e 
_PEWNA STRONA INTERNETU_

Jesteś tutaj: Profanum IINajświętsza Maryja Panna


"Żyjmy na wzór Niepokalanej, nawet jeżeli byłoby to dla nas wyrzeczeniem.
Umacniajmy się wzajemnie ze wszystkich swych sił, aby Jej sposób życia stał się naszym. Nie ma bowiem niczego, co by go przerastało!".

Sł. B. Luigi Novarese
Mons. Luigi Novarese (1914-1984)
"Sam Bóg, chcąc przygotować na ziemi mieszkanie godne swego Syna, nie potrafił wymyśleć niczego lepszego nad Matkę pełną łaski (por. Łk 1:28)".

Mądrość Ewangelii. Ku odnowie życia w Duchu Świętym:
Część III: Życie wewnętrzne i zjednoczenie z Bogiem: 103. Skarb Łaski (s. 189)
Mądrość Ewangelii. Ku odnowie życia w Duchu Świętym

Oblicze Niewiasty: Wybranki Bożej i Świątyni Ducha Świętego

Róża dla NMP - Róży Duchownej [...] Od początku swego istnienia („od poczęcia”) Maryja jawi się jako „pobłogosławiona”: pobłogosławiona przez Boga już w tajemnicy poczęcia swego i później w tajemnicy zwiastowania; obie zaś tajemnice służyły tajemnicy wcielenia Syna Bożego „za sprawą Ducha Świętego”; misterium wcielenia z kolei miało głęboki sens w perspektywie misterium odkupienia, dokonanego przez ofiarę paschalną Jezusa, i zwieńczonego posłaniem Kościoła do świata. Kościół do dziś uobecnia i przedłuża zbawcze i kultyczne dzieło Chrystusa. Oto tak dalece sięga sens, znaczenie i perspektywa daru świętości Maryi Niepokalanie Poczętej, „zrodzonej przed wiekami” (Prz 8, 22-35), „wybranej przed założeniem świata” (Ef 1, 4). [...]
KS. MARIAN PISARZAK MIC
"Pobłogosławiona przez Boga Najwyższego"
Więcej...
LuxDei.pl
NMP z Lourdes-Medjugorie (fot. Giuseppe Tomarchio 2009)
LuxDei.pl
Zdjęcie wykonane 1 sierpnia 2009 roku o godz. 15:06 przez Giuseppe Tomarchio z Mascali (Catania)
figurze Matki Bożej z Lourdes
znajdującej się w
kościele pw. św. Jakuba w Medjugorju.
Więcej...
LuxDei.pl
 
Więcej...
LuxDei.pl
Więcej...
LuxDei.pl
 
Więcej...
LuxDei.pl
NMP z Guadalupe
LuxDei.pl
»
NMP z Coromoto
LuxDei.pl
»
NMP z Lourdes-Medjugorie (fot. Giuseppe Tomarchio 2009)
LuxDei.pl
»
Śpiewajmy Najświętszej Panience:


Player mp3 Multi

Źródła:

Stolica Mądrości [ * ]

Czyż Mądrość nie nawołuje? Nie wysila głosu Roztropność? Na najwyższym szczycie, przy drodze, na rozstaju zasiada, przy bramach, u wejścia do miasta, w przejściach głos swój podnosi: Odzywam się do was, mężowie, wzywam was, synowie ludzcy, prostacy — mądrości się uczcie, nierozumni — nabierzcie rozsądku! Słuchajcie, mówię rzeczy wzniosłe, z warg moich wychodzi prawość, podniebienie me prawdę podaje, wstrętna mym wargom nieprawość. Moje wszystkie mowy są słuszne — obcy mi fałsz i krętactwo — dla rozumnych one wszystkie są jasne, prawe dla tych — co mądrość posiedli. Nabądźcie moją naukę — nie srebro, raczej wiedzę — niż złoto najczystsze; bo mądrość cenniejsza od pereł i żaden klejnot nie jest jej równy. Jam Mądrość — Roztropność mi bliska, posiadam wiedzę głęboką. Bojaźnią Pańską — zła nienawidzić. Nie znoszę dumy, złych dróg, wyniosłości ust przewrotnych. Moja jest rada i stałość, moja — rozwaga, potęga. Dzięki mnie królowie panują, słusznie wyrokują urzędnicy. Dzięki mnie rządzą władcy i wielmoże — rządcy prawowierni.Tych kocham, którzy mnie kochają, znajdzie mnie ten, kto mnie szuka. Bogactwo jest ze mną i sława, wspaniałe dobra i prawość; mój owoc cenniejszy niż złoto, a plony niż srebro najczystsze. Drogą prawości ja kroczę, ścieżkami sprawiedliwości, by przyjaciół obsypać bogactwem i napełnić ich skarbce.Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił — początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich. Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie! Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana; kto mnie nie znajdzie, duszę swą rani, śmierć kocha każdy, kto mnie się wyrzeka.
Biblia Tysiąclecia, Księga Przysłów 8:1-36
Poznałem i co zakryte, i co jest jawne, pouczyła mnie bowiem Mądrość — sprawczyni wszystkiego! Jest bowiem w niej duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, niezawodny, beztroski, wszechmogący i wszystkowidzący, przenikający wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze. Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu i przez wszystko przechodzi, i przenika dzięki swej czystości. Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego, dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie. Jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci. Jedna jest, a wszystko może, pozostając sobą, wszystko odnawia, a przez pokolenia zstępując w dusze święte, wzbudza przyjaciół Bożych i proroków. Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością. Bo ona piękniejsza niż słońce i wszelki gwiazdozbiór. Porównana ze światłością — uzyska pierwszeństwo, po tamtej bowiem nastaje noc, a Mądrości zło nie przemoże.
Biblia Tysiąclecia, Księga Mądrości 7:21-30
☙❤❧


Z "Poematu Boga-Człowieka" [ * ]

Jezus Chrystus "[...] Chciałem zapoznać was z Maryją. Wielu z was zna Ją jako Matkę, ale nikt nie zna Dziewicy-Maryi. Chciałbym wam Ją przedstawić w tym ogródku pełnym kwiatów, w którym serce wasze  szuka odpoczynku.
Znacie Ją już, ale tylko ze strony ludzkiej. Widzicie w Niej niewiastę, może nieco lepszą, ale taką samą jak inne. Teraz chcę wam odkryć duszę Mojej Matki, tę Jej prawdziwą i wieczystą piękność. Chodź tu, Matko Moja. Nie rumień się. Nie usuwaj się onieśmielona, Gołąbko Boża. Twój Syn jest Słowem Bożym, może więc mówić o Tobie i o Twoich tajemnicach, wzniosła Tajemnico Boga. Usiądźmy tu, w cieniu tych kwitnących drzew, obok tego świętego domku. O tak! Podnieśmy teraz tę zasłonę dziewiczego pokoiku i niech otoczą nas fale świętości. Tak. Ja też chcę przejąć się Twą wonią, Dziewico Doskonała, by móc znieść grzechy świata i chcę nasycić Mój wzrok Twą bielą [...].
Powiedziałem: »wieczne piękno duszy Mojej Matki«. Jestem Słowem, więc nie mylę się w mowie. Powiedziałem: »wieczne«, a nie nieśmiertelne. Nieśmiertelnym jest to, co po narodzeniu się już nie umiera. Tak więc dusza sprawiedliwego jest nieśmiertelna, a grzesznika — w piekle. Bo dusza stworzona raz może umrzeć tylko łasce. Dusza ma życie i istnieje od chwili, w której powstała w myśli Bożej, bo myśl Boża stwarza ją. Dusza Mojej Matki była od wieków pomyślana przez Boga. Dlatego piękno Jej jest wieczne i Bóg napełnił Ją wszelką doskonałością, dla Swego upodobania.
— Jesteś, o Matko, któraś istniała w Bogu, czyli: w Jego Boskiej myśli, bo od zawsze myślał On o Tobie z miłością... Połączony w miłości z Ojcem, widziałem Cię w Sobie, o duszo Mojej Matki, Twoja modlitwa i przewidziana myśl stania się Twym Synem, pocieszały od wieków... Jesteś, Matko, tą, którą nosił w Sobie Bóg NIEZMIERZONY, Najwyższy, Dziewiczy, Niestworzony. Nosił Cię jako Swój słodki ciężar, obdarzając Cię twórczymi łaskami i uśmiechami. Tyś Doskonałością Stworzenia, Światłością Raju, Radą Boga, który patrząc na Ciebie mógł przebaczyć winę, bo Ty Sama z Siebie umiesz kochać jak cała ludzkość razem wzięta nie potrafi. W Tobie jest zawarte przebaczenie Boga! Tyś uleczeniem Boga, bo jesteś pieszczotą Przedwiecznego na ranie uczynionej Bogu przez człowieka. W Tobie jest zbawienie świata, o Matko Miłości Niestworzonej i udzielonego Odkupiciela! Duszo Matki Mojej! Złączony z Miłością Ojca patrzyłem na Ciebie, o duszo Matki Mojej!... A Twoja wspaniałość, Twoja modlitwa, Twoje pragnienie pocieszały Mnie od wieków w Moim przeznaczeniu na ból i doznania nieludzkie, jakie szykował zepsuty świat Bogu Najdoskonalszemu. Dziękuję Ci, o Matko! Przyszedłem już pocieszony przez Ciebie, zstąpiłem, słysząc tylko Ciebie, Twoją woń, Twój śpiew, Twoją Miłość...
O radości, radości Moja!...
Lecz posłuchajcie wy, którzy teraz wiecie, że jest Ona jedyną Niewiastą bez zmazy, która nie zadała rany Odkupicielowi, posłuchajcie o drugiej przemianie Maryi, Wybranki Bożej.
Było to pogodne wiosenne popołudnie. W cichym ogrodzie kwitły drzewa i Maryja zaślubiona Józefowi, zerwała kwitnącą gałązkę, by zmienić w  Swej izdebce inną, tam stojącą. Niedawno przybyła Ona do Nazaretu ze Świątyni, by być ozdobą domku Świętych. I z duszą podzieloną między świętymi, domek i Niebo patrzyła na tę kwitnącą gałązkę. I myślała jeszcze, że w dniu zaślubin Józef przyniósł Jej inne kwiaty, ale nie było już tam takiego, który by miał napisane na swych płatkach: »Chcę, byś połączyła się z Józefem«... Tyle rzeczy myślała... A myślą uniosła się ku Bogu! Ręce Jej były zajęte kądzielą i wrzecionem, snuły nić cieńszą nad włosek z Jej dziewiczej Głowy...
Dusza tkała dywan miłości, pracując pilnie jak szpula na warsztacie, między Niebem a ziemią. Dążyła od potrzeb domu i oblubieńca do spraw duszy i do Boga. Śpiewała i modliła się. A na mistycznych krosnach snuł się dywan, nawijał się od ziemi ku Niebu i ginął tam... Z czego był utworzony? Z cieniutkich, doskonałych a mocnych nici, z Jej cnót, nici nawiniętej na szpulę, którą uważała za »swoją«, ale była ona Bożą. Szpulę Woli Bożej, na której była nawinięta wola tej małej, a tak wielkiej Dziewicy, znanej Bogu, bo ta Jej wola zlała się z Wolą Bożą. Dywan kwitł kwiatami miłości i czystości, palmami pokoju i chwały, fiołkami i jaśminem. Każda cnota zakwitła na tym dywanie miłości, jaki Dziewica Boża tkała od ziemi do Nieba. A ponieważ dywan nie wystarczał, rzuciła jeszcze swe ręce, śpiewając: »Niech zstąpi umiłowany do ogrodu Swego i spożyje owoce Swoje«... A z nieskończonej odległości, wśród potoków światła, dał się słyszeć głos, którego żadne ucho ludzkie nie usłyszy, ani usta ludzkie nie wymówią. Mówił on: »Jesteś piękna, Przyjaciółko Moja... Siostro, Oblubienico Moja!«. I te dwa głosy połączyły się razem, by wyśpiewać Odwieczną Prawdę: »Miłość jest mocniejsza od śmierci. Nic jej nie może zgasić!«. I Dziewica tak się przemieniła, aż zstąpił Gabriel i przywołał Ją na ziemię, połączył Jej duszę z ciałem, by mogła słyszeć i zrozumieć żądanie Tego, który Ją nazwał »Siostrą«, ale chciał mieć »Oblubienicą«.
Tu właśnie nastąpiła Tajemnica... Była wstydliwą, najwstydliwszą ze wszystkich niewiast. Nie znała Ona nawet instynktownej pobudki ciała, toteż zadrżała wobec Anioła Bożego, bo nawet Anioł niepokoi pokorę i wstydliwość Dziewicy. Uspokoiła się jedynie, słysząc jego słowa, uwierzyła mu i wyrzekła słowo, »dzięki« któremu »Ich« Miłość stała się Ciałem, by zwyciężyć śmierć, a żadna woda nie będzie mogła jej zagasić, ani złośliwość zatopić.
Jezus pochylił się łagodnie ku Maryi, która osunęła Mu się do nóg, jakby w zachwycie na to wspomnienie dawnego zajścia, jaśniejąc szczególnym światłem, jakby promieniującym z Jej duszy — i zapytał Ją z cicha:
— Jakąż była Twa odpowiedź, o Najczystsza i kto Cię upewnił, że stając się Matką Bożą nie stracisz Swego doskonałego Dziewictwa?
A Maryja, jakby we śnie, powoli z uśmiechem i oczyma pełnymi łez wyszeptała:
— »Oto ja, służebnica Pańska! Niech Mi się stanie według Słowa Twego!« — i pochyliła głowę na kolano Swego Syna, adorując Go.
Jezus zasłonił Ją Swym płaszczem przed wszystkimi i powiedział:
Łza Maryji
LuxDei.pl
— I stało się. I będzie tak aż do końca: aż do następnych Twoich przemian. Będziesz zawsze Służebnicą Pańską. Będziesz zawsze taka, jak powie Ci »Słowo« — Moja Matka! To jest Moja Matka! Trzeba, byście Ją zaczęli poznawać w całej Jej świętej Postaci... Matko! Matko! Ukaż Swe oblicze, Umiłowana... I odkrył Maryję po jakimś czasie milczenia, podczas którego słuchać było tylko szmer pszczół.
Maryja uniosła twarz mokrą od łez i wyszeptała:
— Synu, po coś Mi to uczynił? Tajemnice Królewskie są święte...
— Ale Król może je wyjawić, gdy zechce. Matko. Chciałem, by zrozumiano powiedzenie proroka: »Oto Dziewica pocznie i porodzi syna«. Wtedy nie zgorszą się z tego... [...]"
Słowa Jezusa wypowiedziane w obecności Marii Valtorty
spisującej Jego objawienia na kartach
"Poematu Boga-Człowieka" (tom V)

Rozmowa NMP z apostołem Janem o tajemnicach Boga:

Maryja w swej samotnej izdebce, na tarasie, cała w bieli, układa suknie Swoje i Jezusa, które zawsze przechowuje osobno. Swą suknię i płaszcz z Kalwarii, szatę lnianą, którą wkładał na święta, i płaszcz znaleziony w Getsemani, jeszcze poplamiony krwawym potem konania w Ogrodzie Oliwnym. Złożyła dobrze odzież, a ucałowała krwawy płaszcz i zwróciła się do kuferka, w którym od lat przechowywała relikwie z Ostatniej Wieczerzy i z Męki Pańskiej. Zebrała je razem na jednej półce. Zamyka kuferek, gdy Jan, stojąc za Nią, pyta:
— Co robisz, Matko?
Zwykle rano spędzała czas w kuchni, gotując posiłek na cały dzień, a dziś wcale tam jeszcze nie weszła.
— Uporządkowałam wszystko, co należało zachować...
— Po co, o Matko, ranisz Swe serce tymi wspomnieniami? Jesteś blada i ręka Ci drży... co Ci jest naprawdę?
— Janie, mylisz się, sądząc, że wspomnienia sprawiają Mi cierpienie. Jestem teraz pełna radości, bo czuję, że życie Moje jest już dokonane. Zrobiłam już wszystko, co do Mnie należało, wszystko już jest skończone. A tamto w Niebie, nie będzie miało końca. A teraz dziwna radość Mnie napełnia, bo czuję, że: dokonało się! Radość Moja jest niezrozumiała dla ludzi. Tak jak dla Mnie niezrozumiała była Męka Mego Syna albo Jego opuszczenie od Ojca. Światło zagasło wtedy dla całego świata, który nie chciał Go przyjąć, również i dla Mnie. Mając być Współodkupicielką, musiałam znieść udrękę braku pociechy Bożej, ciemności, nawet pokusy diabelskie, tak iż nie zdawało Mi się możliwe wtedy to, co Jezus powiedział, ani co wycierpiał duchowo w tych dniach. Ale potem, gdy ujrzałam Zmartwychwstałego, zrozumiałam wszystko. Zrozumiałam nawet tajemnicę najwyższą: radość Chrystusa, gdy mógł już powiedzieć: "Wszystko się dokonało!... umiłowałem Ojca aż do ofiary z Siebie... ukochałem ludzi aż do śmierci za nich...". Ja też dokonałam wszystkiego, co od wieków było przeznaczone dla Mnie. Od urodzenia Zbawiciela, do pomocy wam — Jego kapłanom, byście się stali doskonałymi. Kościół już jest mocny. Duch Święty oświeca was, a krew pierwszych chrześcijan pomnaża. Pomoc moja współdziałała, by stał się on organizmem świętych, wzmocnionych miłością ku Bogu i braciom, gdzie nienawiść, urazy, zazdrość i inne szkodliwe diabelskie zielska dostępu nie mają. Bóg jest z tego zadowolony i chce, byście wiedzieli o tym ode Mnie, tak jak chce, bym was zachęciła do wzrastania w miłości, by móc wzrastać w doskonałości i w liczbie. Życie Jezusa, również i Moje, było zawsze kierowane miłością. Nie odepchnęliśmy nikogo, przebaczyliśmy wszystkim, chyba że ktoś tego nie chciał przyjąć. Jezus dał wam miarę tej wspólnej miłości, mówiąc: "Kochajcie się tak jak Ja was umiłowałem!". Kościół więc, by żyć i wzrastać, potrzebuje miłości. Zwłaszcza miłości wśród braci kapłanów. Jeśli się nie ukochacie wzajemnie z całych sił i podobnie nie ukochacie waszych braci w Panu, Kościół nie będzie płodnym. Wtedy próżne będzie przywracanie im stanu synów Bożych i Dziedziców Królestwa Niebieskiego, bo Bóg przestanie pomagać wam w waszym posłannictwie. Bóg jest Miłością. Każdy Jego czyn jest czynem miłości. Od stworzenia do Wcielenia. I od Wcielenia do Odkupienia. A potem do założenia Kościoła. Od tego zaś do Jeruzalem Niebieskiego, które zbierze wszystkich sprawiedliwych, by radowali się w Bogu. Mówię ci to, bo jesteś apostołem Miłości i rozumiesz to lepiej od innych...
Jan przerwał słowami:
— Przecież inni kochają również...
— Tak, ale ty jesteś największym miłośnikiem... Każdy z was ma swoją cechę. Ty, wśród dwunastu, byłeś zawsze miłością czystą i nadprzyrodzoną. Piotr był zawsze szczerym i porywczym człowiekiem. Brat jego Andrzej był milczący i nieśmiały jak żaden inny. Jakub, twój brat, był tak porywczy, że Jezus nazwał go "synem gromu". Jakub Alfeuszowy był sprawiedliwy i heroiczny. Juda, jego brat, był zawsze szlachetny i szczery. Filip i Bartłomiej byli tradycjonalistami. Szymon Zelota był mądry, Tomasz lubił spokój. Mateusz był pokorny i nie wybijał się nigdzie. Iskariota, czarna owca, był zawsze diabelskim i kłamcą. A ty, pełen miłości, możesz Mnie lepiej zrozumieć i stać się głosem miłości do najdalszych, by przekazać im Moje ostatnie rady.
Powiedz im, by się kochali i kochali wszystkich, nawet prześladowców, by należeli do Boga tak jak Ja i do tego stopnia, że zostałam wybrana na Oblubienicę Miłości Przedwiecznej, bo zostałam Matką Chrystusa. Oddałam się Bogu bez miary, rozumiejąc potem ile cierpienia sprawi Mi to. Pamiętałam słowa proroków, a światło Boże wyjaśniło Mi je. Toteż od Mojego pierwszego "fiat" aniołowi, wiedziałam, że oddaję się na największy ból, jaki matka mogłaby znieść. Ale nic nie stawiało granic Mej Miłości, bo wiedziałam, że jest ona ogniem, który oczyszcza i upiększa, gdy bierze w swe objęcia. Tak. Miłość jest naprawdę płomieniem. Płomień ten, niszcząc to, co jest przemijające, choćby to był tylko szczątek człowieka, czyni go duchem godnym Nieba. Ileż to takich szczątków, ludzi zmarnowanych, zepsutych znajdziecie na swojej drodze! Nie gardźcie żadnym! Kochajcie ich raczej, bo oni odpowiedzą na miłość i zbawią się. Często człowiek staje się złym, bo nikt go nie kocha, lub kocha źle. Bóg, by stworzyć człowieka, nie wziął anioła, ani żadnej wybranej materii. Wziął błoto, rzecz najniższą. Potem tchnął na nie z miłością i podniósł tym samym do stopnia przybranych synów Bożych. Syn Mój znalazł na Swej drodze wielu upadłych w błoto. Ale nie odrzucił ich z pogardą. Zebrał ich z miłością i przemienił na wybrańców Nieba. Pamiętaj o tym zawsze. Czyńcie, jak Jezus czynił. Pamiętajcie na wszystkie uczynki Syna Mego. Zapiszcie wszystko, by zostało na potem, aż do końca wieków i było zawsze wskazówką dla ludzi dobrej woli, by mogli zdobyć życie wieczne. Naturalnie, nie potraficie powtórzyć wszystkich słów Życia Wiecznego. Ale zapiszcie, co tylko możecie. Duch Boży zstąpił na Mnie, bym dała światu Zbawiciela, zstąpił również na was i dopomoże wam mówić o tym innym i nawróci ich do Boga. Będziecie więc prowadzić dalej to macierzyństwo duchowe, jakie Ja zaczęłam na Kalwarii, by dać wielu synów Panu. Tenże Duch umocni ich tak, że słodko im będzie umierać wśród mąk, znosić wygnanie i prześladowanie, by wyznać swą miłość do Chrystusa i osiągnąć Go w Niebie, jak to było ze Stefanem i Jakubem, i innymi jeszcze... Kiedy już zostaniesz sam, przechowaj ten kuferek...
Jan zbladł i zawołał:
— Matko, dlaczego tak mówisz? Czy czujesz się źle?
— Nie, ale przygotuj się do rozstania. Czuję w Sobie tyle pełni nadprzyrodzonej, że nie sposób żyć z tym dłużej. Przecież nie jestem wieczna i ciało Moje musi umrzeć.
— Nie mów tak! Twoje Niepokalane Ciało nie może umrzeć tak jak nasze!
— Mylisz się, Janie! Umarł Jezus i Ja też umrę. Ale nie zaznam choroby i konania. Jednak umrę. Zresztą, wiedz o tym, synu Mój, że jeśli mam jakieś pragnienie, to tylko śmierci. Jest to Moje pierwsze i największe pragnienie. Wszystko inne w życiu Moim było tylko zgodą Mej woli na wolę Bożą. Pragnienie należenia tylko do Boga było w Mym sercu dziecka pragnieniem zostania dziewicą. Pragnienie zaślubin z Józefem było od Boga. Wolą Bożą było Moje dziewicze macierzyństwo. Wszystko w Moim życiu było wolą Bożą i Moim posłuszeństwem Jemu. Ale pragnienie pójścia do Jezusa jest całkowicie Moją wolą. Pragnę opuścić ziemię, by już być z Nim na zawsze. Jest to Moje wielokrotne pragnienie! A teraz czuję, że się to spełni nareszcie. Nie martw się, Janie! Lecz raczej wysłuchaj Mej ostatniej woli. Co do tego ciała po śmierci, niech zostanie w pokoju, nie chcę żadnego balsamowania, jak jest w zwyczaju u Żydów. Zresztą nie jestem już Żydówką, ale chrześcijanką i to pierwszą chrześcijanką, bo pierwsza miałam Chrystusa, Jego Ciało i Krew w Sobie. Byłam Jego pierwszą uczennicą, Współodkupicielką, razem z Nim i wśród was. Nikt z ludzi nie widział Mego ciała, z wyjątkiem ojca Mego i matki oraz będących przy moim narodzeniu. Nie chcę, by jeszcze ktoś Mnie widział, przeto nie dotykaj Mnie. Zresztą ja się obmyłam i przybrałam czyste szaty, szaty zaślubin wiecznych... Ale dlaczego płaczesz, Janie?...
— Rozumiem, że Cię stracę, ale jak będę żył bez Ciebie? Serce mi pęka na tę myśl. Czy wytrzymam ten ból?
— Wytrzymasz. Bóg pomoże ci żyć jeszcze długo, jak dopomógł Mnie. Gdyby Mi nie pomógł, to na Golgocie Ja też bym umarła. Pomoże więc i tobie żyć, i zapamiętać to, co ci mówiłam dla dobra wszystkich.
— O zapamiętam wszystko i uczynię, co chcesz, nawet co do Ciebie. Rozumiem dobrze, że zwyczaje żydowskie nie są dla  Ciebie. Nie może Ciało Twoje, ubóstwione jak żadne inne, zaznać rozkładu wszelkiego ciała ludzkiego. Byłaś przecież wolna od grzechu pierworodnego, a pełnia łaski sprawiła, że zawarłaś w Sobie łaskę samą — Słowo, co sprawiło, że jesteś najprawdziwszą relikwią Jezusa. Będzie to ostatni cud Boży nad Tobą i w Tobie. Będziesz zachowana.
— A więc nie płacz! — zawołała Maryja, patrząc na zapłakaną twarz apostoła. Przecież mnie nie stracisz! Nie martw się więc!
— Czuję dokoła burzę! Ty byłaś moim wszystkim, zwłaszcza gdy umarli moi rodzice, a bracia są daleko, nawet kochany Marcjan, którego Piotr zabrał ze sobą. I teraz zostanę sam...
Jan pada do stóp Maryi z jeszcze większym płaczem. Matka pochyla się nad nim, kładzie rękę na jego głowie wstrząsanej płaczem i mówi:
— Ależ uspokój się! Byłeś taki mocny pod Krzyżem, choć było to takie okropne! Ta męka Jego i ta diabelska nienawiść ludzi! Tak Mnie wtedy podtrzymywałeś! A dzisiaj w ten wieczór sobotni, tak pogodny, wobec Mnie, pełnej radości, ty się tak zachowujesz? Uspokój się więc i napełnij pokojem. Teraz jest tak spokojnie, tylko oliwki szeleszczą tak, że wydaje się to lotem aniołów dokoła domu. Zawsze aniołowie byli Mi bliscy — jeden lub wielu — w szczególnych chwilach Mego życia. Byli w Nazarecie, kiedy Duch Święty zapłodnił Moje Dziewicze Łono. Byli też u Józefa, gdy martwił się o Mnie. W Betlejem i kiedy trzeba było uciekać do Egiptu. A w Egipcie potem kazali wracać do Palestyny. A po Zmartwychwstaniu strzegli Grobu Króla Aniołów. Zawsze w chwilach decydujących zjawiali się aniołowie. Stwarzali oni również zasłonę świetlaną nad tajemnicami Boga, by szatan nie poznał ich przed czasem, zwłaszcza tajemnicy Wcielenia. Teraz czuję również, choć nie widzę, aniołów dokoła Mnie. Czuję również, jak wzrasta dokoła Mnie i we Mnie światłość anielska. Czuję, że moc miłości otacza Mnie teraz i przeniesie Mnie ona teraz tam, dokąd z całej duszy pragnę pójść na wieki, by śpiewać z chórami aniołów i Niebian Moje wieczne Magnificat Bogu, który uczynił wielkie rzeczy służebnicy Swojej...
— A tobie odpowie ziemia cała, która przez swe ludy i narody wielbić Cię będzie, dopóki świat będzie istniał. Ty sama dałaś Bogu tyle miłości, ile wszyscy najwyżsi kapłani i wszyscy inni ze Świątyni nie złożą Mu przez wieki wieków. Dałaś miłość gorącą i czystą, dlatego Bóg uczyni Cię Najświętszą.
— I spełni Moje jedyne pragnienie, Moją jedyną wolę. Bo miłość kiedy jest tak zupełna, że staje się prawie doskonałą jak Mego Syna-Boga, otrzymuje wszystko, nawet to, co po ludzku zdawało by się niemożliwe. Pamiętaj o tym, Janie, i powiedz braciom swoim. Będziecie tak zwalczani! Będą wam groziły takie przeszkody, zabójstwa od prześladowców, a upadki  ze strony chrześcijan moralne... judaszowe, udręczą ducha waszego. Ale nie bójcie się. Kochajcie i nie bójcie się. W miarę waszej miłości Bóg wam pomoże i da wam zwycięstwo nad wszystkim. Wszystko się otrzyma, jeśli się staniecie jak Serafini. Wtedy dusza, to cudowne, wieczyste tchnienie Boże w nas, unosi się ku Niebu i pada jak płomień u stóp Bożego tronu. Bóg jej słucha wtedy i otrzymuje od Wszechmocy co tylko chce. Gdyby ludzie umieli kochać jak wskazuje Prawo i jak nauczał Syn Mój, otrzymaliby wszystko. Ja kocham właśnie tak. Dlatego czuję, że opuszczę ziemię, umrę z miłości. Moja miara zdolności kochania jest przepełniona. Nie mogę już nic więcej otrzymać. Miłość zalewa i pochłania Mnie, i unosi Mnie zarazem ku Niebu, ku Bogu, ku Memu Synowi. A głos Jego mówi do Mnie: "Przyjdź! Wyjdź! Chodź w Nasze Troiste objęcia!". Janie, nadeszła już dla Mnie godzina tego Objęcia Boskiego! Żegnaj!
Jan uspokoił się trochę, słuchając Najświętszej Maryi Panny i patrzył na Nią z zachwytem. Widzi teraz, że zaczyna Ona jaśnieć powoli i jakby mienić się, podbiega więc, by Ją podtrzymać i woła:
— Jesteś jak Jezus na górze Tabor! Nie jesteś już ludzka, o Matko! Ciało Twe traci wagę i jesteś cała Światłością! Chodź, pomogę Ci położyć się! Spocznij trochę!...
I z wielką miłością prowadzi Matkę Bożą do Jej ubogiego łóżka i pomaga położyć się na nim. Maryja nie zdjęła nawet płaszcza, złożyła ręce na piersi, zamknęła oczy i powiedziała do pochylonego nad Nią Jana:
— Odmawiaj teraz psalmy, przeczytaj parę stron z Pisma, a Duch Święty wskaże ci, co masz brać! Odmów potem modlitwę Syna Mego: Ojcze nasz. Powtórz Pozdrowienie Anielskie i Moją Magnificat. Będę łączyła się z tobą, póki będę jeszcze na ziemi.
Jan, panując nad łkaniem, zaczął psalm 41, potem 8 wierszy psalmu 38, psalm 22 i 1. Potem odmówił "Ojcze nasz", słowa Archanioła Gabriela, kantyk Tobiasza, 24 rozdział Eklezjastyka, 11-46. Wreszcie zaintonował Magnificat. Modlił się z zapałem, swym pięknym głosem, który z latami coraz bardziej stawał się podobny do głosu Chrystusa. Przy 9 wersie Magnificat zauważył, że Maryja nie oddycha już, choć się nic nie zmieniła.
Jan z krzykiem rzucił się przy łóżku na ziemię i wołał, wołał Maryję. Nie mógł zrozumieć, że Ona już mu nie odpowie, bo dusza Jej odeszła. Ale musiał uznać rzeczywistość! Pochylił się nad Jej obliczem i łzy jego spadały na tę słodką twarz i na skrzyżowane ręce. Było to jedyne obmycie ciała Niepokalanej. To łzy apostoła Miłości.
Jan uspokoił się wreszcie i wspominając pragnienie Maryi, zebrał długie poły płaszcza zwieszonego z łóżka i ułożył je, okrywając całą postać. Welon również ułożył na poduszce. Maryja wyglądała teraz jak figura z białego marmuru złożona na wieku sarkofagu. Jan wpatrywał się w Nią i jeszcze ronił łzy za Nią. Uprzątnął potem izdebkę, usunął rzeczy niekonieczne. Zostawił tylko łóżko, maleńki stolik pod ścianą. Postawił na nim kuferek z relikwiami, a przy łóżku postawił stołeczek. Zapalił też lampkę, bo był już wieczór.
Figura Matki Bożej Zaśniętej Zszedł potem do ogrodu i zerwał kilka kwiatów i gałęzi oliwnych. Ułożył to wszystko dokoła Maryi. Wyglądała jak w wianku. Czyniąc to wszystko, przemawiał do Niej różnymi aktami z Pisma:
— Ty byłaś zawsze lilią polną, różą duchową, oliwką drogocenną... Matko, teraz stawiam lampkę za ziemi i siadam na stołeczku przy Tobie, by czuwać, a Ty czuwaj też nade mną. Nie wiem co mam robić i jak postąpić. Myślę, żeś Ty nie umarła prawdziwie, tylko dusza tymczasem odeszła z ciała. Czuję, że nie umarłaś, że to jest przejściowe rozłączenie Twej czystej duszy, pełnej łaski, z Twoim Dziewiczym Ciałem. Kiedy i jak nastąpi połączenie i życie powróci, tego nie wiem. Lecz tak jestem pewny tego, że pozostanę tu, aż Bóg Swym słowem czy czynem pokaże mi, co mam dalej robić.
Siedzi więc przy łóżku, modli się, czuwa i czeka.
Widzenie Marii Valtorty zapisane
w "Poemacie Boga-Człowieka" (tom XI)

Widzenie apostoła Jana:

Ile dni upłynęło? Trudno to określić, bo jeśli sądzić po kwiatach leżących na łóżku można by dać kilka godzin zaledwie. Ale gdy się spojrzy na zwiędnięte liście oliwek pod kwiatami lub kwiaty położone na kuferku, to widzi sie, że minęło  już kilka dni... Lecz Ciało Maryi wygląda jakby tylko zasnęła, żadnego znaku śmierci nie widać na Niej. Unosi się nawet od Niej nieokreślony zapach, jakby kadzidła, lilii, róż, konwalii razem zmieszanych.
Wniebowzięcie NMP Jan, który czuwał cały czas śpi, zwyciężony zmęczeniem, siedząc na stołeczku, z plecami opartymi o ścianę. Stojąca na ziemi lampka oświeca go z dołu i pozwala widzieć jego bladą, zmęczoną twarz i zaczerwienione od płaczu oczy. jest już zapewne świt, bo rozwidnia sie coraz bardziej.
Nagle wielka światłość napełnia izbę i coraz to wzrasta. A w tym świetle rajskim ukazują się anielskie postacie jeszcze bardziej jaśniejące od tej wielkiej jasności. A od ich skrzydeł unoszą się iskry różnego koloru i wydają jakiś srebrzysty, harmonijny szmer. Aniołowie stoją dokoła łóżka, pochylają się nad nim, podnoszą nieruchome Ciało i z szybszym poruszeniem skrzydeł, co zwiększa harmonijny dźwięk, unoszą Ciało Swej Królowej, poddane jeszcze prawom materii. Dźwięk skrzydeł anielskich wciąż się zwiększa i teraz jest potężny jak organy. Jan budzi się nagle, zwłaszcza pod wpływem wytworzonego przeciągu, który gasi lampkę i zamyka głośno drzwi na taras. Apostoł, jeszcze zaspany, rozgląda się dokoła. Widzi, że łóżko jest puste, a w dachu świeci otwór. Wyczuwa cud i biegnie na taras. Podnosi tam głowę i widzi! Widzi Ciało Maryi, jeszcze uśpione, które wznosi się coraz wyżej, podtrzymywane przez aniołów. Jakby ostatnim pożegnaniem. Kraj płaszcza i welon poruszają się, pewnie pod wpływem wiatru i od powiewu skrzydeł anielskich, a może z powodu kwiatów spadających na ziemię, podczas gdy potężne "Hosanna" oddala się wciąż coraz bardziej.
Jan patrzy do góry i widzi wyraźnie jak Maryja, otoczona teraz promieniami słońca, budzi się, podnosi na nogi, ma już widocznie właściwość ciał uwielbionych.
A Jan patrzy, patrzy. Cud Boży daje mu moc, wbrew wszelkiemu prawu naturalnemu, widzieć Maryję jak wstępuje do Nieba, otoczona przez aniołów, ale już nie potrzebuje ich pomocy. Jan jest porwany tym widzeniem, którego piękna żadne pióro ludzkie, ani słowo, czy utwór artystyczny nigdy nie potrafi odtworzyć, bo było to piękno nieopisane. Jan, stojąc wciąż oparty o murek tarasu, patrzył wciąż w górę na Niepokalaną, która unosi się coraz wyżej...
Wreszcie najwyższy cud został udzielony apostołowi umiłowanemu: cud ujrzenia spotkania Matki Najświętszej z Jej Najświętszym Synem. Choć tak wspaniały i nieopisanie piękny, Jezus zstępuje z Nieba ku Swej Matce, przyciska Ją do Serca i razem — jaśniejsi od słońca z księżycem — powracają do Nieba.
Widzenie Jana skończyło się. [...]
Maria Valtorta:
"Poemat Boga-Człowieka" (tom XI)
☙❤❧


Z księgi pisanej na klęczkach [ * ]

"Maryja spodobała się Bogu z racji swego dziewictwa i poczęła Syna Bożego przez swą pokorę. Zgodnie z prawami natury kwiat musi ustąpić miejsca owocowi. W Najświętszej Maryi Pannie prawo natury zostaje zawieszone i na skutek cudownej interwencji Boga, z kwiatem dziewictwa łączy się owoc macierzyństwa.
Tajemnica dziewictwa implikuje totalną czystość, owoc łaski Chrystusa, która czyni Maryję świętą i niepokalaną.
Jej dusza jest pełna łaski, daru, nad który nie można wyobrazić sobie czegoś bardziej wzniosłego i wspaniałego. Jest błogosławiona między wszystkimi niewiastami, gdyż wydala owoc, który zmienił przekleństwo Ewy na błogosławieństwo.
Pełnia łaski czyni ją pełną życia Bożego, duchowego piękna, cnót nadprzyrodzonych, darów Ducha Świętego.
Jest więc wywyższoną ponad wszelkie stworzenia. Najpiękniejszym wyrazem natury ludzkiej, wyniesionej przez łaskę Bożą, wspaniałym owocem odkupienia działającego w niej w sposób wyjątkowy. Po godności Bożego macierzyństwa, pełnia otrzymanej przez Nią łaski jest największa, jaką można sobie wyobrazić. Maryja jest wiernym obrazem Chrystusa, wymalowanym na żywo przez Ducha Świętego. Nikt bardziej oprócz niej nie może powiedzieć: «Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa» (1Kor ll,1).
Jej życie wiąże się i gubi się w życiu Chrystusa; pojawia się na kartach Ewangelii jedynie ze względu na Jezusa, jako matka Zbawiciela. Żyła całkowicie ukryta z Chrystusem w Bogu (por. Kol 3,3).
Przyjmując słowo Anioła, wola jej jednoczy się z wolą Boga. Na skutek jej zgody Bóg powołuje do życia świat łaski.
W niej staje się ciałem Ten, przez którego stworzone zostało niebo i ziemia. Zasłużyła na to, by stać się córką swego Syna i służebnicą Tego, którego zrodziła.
Żadnego innego stworzenia Bóg nie ukochał tak, jak Maryję, i żadne inne stworzenie nie ukochało Boga tak, jak Ona.
Bóg, który stworzył wszystko, stał się stworzeniem w Maryi. Przez Nią Syn Boży, jedyny pośrednik, stał się bratem wszystkich ludzi i nawiązał z nimi organiczny związek.
Maryja nie była czysto mechanicznym narzędziem w ręku Boga, ale współdziałała w zbawieniu człowieka przez swą wolną zgodę i gotowość posłuszeństwa. Bóg zechciał, aby wcielenie poprzedziła zgoda ze strony predestynowanej Maryi, aby przeciwnie niż Ewa, która przez nieposłuszeństwo stała się przyczyną zguby, tak Maryja przez posłuszeństwo stała się dla całego rodzaju ludzkiego przyczyną zbawienia, z którego Ona pierwsza zaczerpnęła owoce z własnego łona.
Maryja jest rzeczywiście Matką Boga, gdyż Go poczęła i zrodziła według ludzkiej natury. Jezus ma Boga za Ojca, a Maryja ma Boga za Syna. Tajemnica Jej macierzyństwa zakłada całkowite przylgnięcie do misterium Jezusa, w Jego ziemskim i chwalebnym życiu.
Jeśli rzeczywiście pragniesz znaleźć Jezusa, szukaj Go w ramionach Maryi.
Matka niestworzonej łaski, Jezusa Chrystusa, jest również matką tej łaski, która wlana została do twej duszy, uszlachetniła twoją naturą i dala ci moc stania się dzieckiem Boga (por. J 1,12). Jest więc twoją matką w porządku łaski. Jest matką wszystkich odkupionych, ponieważ zrodziła Tego, przez którego wszyscy ludzie zostali zbawieni. Maryja jest tym bardziej matką od tej, która zrodziła cię do życia ziemskiego, im bardziej łaska przewyższa naturę. Przez nią zrodziłeś się nie dla świata, ale dla Boga.
Paweł zrodził chrześcijan przez posługę przepowiadania (por. Ga 4,19), Maryja zrodziła cię w sposób bardziej Boski przez tajemnicę zrodzenia Słowa. Poprzez łaskę Jezus traktuje cię jak brata ze względu na obydwu rodzicieli: Ojca niebieskiego i matki ziemskiej, aby przypadło ci w udziale szczególne, wieczne dziedzictwo z Nim.
Maryja jest Matką Kościoła, a więc twoją prawdziwą matką duchową, ponieważ zrodziła Tego, który od pierwszej chwili wcielenia w Jej dziewiczym łonie złączył z sobą, jako Głową, swoje mistyczne ciało. Jest więc twoją matką duchową, ponieważ zrodziła Jezusa, życie duszy.
Aniołowie w niebie mają Królową, ale ty masz Matkę, a jest nią Maryja.
Maryja współdziałała w szczególny sposób w dziele Zbawcy nie tylko na ziemi, ale także w niebie nie zrezygnowała ze swej zbawczej funkcji wobec tych, którzy ją wzywają.
Pośredniczka wszystkich łask uczestniczy w godności i skuteczności jedynej mediacji Chrystusa swego Syna. Jej modlitwy są wszechmocne u Boga. Bóg wybrał Ją jako Matkę, aby mógł zbawić się przez miłosierdzie ten, kto nie mógłby się zbawić przez sprawiedliwość.
Największą radość, jaką możesz sprawić Najświętszej Maryi Pannie, to prosić o łaski. Ona zatroszczy się o ciebie, pielgrzyma na ziemi, dopóki nie osiągniesz niebieskiej ojczyzny we wspólnocie świętych. Zwracaj się więc we wszystkich twych potrzebach z takim zaufaniem do tej ukochanej Matki, z jakim zwraca się dziecko do swej matki. Ona cię bardziej kocha, niż matka ziemska może kochać swoje dziecko, i to Ona może otrzymać od Boga to, co jest rzeczywiście pożyteczne dla twojej duszy.
Maryja, twoja Matka, oczekuje ciebie nawet w twym największym poniżeniu, oczekuje abyś powrócił do niej" [ * ].
"Wzorem doskonałości powinna być dla ciebie Matka Boga. Jej dziewicze ciało, całkowicie święte, czyste, będące w pełni świątynią Boga, przypomina ci, że i twoje ciało jest członkiem Chrystusa i świątynią Ducha Świętego. Pamiętaj, że dla zrealizowania swego planu zbawczego Bóg potrzebuje, abyś i ty powierzył się Jemu z całą pokorą i zaufaniem, jak to uczyniła Maryja.
Jak Maryja powołana została do zrodzenia Chrystusa, tak i ty, chociaż w inny sposób, masz zadanie rodzenia Go w sobie, aż do powtórzenia za św. Pawłem: «Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» (Ga 2,20).
Oddawaj cześć Najświętszej Maryi Pannie w swym życiu, ponieważ kto nie oddaje czci Matce, zniesławia Syna (por. Łk 20,9). Pobożność do Maryi jest znakiem wybrania; ona wleje w twe serce słodką nadzieję w chwili śmierci.
Jak Jezus przyszedł do ciebie za pośrednictwem Maryi, tak słusznym jest, abyś ty szedł do Jezusa za Jej pośrednictwem.
Wspomnij na mnie, o błogosławiona Maryjo, któraś z odwiecznej dobroci i Opatrzności, wybrana została jako Matka łaski, pobożności i moja orędowniczka. Po twym Synu nie ma bardziej pewnej i potężnej ucieczki poza tobą. Nikt, kto cię prosił z ufnością, nie został odrzucony.
Dziewico święta, nieskażone mieszkanie Słowa Bożego, uwolnij mnie od skażenia grzechu; sanktuarium Ducha Świętego, pomóż mi poddać się Jemu, aby spełniła się we mnie Jego wola.
Przyjmij mnie, o Matko moja, jako towarzysza w Twym przychodzeniu z pomocą braciom; naucz mnie szukać Twego cierpiącego Syna, gdybym kiedyś zgrzeszył. Spraw, abym żył u Twego boku, z Jezusem w ciszy Nazaretu.
Wstawiaj się za mną u Twego Syna, jak podczas godów w Kanie; spraw, abym podążał drogą Kalwarii i płakał wraz z Tobą u stóp krzyża; pomóż mi modlić się wraz z Tobą w wieczerniku, wraz z rodzącym się Kościołem.
Twój tryumf nad śmiercią i Twa wieczna chwała objawiają mi to co, jak wierzę, przygotowane zostało także dla mnie. W twym chwalebnym ciele dajesz mi dowód, że Twój Syn zwyciężył śmierć i że uzasadnione są moje nadzieje. Każde Twoje objawienie jest spotkaniem ciała na wieki żyjącego, z ciałem, które ma się takim stać.
Bądź zawsze dla mnie czułą Matką, broń mnie w czasie mego życia i bądź przy mnie w ostatniej chwili mego ziemskiego istnienia" [ * ].
__________________
[Zakładki: 153 i 154 zawierają cytowane rozdziały o analogicznej numeracji zaczerpniętej z 3 ]
☙❤❧


Wybrane miejsca kultu NMP (on-line)

TV Medjugorje on line
LuxDei.pl
☙❤❧


Prawa autorskie:


1.Biblia Tysiąclecia Wydawnictwo PALLOTTINUM
2. Maria Valtorta - "Poemat Boga-Człowieka" Centro Editoriale Valtortiano
                    &
Wydawnictwo MICHALINEUM
3.Mądrość Ewangelii. Ku odnowie życia w Duchu Świętym Wydawnictwo OO. Franciszkanów «Bratni Zew»
• GŁÓWNAMAPAe-KONTAKTe-KSIĘGADOWNLOADWWWMEANDRYOSOBLIWOŚCIZADUMASBM
REFLEKSJEZAMYŚLENIAMODLITWASUPLEMENTMEDYTACJETRYPTYKDARYSTROFYAFORYZMYMYŚLIRADOŚĆINSPIRACJE
PROCES IHSKONTEMPLACJEADORACJA NSADORACJA KRZYŻAADORACJA GPNMPFASCYNUJĄCYJAKBY W ZWIERCIADLE
GUADALUPENAJUMARTA ROBINZEITUNNIEZNISZCZALNIWOLNI OSTATECZNIE
WARTO PRZECZYTAĆ, POSŁUCHAĆ, OBEJRZEĆFILMOTEKA IFILMOTEKA IIVIDEOTEKAFOTOKSIĄŻECZKA
TIMETE DEUMSZKOŁA PIĘKNEJ MODLITWYTAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJEUCHARYSTIA PRZEDSMAKIEM NIEBATAK NAM DOPOMÓŻ BÓG
SYNKRETOLOGIZMY NIEPORADNIK INTELEKTUALNO-DUCHOWY PROKLAMACJA «LuxDei.StudiumSacrum»


U nas, tj. na LuxDei.pl pliki cookies wykorzystywane są jedynie w celu tworzenia statystyk związanych z liczbą odwiedzin niniejszej witryny.
Odwiedzając nas akceptujesz ten fakt. Tutaj znajdziesz więcej informacji na temat cookies.
© 2007-17 Created & developed by J@cek Lewicki (under the inspiration of the Holy Spirit)

A.D. MMXVII