozumieć, choćby w małym stopniu Twoje
niezliczone, i nieskończone udręki na Krzyżu, sprawiając, że Julia
niektóre z nich cierpi [...]”.
Zaledwie skończył modlitwę, kiedy za nami usłyszałam ciche szepty:
„Tracimy dusze, z takim trudem zdobyte, z powodu modlitw tej
nędznej kobiety. Zabijmy ją, naszą śmiertelną
nieprzyjaciółkę, rozbijając jej głowę o kamienie”.
Nagle liczne demony uderzyły mnie silnie z tyłu głowy. Kopały mnie,
unosząc i rzucając mną, abym rozbiła głowę o kamienie.
W tej chwili Najświętsza Panna zstąpiła z Nieba jak błyskawica. Jej
płaszcz był szeroko otwarty i podtrzymała mnie, żebym nie uderzyła o
kamienie.
Chwyciłam w dłonie moją szyję i obolałą głowę, i powiedziałam:
„Dziękuję, Matko. Ofiarowuje te cierpienia za
nawrócenie grzeszników. Pomóżcie mnie,
grzesznej, a wiele dusz okaże skruchę i stanie się jak krawcy miłości,
którzy zamkną Rany Najświętszego Serca Jezusa, chusteczki
miłości dla osuszenia Jego Krwi, potu, i krwawych łez, jak miłosne
obcęgi, aby wyjąć z Ciała Jezusa ciernie, i gwoździe, jakie tam
zagłębiliśmy przez nasze grzechy.
Chwała bądź Bogu i uwielbienie, i pociecha naszej błogosławionej Matce!
Niech nasza wdzięczność nigdy się nie wyczerpie. Amen”.
Kiedy ofiarowywałam bez zastrzeżeń cierpienia zadane przez demony,
ból odczuwany w szyi i w głowie całkowicie zniknął. I
usłyszałam łagodny, i kochający głos Dziewicy: „Tak,
dziękuję, droga córko! I moje drogie dzieci,
które odpowiedziałyście na moje wezwanie mówiąc:
Amen. Mój Syn Jezus i Ja jesteśmy dziś na nowo blisko was,
dzięki waszym modlitwom pełnym miłości, i waszemu uczestnictwu w
cierpieniach Jezusa, kiedy poświęcacie wasz czas dla
nawrócenia grzeszników, rozmyślając nad Tajemnicą
Zbawienia, jaką Jezus otrzymał przez nieskończone cierpienia na Krzyżu.
Demony, które wiedzą, że gorące modlitwy otwierają oczy i
uszy tych, którzy są duchowo zaślepieni, i głusi, i że
liczne dusze są zanurzane w łaskach, dlatego są pełne wściekłości, i
próbują was zniszczyć wszelkimi metodami, lecz Ja was zawsze
zachowam, i ochronię.
W tych czasach, kiedy szatan próbuje zdobyć cały świat,
modlitwy, jakie wy, małe dusze, ofiarowujecie każdego dnia dla
uczestniczenia w cierpieniach Pana na Kalwarii stają się pociechami i
wynagradzają jego ból agonii w Getsemani, i cierpienie,
jakie On odczuwał, kiedy Jego uczniowie tak ukochani, opuścili Go.
Tak samo modlitwy, jakie wy ofiarowujecie z żarliwością każdego dnia,
uczestnicząc w Męce Pana, wynagradzają za grzechy, jakie popełnia tak
wiele Moich dzieci, obrażając Godność Boga. Modlitwy i ofiary złożone
za nawrócenie grzeszników, stają się darami
ofiarnymi, które wynagradzają nawet za grzechy innych. Pan i
Ja jesteśmy naprawdę pocieszeni, gdyż one są składane na ołtarzu Bożej
sprawiedliwości.
Z tej przyczyny jeszcze dziś składam wasze dusze na ołtarzu
Najświętszego Serca Jezusa, jak ofiarowałam w Świątyni Moje Dziecko ---
Jezusa.
Wszystkie Moje dzieci świata! Jeśli pragniecie iść za Mną jako dzieci
niewinne, wykąpię was w wodzie miłosierdzia, nakarmię was Moim duchowym
mlekiem i wezmę was blisko Pana. Pozwolę wam wzrastać duchowo przez
modlitwy, jakie ofiarowujecie z całego serca na Drodze Krzyżowej, po
której Ja idę z Moim Synem Jezusem, krwawiąc wraz z Nim. Pan
obmyje także wasze dusze i wasze ciała w Swej Kosztownej Krwi, i
udzieli wam całkowitego odpuszczenia, jakie wam obiecał.
Zatem przyjdźcie szybko do Mnie, pokornie, jako małe dusze, głęboko
rozmyślając nad tymi cierpieniami krzyża, jakie zniósł Pan,
nieskończenie święty i uznawajcie zawsze, że jesteście biednymi
grzesznikami.
Moje drogie dzieci, jakie wezwałam! Ten świat jest już pogrążony w
ciemności. Ponieważ liczne dusze stały się duchowo zaślepione i głuche,
i zeszły z prawej drogi błądząc w ciemności, ukazałam liczne cuda, i
znaki, krzyczałam, i wciąż wołam aż do zakrwawienia gardła, abyście
podążali za Wolą Bożą, aby żadna dusza nie została opuszczona, lecz
żeby wszystkie zostały ocalone, i otrzymały życie wieczne. Mimo to Moje
dzieci nie pojmują i stale idą drogą ku piekłu.
Nawet Moje dzieci, które zostały wezwane do Nieba, nie
odrzucają egoizmu, lecz odrzucają raczej dążenia do jedności. Bez
przerwy uporczywie wypełniają swą wolę aż do zasłużenia na czyściec i
piekło. Odpowiedź Boga będzie surowa, ogień Sprawiedliwości będzie
nieunikniony. Jak wam obiecać szczęśliwą przyszłość?
Zatem wy, których wezwałam, i którzy wiecie, że
Sąd Boży jest bliski, żyjcie modlitwą, ofiarą, wynagrodzeniem, aby czas
kary zamienił się w błogosławieństwa. Wasze życie w ten
sposób poświęcone Panu i Mnie za nawrócenie
grzeszników wysłuży wam bycie oświetlonymi przez światłość
Jego Łaski. Ofiarowujcie hojnie wszystkie troski, jakie was ranią
wewnętrznie i wszystkie wasze doświadczenia, jakie was spotykają na tym
świecie. Wtedy, kiedy go opuścicie bramy Niebios otworzą się szeroko
dla was i zasiądziecie blisko Mnie.
W tym czasie nędzy, pośród Moich dzieci tak licznych jak
gwiazdy na niebie i jak ziarna piasku nad brzegiem morza, ci,
którzy żyją blisko Mnie, i powierzają Mi siebie jako małe
dusze, są niezwykle rzadcy. Jednakże łącząc się z waszymi dzisiejszymi
modlitwami wylewam łzy radości zauważając waszą szczerą miłość i waszą
pobożność.
Moje drogie małe dusze! Pan, który jest Drogą, Prawdą i
Życiem, błogosławi was dziś swą Nieskończoną Miłością”.
Kiedy Dziewica skończyła mówić wciąż leżałam na ziemi,
płacząc i modląc się. Nagle usłyszałam, że coś spadło. Spojrzałam.
Ujrzałam siedem łez, a potem dwanaście. Zdałam sobie sprawę, że moje
bóle głowy i szyi ustąpiły. Chwała i dziękczynienie Panu, i
pociecha naszej Błogosławionej Matce! Amen.
28
marca 2002, Wielki Czwartek
«DZIĘKI
WASZYM MODLITWOM I OFIAROM, OCALIMY WIELU
[...]»
Julia:
Uczestnicząc duchowo w cierpieniach, jakie Pan znosił w
samotności Getsemani i na Kalwarii, po tym, jak niemal całkiem wszyscy
Go opuścili, modliłam się, idąc drogą krzyżową na Górę
Najświętszej Panny. Kiedy się modliłam na kolanach przy jedenastej
stacji, nie mogłam powstrzymać się od łez, rozmyślając o najwyższym
bólu, jaki On odczuwał, gdy został przybity do Krzyża.
Zniósł okrutne przebicie Swego żywego Ciała. Z Nieskończonej
Miłości, której wysokość, głębokość i szerokość są bez
granic, złożył całe Swe Ciało w ofierze za nawrócenie
grzeszników, a to pośrodku pogardy, okrucieństwa i zniewag
ze strony swych umiłowanych dzieci. Szlochałam przygnębiona.
O, Jezu, który jesteś Miłością, mój Umiłowany!
Kimże jesteśmy, my ludzie, których Pan tak ukochał? Kiedy
płacząc dziękowałam Panu za Jego niezwykłą Miłość, modliłam się
zwłaszcza za uświęcenie kapłanów i o nawrócenie
grzeszników, myśląc o tym błogosławionym dniu,
który On wybrał jako dzień ustanowienia Sakramentu
Kapłaństwa, dzień, w którym zawarł z nami przymierze,
ustanawiając Sakrament Eucharystii.
Modliłam się też gorliwie o to, aby Jezus, nasz Pan, który
się ofiarował bez zastrzeżeń, rozlał na wszystkie Swe dzieci naszego
chorego świata, tę samą Miłość, jakiej udzielił uczniom podczas
Ostatniej Wieczerzy.
Dokładnie w tym momencie upadłam na ziemię, krzycząc z powodu
bólu, jaki odczułam w głowie, jakby zranionej przez
cierniową koronę, w dłoniach, w stopach i w boku, jakby przeszytych.
Jęcząc tak, ujrzałam silne światło w Niebiosach: Jezusa i Jego Świętą
Matkę, którzy zbliżali się z aniołami.
Nie mogłam widzieć wyraźnie z powodu intensywności światła, lecz
odczułam, że Pan uczynił znak krzyża palcem na moim czole. Odczułam
silny zapach róż. Spojrzałam na Dziewicę. To Ona rozlała
pachnący olej. Zaraz przypomniałam sobie orędzie, jakie dała nam w
Wielki Czwartek 8 kwietnia 1993 roku, rozlewając pachnący olej i
pomyślałam: „Dziewica ukazuje nam Swą obecność, miłość i
przyjaźń, dając nam ten pachnący olej naznaczony Jej obecnością w tym
dniu kapłańskim i upamiętniającym Ostatnią Wieczerzę”.
W tej chwili
Najświętsza Panna zaczęła mówić miłym,
kochającym głosem: „Tak, Moja droga
córko!
Mój Syn Jezus i Ja słuchamy waszych modlitw napełnionych
miłością i szczerych. Bardzo pocieszają nas ofiary i akty
wynagrodzenia, jakie składacie w ofierze za nawrócenie
grzeszników. Zdecydowałam się ocalić dzięki nim od śmierci
wszystkich tych, którzy tu przybędą, obmywając swe dusze i
ciała tym pachnącym olejem, jaki wydziela się z całego Mojego Ciała i
jaki wam daję, ukazując w ten sposób gorejącą miłość Mojego
Niepokalanego Serca.
Wszystkie Moje umiłowane dzieci tego świata! Podobnie jak
Bóg ocalił wielu Izraelitów na pustyni, dzięki
wzniesieniu, przez Mojżesza, węża z brązu, tak Mój Syn i Ja,
zamierzamy ocalić wiele Naszych dzieci przez nieskończone zasługi Jego
Krzyża i płonącą miłość Mojego Niepokalanego Serca, towarzysząc wam na
drodze krzyżowej, wylewając krew wtedy, gdy rozmyślacie nad Męką Pana,
i kiedy modlicie się pobożnie o nawrócenie
grzeszników w tym niebezpiecznym czasie.
Pragnę, aby słowa Pana: »Proście, a otrzymacie, szukajcie, a
znajdziecie, pukajcie, a otworzą wam«, zrealizowały się wam w
pełni, dzięki waszym gorliwym i szczerym modlitwom.
Moje umiłowane dzieci! Czy możecie sobie wyobrazić cierpienia, jakie
odczułam, kiedy Mój Umiłowany Syn został przybity do Krzyża
i umierał? Jakim to było dla mnie cierpieniem, kiedy tłum –
który trzy dni wcześniej pozdrawiał Mojego Syna Jezusa
wołając: »Hosanna!« – nagle zaczął
krzyczeć: »To zbrodniarz i zasługuje na śmierć! Zabij Go!
Ukrzyżuj Go!«. To nie było wszystko. Moje Serce odczuło
ból jak uderzenie włócznią, kiedy tak umiłowani
uczniowie Pana odwrócili się od Niego po tym, jak ogłaszali,
że pójdą za Nim, dokądkolwiek się uda. Ta niewdzięczność i
zdrada, były jak uderzenie włócznią przeszywające głęboko
Moje Serce.
I straszliwy, dodatkowy ból dla Mojego matczynego Serca, gdy
Jezus szedł swą okrutną Drogą Krzyżową aż na Kalwarię, przy wszystkich
rodzajach szyderstw. Jego ciało było całe okryte Krwią z powodu
biczowania, Jezus był całkowicie wyczerpany i upadał pod swoim krzyżem.
Ja odczułam ten ból w całym moim ciele, moje kości były jak
złamane.
Ale to nie było wszystko! Kiedy usłyszałam odgłos młotka przybijającego
Mojego Syna do Krzyża – odczułam te uderzenia w Moim Ciele, a
kiedy włócznia przeszyła Serce Pana przybitego do Krzyża,
Moje Serce też było jakby przeszyte i zmiażdżone.
Po tym dniu Wielkiego Piątku, Ja, Jego Matka –
która nie umiałam pomóc Panu w tych żałosnych
okolicznościach – chodziłam, dzień po dniu, po drodze na
Kalwarię, po jakiej szedł Jezus, wylewając Swą Krew, modląc się gorąco
do Boga Ojca o nawrócenie grzeszników. I jeszcze
teraz, dwa tysiące lat później, chodzę z wami.
Zatem, Moje dzieci, które zostałyście wezwane, gdyż
ukochałam was bardzo! Pragnę, abyście wy, którzy Nas znacie
Pana i Mnie, zwyciężyli demona, który pali wasze umysły.
Pragnę, abyście powtarzali misterium paschalne Ostatniej Wieczerzy i
Zmartwychwstania, abyście pozostali czujni, zamieniając każdą chwilę
waszego życia na modlitwy, i abyście dawali świadectwo bardziej
gorliwie o sile miłości. Życzę sobie, abyście się całkowicie oddali
Panu, z całą wiernością i heroizmem, aby wszyscy mogli zostać ocaleni,
i osiągnąć Niebo.
Teraz przyjmijcie zachęty, pociechy i błogosławieństwa miłości Pana,
który jest rzeczywiście waszym Ojcem, i błogosławieństwo
Moje, która jestem rzeczywiście waszą Matką, i skaczcie z
radości, miłości, pokoju”.
Julia:
Kiedy skończyła mówić, Jezus i Najświętsza Panna
pobłogosławili nas uniesionymi wysoko dłońmi. Potem zniknęli.
Uświadamiając sobie, że nadal odczuwam różany zapach,
zawołałam: „To pachnący olej!”
Ci, którzy byli przy mnie, wyciągnęli dłonie i spadł na nie
pachnący olej. Kiedy powiedziałam, że Jezus palcem wilgotnym od oleju
uczynił znak krzyża na moim czole, sprawdzili moje czoło posługując się
latarką. Ujrzeli pośrodku czoła krzyżyk z oleju.
Potem pomogli mi wstać, gdyż cały czas leżałam na ziemi. Byliśmy
zaskoczeni, widząc w wielu miejscach na bruku, przy jedenastej stacji,
duże ślady oleju. Wszyscy odczuwaliśmy silny zapach i zawołaliśmy z
radości. Ślady oleju były widoczne przy dziesiątej i jedenastej stacji.
Chwała Panu i cześć Jego Świętej Matce!
![]() |
8. Publikacje | ![]() |
W języku polskim dostępne są 2 publikacje:
Wyjaśnienie
Redakcji „Vox Domini”:
W listach do naszego wydawnictwa zdarzają się co jakiś czas pytania o
to, czy wydrukujemy w osobnej książce nowe orędzia z Naju (czyli z lat
1998-2002).
Na razie nie planujemy takiej publikacji. Uczynimy to
najprawdopodobniej wtedy, kiedy wyczerpie się nakład książki
„Moje Serce jest Arką Zbawienia” lub jeśli np.
objawienia, jakie otrzymuje Julia Kim, się zakończą. Wtedy wydrukujemy
ponownie całą historię wydarzeń w Naju, uzupełniając ją o aktualne
orędzia. Do tego czasu każde nowe przesłanie będziemy tłumaczyć i
publikować regularnie tylko w naszym piśmie.
![]() |
MOJE
SERCE JEST ARKĄ ZBAWIENIA Orędzia i wydarzenia w Naju, w Korei Południowej 1985-1997 Przekład i oprac.: Ewa Bromboszcz (z jęz. franc.) oraz ks. Ryszard Ukleja (część I: z jęz. niem.) ISBN: 83-86092-32-7 objętość: 304 stron (format: 144 x 205 mm) data i miejsce wydania: 1997, Katowice rodzaj oprawy: broszurowa, foliowana, klejenie nakład: 10 tys. egz. cena katalogowa: 15 zł |
Książka
zawiera zapis przeżyć mistycznych Julii Kim. Jest to koreańska
kobieta, która po swoim nawróceniu na katolicyzm
zaczęła doświadczać niezwykłych przeżyć. Figurka Matki Bożej,
którą posiadała w swym domu zaczęła nagle płakać normalnymi,
a potem także krwawymi łzami. Obecna publikacja zawiera tekst trzech
książek, które ukazały się w poprzednich latach nakładem
Wydawnictwa "Vox Domini". Wszystkie trzy publikacje, relacjonujące
wydarzenia w Naju, powstały w oparciu o listy belgijskiego misjonarza w
Korei Południowej, ks. Raymonda Spiesa, kierownika duchowego Julii Kim,
doświadczającej łaski objawień Matki Bożej i Pana Jezusa. Ogromne
zainteresowanie Czytelników polskich tymi wydarzeniami
skłoniło nas do przygotowania jednej publikacji zawierającej treść
trzech dotychczas wydrukowanych książek poświęconych Julii Kim i jej
niezwykłym przeżyciom.
Pierwsza książka, zatytułowana «Maryjo, dlaczego
płaczesz?» --- autorstwa ks. Raymonda Spiesa
oraz Louisa
Couëtte --- przedstawiała historię wydarzeń, które
rozgrywały się w Korei Południowej od roku 1985 do 1993, oraz
przybliżała niektóre orędzia otrzymane przez Julię,
tematycznie zebrane przez autorów książki. W tym okresie
zjawiskiem najbardziej charakterystycznym w Naju był płacz figury Matki
Bożej. Zjawisko to trwało 700 dni. Zostało udokumentowane licznymi
zdjęciami oraz świadectwami pielgrzymów.
Druga --- «Pomóżcie
Mi ocalić świat!»,
przedstawiała orędzia i dalsze wydarzenia z Naju, z przełomu lat 1994 i
1995. Książka ta ukazała wydarzenia w porządku chronologicznym.
Przygotowano ją w oparciu o listy ks. R. Spiesa --- belgijskiego
misjonarza, kierownika duchowego Julii Kim. To on tłumaczy otrzymywane
przez nią orędzia na język francuski i systematycznie relacjonuje to,
co dzieje się w Naju. W tomie tym znalazły się opisy związanych z
figurą Matki Bożej niezwykłych zjawisk. Należały do nich m. in. znaki
ukazujące się na figurze (hostie, pachnący olej) oraz poza nią,
widoczne na zdjęciach kaplicy, nieba itp.
Na trzeci tomik --- zatytułowany "Nadeszła
godzina próby"
---
złożyły się głównie tłumaczenia orędzi otrzymanych przez
Julię Kim w latach 1995-97, relacje z cudów eucharystycznych
i inne informacje zaczerpnięte również z listów
ks. R. Spiesa m.in. zebrane przez niego świadectwa świadków
cudów eucharystycznych (kapłanów i
biskupów) oraz relacja z wizyty Julii w Rzymie. Miała wtedy
okazję uczestniczyć w prywatnej Mszy św. Ojca Świętego, w czasie
której doszło do kolejnego cudu eucharystycznego. Przyjęta
przez Julię hostia zamieniła się w ciało i krew.
Orędzia przekazywane przez Matkę Bożą od roku 1985 zwracają nieustannie
naszą uwagę na pilność nawrócenia świata, stojącego na
skraju przepaści z powodu niemoralnego życia. Maryja zachęca nas do
modlitwy i podejmowania ofiar, które mogą wynagrodzić Bogu
niewdzięczność ludzi i przebłagać za grzechy wołające o pomstę.
Ludzkość nie uniknie kary, jeśli się nie nawróci. Ostatnim
schronieniem, jakie wskazuje nam zatrwożona o nasz los Matka Boża, jest
Jej Niepokalane Serce, które określiła Ona jako Arkę naszego
Zbawienia.
Naju jest miejscem wyjątkowym nie tylko z powodu pilności
przekazywanego tam światu wezwania, lecz także przez wzgląd na ilość i
charakter niezwykłych znaków towarzyszących przekazywanym
orędziom. W przekazywanych słowach brzmi echo nieustannego, pełnego
niepokoju o naszą przyszłość, głosu Matki, która ukazała się
w Fatimie, Garabandal, Akita, która przekazuje orędzia za
pośrednictwem ks. Stefano Gobbiego. Jest to głos Matki,
która pragnie za wszelką cenę ocalić jak największą liczbę
Swoich dzieci i ostrzec przed niebezpieczeństwem, z którego
nie zdają sobie one sprawy, zanim będzie za późno.
|
|
NADESZŁA
GODZINA
PRÓBY Orędzia i wydarzenia w Naju (1995-1997) tłumaczenie, redakcja i opracowanie: Ewa Bromboszcz (z jęz. francuskiego na podst. listów ks. Raymonda Spiesa, belgijskiego misjonarza w Korei) ISBN: 83-86092-17-3 objętość: 136 stron (w tym zdjęcia barwne: 28 szt.) format: 130 x 196 mm data i miejsce wydania: 1997, Katowice rodzaj oprawy: broszurowa, foliowana, klejenie nakład: 10 tys. egz. cena katalogowa: 6 zł |
Jest to długo oczekiwany przez czytelników trzeci
tomik
Orędzi Matki Bożej płaczącej w Naju, w Korei Południowej. Pierwsza
część, zatytułowana «Maryjo,
dlaczego płaczesz?»
---
autorstwa ks. Raymonda Spies oraz Louisa Couëtte ---
relacjonowała historię wydarzeń, które od 1985 roku
rozgrywają się w Korei Południowej, oraz przedstawiała Orędzia
otrzymywane przez Julię Kim, tematycznie zebrane przez
autorów książki. Druga --- «Pomóżcie Mi
ocalić świat!», przybliżyła Orędzia i dalsze
wydarzenia z
Naju, które rozegrały się na przełomie lat 1994 i 1995.
Książka ta przedstawia wydarzenia w porządku chronologicznym.
Przygotowano ją w oparciu o listy ks. R. Spies --- belgijskiego
misjonarza, kierownika duchowego Julii Kim. To on tłumaczy otrzymywane
przez nią Orędzia na język francuski i systematycznie relacjonuje, co
dzieje się w Naju.
Na obecny trzeci tomik składają się głównie tłumaczenia
Orędzi otrzymanych w latach 1995-97, relacje z cudów
eucharystycznych i inne informacje zaczerpnięte z listów ks.
R. Spies.
![]() |
9. Czy się nawrócą? | ![]() |
Orędzia
przekazywane przez Matkę Bożą i Chrystusa w Naju od
roku 1985 zwracają nieustannie uwagę na konieczność
nawrócenia świata, stojącego na skraju przepaści z powodu
niemoralnego życia. Matka Boża zachęca nas do modlitwy i podejmowania
ofiar, które mogą wynagrodzić Bogu niewdzięczność ludzi i
przebłagać za grzechy wołające o pomstę. Ludzkość nie uniknie kary,
jeśli się nie nawróci.
Orędzi było w ciągu tych 17 lat bardzo wiele. Trudno jednak oprzeć się
wrażeniu, że dla ludzi podróżujących do Naju albo
czytających o licznych cudach, treść orędzi schodzi na dalszy plan. W
1996 roku hiszpańscy dziennikarze zauważyli, że większość
"pielgrzymów" w Naju to amerykańscy turyści z kamerami i
aparatami fotograficznymi. Niewielu z nich bierze udział w
nabożeństwach, przygniatająca większość nie jest katolikami.
Przyjechali, żeby zobaczyć coś niezwykłego, czego nie rozumieją. Czy
to, co zobaczą, spowoduje ich nawrócenie?
![]() |
Przypisy | ![]() |
1
Por. Mt 9,20n.
2
tłum.: Wieś Kwiatów.
3
Jan 6,15.
4
cf. Przesłanie dla Julii Kim, 22 wrzesień 1995 roku.
5
więcej informacji w raporcie z maja 1972, wydanie IMMACULATA, Kenosha,
Wisc.
6
przesłanie z 31 października 1995.
7
patrz Maria Valtorta, Poemat Boga - Człowieka, vol.2 str. 95.
8
1 Kor 1,19.
9
zob. Orędzie Jezusa z 30 czerwca 1995.
10
zob. Moje Serce jest Arką Zbawienia, str. 42.
11
zob. „Do Kapłanów, umiłowanych synów
Matki Bożej” nr 583 l, str. 830.
12
por. 2 Kor 12,9.
13
Łk 23,28.
14
Mt 19,24.
15
por. orędzie z 3.02.94.
16
Życica trwała
--- zaliczana jest do grupy traw, które najwcześniej weszły
do uprawy na terenie Europy. Współcześnie gatunek ten ma
duże znaczenie gospodarcze --- przy zakładaniu trwałych i przemiennych
użytków zielonych oraz różnego typu
trawników. W warunkach naturalnych rośnie na pastwiskach i
łąkach, a także na poboczach dróg i różnego
rodzaju nieużytkach. W Polsce jest gatunkiem bardzo pospolitym, z
wyjątkiem części północno-wschodniej, gdzie częściej
wymarza. Jest niska, tworzy luźne kępki, czasem bardzo
krótkie rozłogi i silnie się krzewi. Ma mocno rozwinięty
system korzeniowy, ale niezbyt głęboki (80% masy korzeniowej jest
rozmieszczone w warstwie gleby do 10 cm, a tylko nieliczne korzenie
sięgają 75-150 cm).
17
J 14,21.
![]() |
Źródła internetowe | ![]() |
|
![]() |
Prawa
autorskie ![]() |
![]() |
| Drukuj bieżącą stronę... |
| Do góry |
| Pomoc techniczna |