e 
_PEWNA STRONA INTERNETU_ ✝✟✝ _BEZKOMPROMISOWO ZA ŻYCIEM_ ✝✟✝ _MUREM ZA POLSKIM MUNDUREM_
LuxDei.StudiumSacrum to PEWNA STRONA INTERNETU na LuxDei.pl

Jesteś tutaj: Profanum VPowołanie do Miłości

Powołanie do Miłości

Maleńka droga miłości szkołą dziecięctwa Bożego dusz najmniejszych




"Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych"
(BT, Mt 22:14).
"Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników"
(BT, Mk 2:17b).
"Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz"
(BT, Dz 2:39).
"Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym"
(BT, 1Kor 1:9).
"Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć;"
(BT, 1Kor 1:22-27).
"A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen"
(BT, 1P 5:10-11).
Biblia Tysiąclecia
LuxDei
"Miłość jest najdoskonalszym oczyszczeniem i uwolnieniem od wszelkiego zła — Miłość nadprzyrodzona rozpalająca serce i przenikająca umysł. Taka Miłość czyni człowieka świętym i rodzi święte czyny: heroizm wiary i miłosierdzia".
Z DZIENNIKÓW ALICJI LENCZEWSKIEJ:
Słowo Pouczenia, nr 354
Jezus w koronie cierniowej
LuxDei
"Nie żyję na ziemi po to, żeby coś zrobić, zostałem stworzony po to, żeby kochać".
o. Gabriel Jacquier:
Życie maryjne, «Czarne zeszyty», [46], (s.68)
o. G. Jacquier: Życie maryjne
LuxDei

Odkrywając swoje powołanie

— Była pustka, nicość...
— Ja byłem pustką i nicością...
— Nie istniałem poza Twoim zamysłem o mnie...
— To Ty mnie wymyśliłeś...
— Ty o mnie postanowiłeś...
— Ty, Dobry Boże, wymarzyłeś mnie sobie...
— Właśnie takim, jakim zapragnąłeś, abym zaistniał...
— Kochając już zatęskniłeś, abym i ja kiedyś pokochał Cię całym sercem, całym umysłem, ze wszystkich sił, całym swoim jestestwem...
— Jednym słowem powołałeś mnie więc do istnienia...
— Z Miłości, z Miłością, przez Miłość, do Miłości...
— Jedynym Słowem, które za sprawą Ducha Świętego weszło w historię Stworzenia jako Logos — Słowo Wcielone...
— Panie mój, oto jestem, wołałeś mnie?
[...]
— Bądź uwielbiony teraz i zawsze, bo Jesteś, któryś JEST...

Inspiracje biblijne
LuxDei
Historię mojego powołania zna przede wszystkim sam Bóg. On ją zainicjował swym Boskim aktem sprawczym, dokonując onegdaj dzieła stworzenia mnie — osoby ludzkiej — na swój obraz i podobieństwo. A uczynił to, kierując się bezgraniczną Miłością Ojcowską do mnie — swojego dziecka — dziecka Bożego. »Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię« (BT, Iz 49:1).
Gdy już stałem się gotowym przyjąć Jego Dobrą Nowinę, stopniowo objawiał mi tę wielką tajemnicę, którą przed nawróceniem widziałem wyłącznie jako fikcję opartą na faktach, a dziś postrzegam jako absolutnie wyjątkowy Dar przerastający (ufam, że tylko do czasu) każdy umysł ludzki. Dlaczego? Otóż, analizując konkretną historię powołania bez trudu można dostrzec właściwą dla niej (i tylko dla niej) chronologię miejsca i czasu, ale to nie wszystko. Istnieją też wyraźne związki z jej charakterystyczną (nie rzadko wręcz unikalną) geografią powołania, a także liczne odniesienia do Bożej logiki i ekonomii (tak różnej od ludzkiego sposobu wartościowania). Niestety człowiek ograniczony doczesnością i swoją niewystarczalnością nie jest w stanie objąć swym intelektem tak wielowątkowej tajemnicy. Najchętniej spycha ją wówczas do kategorii historical ficta, a dzieje się tak dlatego, »bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami — wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje — nad waszymi drogami i myśli moje — nad myślami waszymi« (BT, Iz 55:8-9).
Dziś widzimy tylko po części, niewyraźnie, jakby w zwierciadle, ale w wieczności wszystko stanie się dla nas jasne i oczywiste. Każda dusza otrzyma pełnię poznania i rozumienia (oczywiście na miarę swojego rozwoju duchowego). Bóg udziela bowiem ze swego nigdy niewyczerpującego się skarbca tyle, ile dusza zdoła przyjąć. Nie więcej i nie mniej, miarą dobrą i natłoczoną, zgodnie z zasadą Boskiej Sprawiedliwości: jaką miarą mierzysz — taką i tobie odmierzą (por. BT, Łk 6:38).
— Dlaczego właśnie tak?
— Cóż powiedzieć? Widocznie na tej zasadzie opiera się Boża pedagogia. Tymczasem powołanie pozostaje tajemnicą Bożego wybrania, którą doskonale ilustrują następujące słowa z księgi proroka Jeremiasza i Ewangelii św. Jana:
  • Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię (BT, Jr 1:5);
  • Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (BT, J 15:16).
influencer nieba
LuxDei
Te słowa (zapisane w Biblii pod natchnieniem Ducha Świętego) dogłębnie przejmują drżeniem każdą duszę wybraną. Wybraną i powołaną do Miłości. Dlatego, decydując się zaświadczyć o tym w ramach niniejszej refleksji nad swym (odkrywanym z Woli Ojca Niebieskiego) powołaniem do Miłości, postanowiłem uczynić to w postawie wielkiej pokory, świadom, iż Bóg mnie wezwał nie na podstawie mych czynów lub zasług, lecz stosownie do własnego Ojcowskiego postanowienia i łaski (por. BT, 2Tm 1:9). Równoczesnie zdaję sobie sprawę z faktu, że ludzka mowa nie jest w stanie do końca wyrazić głębi tej tajemnicy, jaką dziecięctwo Boże w sobie zawiera. Podejmując zatem próbę odpowiedzi na szeroko rozumiane Boże ustanowienie, pragnę tym samym uwielbić Go ze względu na Niego samego. Przed tobą zaś — drogi Internauto — pragnę szczodrze otworzyć swe serce, aby, dzieląc się miłością, mnożyć ją. Na tym właśnie polega Boża ekonomia: im więcej dajesz, tym więcej zyskujesz; im bardziej zaufasz, tym więcej otrzymasz; im bardziej umiłujesz, tym liczniejsze grzechy będą ci odpuszczone, etc. Bóg bowiem nigdy nie pozostaje dłużnikiem, zwłaszcza ludzi o szczodrych sercach, które czynią nas pokornymi i małymi w ramionach Bożych, nas świadomych swej słabości i ufnych, aż do zuchwalstwa w Jego Ojcowską dobroć, ale z synowskim oddaniem. Ufność w dobroć Ojca, aż do błogosławionego zuchwalstwa — oto przekaz mojego małego e-@postolstwa haftowanego nicią Miłości na tkaninie duchowego dziecięctwa.
"Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy"
(BT, 1J 4:7-10).
Biblia Tysiąclecia
LuxDei
Analizując własną historię powołania do Miłości (a mówiąc bardziej precyzyjnie: powołania na drogę zawierzenia i miłości) dostrzegam trzy główne zakresy (lub jak kto woli poziomy) formacji duchowej, które dają się streścić następującymi aktami strzelistymi:
  • Jezu, ufam Tobie... 
  • Jezu, Ty się tym zajmij... 
oraz nieustannym aktem miłości, który nie jest zwykłym aktem strzelistym:
  • Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze... 
Choć zdeterminowane chronologią i chronozofią mają tę zaskakującą właściwość, że ich spiritus movens stanowi Osoba Syna Bożego — Jezusa Chrystusa. A także wyraźnie na siebie zachodzą. Są zatem wzajemnie uzupełniającymi się koncentrycznymi strukturami mentalno-duchowymi, których dobrą, lecz nie do końca kompletną ilustracją są moje synkretologizmy. Tak czy inaczej owe zakresy pokrywają się z treścią kierunkowskazów ustawianych przez Trójjedynego Boga na drożynie mojego rzeczywistego i nieustannego wzrostu duchowego, które mają (co do tego nie mam żadnych wątpliwości) umożliwiać mi ufne podążanie za Miłością.
Na pierwszym poziomie formacji duchowej Bóg pokazał mi, że mogę się nie bać, że mogę otworzyć się na Jego Miłosierdzie, a On (za przyczyną św. s. Faustyny) zbuduje dla mnie most ze swej Miłości i Osierdzia. Wówczas odkryłem i zachwyciłem się książką, która zmieniła moje życie (ale nie od razu). Z tamtego okresu zostało mi żywe do dziś przeświadczenie o Bezgranicznej Dobroci Boga. Dlatego, gdy wokół mnie pojawia się coś lub ktoś, kto wzbudza lub próbuje wzbudzić we mnie (w dowolnych okolicznościach) poczucie strachu wiem, że to nie pochodzi od Boga. Trójjedyny bowiem nigdy nie posługuje się strachem dla osiągnięcia swych celów, a zarówno Jego motywacje jak i same działania przesycone są wyłącznie Miłością, którą obdarza swoje dzieci.
Na drugim poziomie z Woli Najwyższego poznałem Czcigodnego Sługę Bożego o. Dolindo Ruotolo i podyktowany mu przez samego Jezusa akt zawierzenia: Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!. Tym razem wręcz pochłonąłem cieniutką książeczkę, pt. "Jezu, Ty się tym zajmij", która wciąż przynosi mi błogosławione owoce duchowe.
Zakres trzeciego poziomu obecnie jest moim doświadczeniem duchowym, a jego tłem — pandemia 2020, która sprawiła, że świat wręcz się zatrzymał.
☙❤❧


Głębia przekazu zachętą do wypłynięcia

Przeznaczyłem was na to, abyście szli i przynosili owoc
"Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali»"
(BT, J 15:9-17).
Biblia Tysiąclecia
LuxDei
Głębia może przerażać, ale tylko w sytuacji, gdy jest ciemna i tajemnicza. Jednak, gdy pojawia się Ktoś, kto staje się dla nas Autorytetem, wówczas uświadamiamy sobie wzrost poczucia bezpieczeństwa, a motywacja podpowiada nam, aby wypłynąć na głębię, mimo potencjalnych trudności lub zagrożeń. Zachęceni ciekawością i asekurowani zaufaniem do naszego Przewodnika decydujemy się na wykonywanie kolejnych kroków. Tak właśnie jest w sferze ducha, gdy pod czujnym okiem doświadczonego opiekuna duchowego wkraczamy na nieznane nam wcześniej obszary:
  • rozpoznania powołania,

  • otwarcia serca na Boży głos powołania,

  • gotowości na przyjęcie pouczenia,

  • całkowitego poddania się Woli Bożej,

  • uczynienia swego serca dziecięcym.

Nie bez znaczenia dla szeroko rozumianego wzrostu duchowego jest osoba owego opiekuna. Wnikliwie obserwowany i słuchany staje się (stopniowo) wzorem do naśladowania. Oczywiście nie chodzi tu o jakiś nakaz czy przymus naśladownictwa. Raczej o spontaniczną relację, która z czasem (trochę jakby niezależnie od okoliczności zewnętrznych) przeradza się w więź mentalno-duchową. Wówczas sami odkrywamy, że gdy już nie ma przy nas naszego przewodnika duchowego, nadal pamiętamy o nim (np. w modlitwie) i chętnie wracamy do jego wskazówek, zaleceń i napomnień.
Zestawiając jednak wszystkie (nawet najbardziej osobiste) relacje i więzi międzyludzkie, warto uświadomić sobie pierwszoplanową rolę Matki Najświętszej jako (ze wszech miar wyjątkowej) Piastunki każdej duszy powołanej do Miłości: "Dusza, która się wybiera na górę doskonałości bez Matki Najświętszej, niedaleko zajdzie. Ustanie, a nawet w tym kawałku, który przebędzie, dozna wielkiego zmęczenia, toteż łatwo się zniechęci. Im dalej w górę, tym większe napotka trudności. Łatwo o z[a]błąkanie się w labiryncie dróg. Toteż dusze dążące do świętości powinny całym sercem przylgnąć do Matki Najświętszej, a Ona nie zawiedzie nikogo. Jeżeli Matka Najświętsza jest potrzebna w życiu wewnętrznym każdego człowieka, jest Ona niezbędna na drodze niemowlęctwa duchowego. Niemowlę bez matki to listek gnany wiatrem, to ptaszyna bez gniazdka. Napisz, że dusze, które uczują powołanie do wejścia na drogę niemowlęctwa duchowego, powinny iść za pociągiem łaski, ale pierwszą ich czynnością, pierwszym niejako aktem tego życia, niech będzie gorąca, serdeczna i szczera miłość Matki Najświętszej. Trzeba się Jej oddać całkowicie i zupełnie, bo Ona wie, co niemowlęciu jest potrzebne, a równocześnie zna upodobanie swego Syna. Trzeba zaufać Matce Najświętszej, bo Ona nikogo nie zawiedzie. Więcej Maryja wyprosić może u Boga, niż niemowlę zapragnąć jest zdolne. Niech dusza-niemowlę nie czyni nic takiego, czym mogłaby sprawić przykrość swej niebieskiej Matce, czym mogłaby Ją zasmucić. Trzeba być posłusznym dzieckiem Niepokalanej. Widziałaś nieraz matkę otoczoną liczną rodziną. Dla każdego dziecka ma ona słowo pociechy czy zachęty. Obchodzi ją los każdego dziecka, a jednak najwięcej starań poświęca niemowlęciu. Najczęściej pochyla się nad jego kolebką, tuli go najbliżej swojego serca, karmi go mlekiem swoich piersi, żyje niejako dla niego, spędza całe godziny w jego towarzystwie, choć w zamian otrzymuje tylko uśmiech, spojrzenie i niezrozumiałe dla innych, ale wymowne dla niej, gaworzenie. Dziecino, jeżeli dusza chce być przedmiotem takiej czułej opieki i miłości Matki Najświętszej, niech wejdzie na drogę niemowlęctwa duchowego. Dzieciom większym matka wskazuje drogę, którą iść mają. Małe — prowadzi za rękę, a niemowlęta sama przenosi na drugi brzeg. Czyż nie jest to szczęście dla duszy? Czyż nie jest to bezpieczeństwo przylgnąć do Matki; nie odwracać nawet oczu na kamienie przydrożne, na drogę opoczystą, na zbrukaną ziemię, ale wzrok swej duszy zatopić w błękitach, wpatrywać się w słońce złagodzone blaskiem zorzy — a nade wszystko kochać, kochać bez obawy" [ 10 ].
☙❤❧


Spod pióra o. Lorenzo Salesa

Odkrywanie swego powołania (w tym również powołania do Miłości, które z czasem powinno stawać się dla nas pierwszoplanowe) jest procesem lub (próbując wyrazić niewyrażalne) dziełem opatrznościowym. To piękna, lecz bardzo rozbudowana i skomplikowana miłosna symfonia istnienia nie tylko skomponowana przez samego Stwórcę na wielki chór, ale również zaaranżowana na jeszcze większą orkiestrę, w której nie my gramy pierwsze skrzypce i nie my (póki co) wykonujemy partie solowe. Narazie (jeśli już wybraliśmy jakiś instrument) to najpierw (pod cierpliwym okiem Mistrza) zaczynamy próbować wydobywać z niego pierwsze dźwięki, potem (fałszując bezlitośnie) uczymy się melodii, aby wreszcie (po wielu wpadkach) dołączyć do orkiestry stworzenia i, gubiąc (daj Boże tylko czasami!) właściwy rytm lub prawidłową tonację, podążać po partyturze życia za wiodącą ręką rozkochanego w nas Boskiego Dyrygenta. A rozkochanego nie dlatego, że tak doskonale gramy, lecz ze względu na nasze nieporadne dziecięctwo.
[...]
Jakże wspaniały to dzień, w którym, podążając za Miłością, odkrywamy, że ta Miłość tak bardzo pragnie naszej miłości: pokornej, odwzajemniającej, maleńkiej...
Modlitwa zawierzenia napisana i odmawiana przez o. Lorenzo Sales:
O, Jezu, który masz upodobanie w małych i pokornych sercem, i objawiasz im tajemnice swojej miłości, uczyń także i mnie małą i pokorną, objaw mi również, dla dobra dusz, tajemnice Twojej miłości. Ty, o Jezu, który dla jednego aktu miłości cały oddajesz się duszy, oddaj się także i mnie, gdyż pragnę żyć miłością dla Ciebie. Amen
Traktat o maleńkiej drodze miłości MP3
WWW
Modlitwa końcowa o. Lorenzo Sales:
Zanim odłożę pióro, przed Tobą, Panie Jezu, Twój sługa upokarza się, że ośmielił się do słowa, które uważa za Twoje, dołączyć bełkot słów ludzkich, z powodu niezdatności i braków, być może psując Twoje dzieło. Ty jednak, Panie, jesteś Wszechmogący, i tak, jak z niczego wyprowadzasz wszystko, tak samo możesz ludzkie przewinienia skierować ku wypełnianiu Twoich planów. Dlatego tylko Tobie należy się chwała, cześć i sława.
[...]
Orędzie miłości Serca Jezusa do świata MP3
WWW
☙❤❧


Kim jesteś? Co mówisz sam o sobie? (Autoindagacja sytuacyjna)

Niech punktem wyjścia dla niniejszej autoindagacji będzie ewangeliczne świadectwo Jana Chrzciciela, aby w jej kolejnych fragmentach zatytułowanych odpowiednio:
  1. Konstatacja Wielkopostna 2020...|[];
  2. Ekskurs Adwentowy 2020...|[];
  3. Puenta kwarantanny 2021...|[];
udzielić możliwie wyczerpującej odpowiedzi na nieprzypadkowo sformułowane pytania sytuacyjne.

Świadectwo Jana Chrzciciela:
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
BT, J 1:19-28
Biblia Tysiąclecia
LuxDei.pl
  1. Konstatacja Wielkopostna 2020...    

[...]
  2. Ekskurs Adwentowy 2020...    

[...]
  3. Puenta kwarantanny 2021...    
☙❤❧


Szczyt powołania człowieka na ziemi [ * ]

[Jezus do s. Leonii:]
"Szczytem powołania człowieka na ziemi jest oddać chwałę Bogu, jest to bowiem spełnieniem woli Bożej. Bóg wydobył wszechświat z nicości dlatego tylko, by sobie samemu oddać chwałę, a na drugim planie jest uszczęśliwienie stworzeń, właśnie przez oddanie chwały Bogu. Ale uważ, moje dziecię, Bóg pragnie chwały doskonałej, a więc chwały oddawanej Mu całą siłą swojego jestestwa. Taką doskonałą chwałę odbiera Bóg z ust niemowłątek i ssących. Pierwszy okres życia Boga-człowieka na ziemi — okres niemowlęctwa Jezusa — był hymnem doskonałej chwały Boga, chwały, jakiej Mu dotąd nie oddawał nikt. Trójca Przenajświętsza była tak zachwycona, tak ujęta uwielbieniem miłości Niemowlęcia Jezus, że przez wzgląd na to niemowlęctwo Jezusa przyjmuje dotąd i do końca świata przyjmować będzie niemowlęta ludzkie, by je umieścić tuż u tronu swego i słuchać hymnu ich uwielbień. Czyż serce twoje, moja Leonio, nie drży z radości na myśl o tym, że niemowlęta przyjmuje Bóg do nieba nie dla ich zasług, ale dla zasług Jezusa? Czyż się nie cieszysz, że one nie są sądzone? Ciesz się, bo skoro całą duszą oddajesz się Bogu, by stać się niemowlęciem na wzór Jezusa, będziesz przyjęta do nieba dla Jego zasług, będziesz przyjęta z łaskawością ze strony Boga, który cię w Sercu swoim umieści na wieki. Jeszcze jest wiele tajemnic, które ci chcę odkryć, bo w maleńkich mam upodobanie. One [niemowlęta] będą jakoby nic nie wiedzące według rozumienia świata, a tymczasem spodobało się Bogu takowym dać zrozumienie tajemnic Bożych, bo one doskonałą oddają Mu chwalę. Chwała ich doskonała, bo sobie nic nie przypisują, bo nie szukają własnego interesu, bo się nie oglądają na wzgląd ludzki. Jeden cel im przyświeca — oddanie chwały Bogu przez miłość doskonałą. Zapatrzone w to Słońce, na które reagują wszystkimi siłami, przechodzą przez życie niby promienie świetlane, innym ukazując drogę. A gdy spełnią swoje posłannictwo, wracają do swego Źródła i w nim się gubią, stając się niejako jednym ze Słońcem.
(...) Dusze — najmniejsze dzieci Boże — oddajcie się na ofiarę. Przed wami zakryte to, co cierpieć będziecie. A jeżeliby nawet Bóg uchylił zasłonę, nie lękajcie się, bądźcie wspaniałomyślne, połączcie waszą małeńkość z wielkością.
Odrzućcie wielkodusznym gestem wszystko, co jest z tego świata, co wam do Jezusa może utrudniać przystęp. A jeżeli zauważycie, że prawda i sprawiedliwość są w pogardzie, stójcie mocno przy Bogu; jeżeli mówić wam nie będzie dane — tym serdeczniej kochajcie Jezusa, tym ofiarniej bądźcie Mu oddane. To będzie nieme kazanie, wygłoszone przez najmniejszych do tych, którzy siebie uważają za wielkich i mądrych. Niech wielkość wasza polega na pogardzie tego, za czym świat się ugania, na ofiarowaniu siebie, na gotowości czynienia wszystkiego, czego Bóg zażąda. Wielcy tego świata nie potrafią sobie odmówić przyjemności, nie potrafią zwyciężyć siebie w drobiazgach nawet, a maleńkie dziecię Boże przejdzie koło sideł ponętnych z bohaterską wielkością, a raczej przejdzie wysoko ponad nią — przy Sercu Niepokalanej Matki. Czyż zamieniłoby pieszczoty Jej najczulsze nad zwodnicze przynęty?
Dzieci moje, otwórzcie oczy. Chciejcie zrozumieć, gdzie [jest] wielkość prawdziwa. Stańcie się małymi, a uczynię was bohaterami. Uczynię z was przednią straż mego królestwa. Uczynię z was najodważniejszą milicją, która w pierwszy gotowa iść ogień, ale też pierwsza zdobędzie nagrodą. Z ust niemowlątek i ssących doskonałą odbiorę chwalą (Por. Ps 8,3). Z najsłabszych najsilniejszą utworzę fortecę. Z tych, którymi świat pogardza, utworzę aureolę swojej chwały. Kto chce być wielki, niech się stanie małym przez pokorę, wyrzeczenie się siebie, zapomnienie o sobie, a przede wszystkim przez niemowlęcą ufność we wszechmoc Tego, który [go] kocha i przy Sercu swoim wychowuje" [ 10 ].

[mr]: Wielki Post i Adwent 2020; luty 2021
☙❤❧


Szkoła Bożego Serca dla dusz maleńkich, szukających Drogi, Prawdy i Życia

Z Dziennika duchowego Czcigodnej Służebnicy Bożej s. Leonii Nastałowej:
"Poszukaj Mi uczniów, którzy by chcieli uczęszczać do Mojej Boskiej szkoły. Jest to uczelnia pod nazwą: "Szkoła Bożego Serca dla dusz maleńkich, szukających Drogi, Prawdy i Życia". Sam udzielać będę wykładów dla tych, którzy Mnie słuchać umieją. Na lekturę podam kiedyś Moim uczniom to, co napiszesz"
(Uwierzyłam miłości, Zeszyt 1, s.117).
Uwierzyłam miłości
LuxDei

Wymagania wstępne

Boska szkoła — jak wyjaśnia sam Jezus Chrystus (patrz powyższy cytat) — nie jest dla każdego. Już sama jej nazwa precyzyjnie określa z kogo może składać się przyszłe audytorium zbierające się na wykładach Boskiego Mistrza. Chodzi tu o dusze najmniejsze poszukujące imperatywów gwarantujących osiągnięcie ostatecznego celu duchowego czyli dotarcie do Domu Ojca. Ponadto od przyszłych uczniów, którzy chcieliby uczęszczać do Boskiej szkoły, Jezus oczekuje umiejętności słuchania, a jako lekturę proponuje zapiski s. Leonii.
Tak klarowne postawienie sprawy skłania mnie do zadania sobie kilku podstawowych pytań:

  Czy jestem już duszą najmniejszą...
  Czy chcę uczęszczać do Boskiej szkoły Jezusa...
  Czy poszukuję Drogi, Prawdy i Życia...
  Czy mam świadomość, że, szukając Drogi, Prawdy i Życia, szukam samego Jezusa Chrystusa...
  Czy rozumiem, że, odnajdując prawdziwego Jezusa, sukcesywnie umniejszam swoje »ja«...
  Czy umiem słuchać Jezusa, który może do mnie mówić na różne sposoby...
Niestety nie na wszystkie pytania udzielam dziś odpowiedzi twierdzącej. To jednak ani nie przeraża mnie, ani nie zniechęca. Przeciwnie: wszystko oddaję Bogu, zwłaszcza swoje braki, słabości i niemożności, a więc całą swoją bezradność i niewystarczalność. W ten sposób staję się pusty, wyzbywszy się własnych zasług, ale i ufnie otwarty. Jest zatem we mnie wolna przestrzeń dla Łaski, bez której sam z siebie nie jestem w stanie uczynić nic dobrego, a tym bardziej spełnić Jezusowych wymagań wstępnych. Coż dopiero powiedzieć, gdy samoocena ma dotyczyć wymagań docelowych?

Wymagania docelowe:

  1. Unicestwić siebie, aby zamarło wszystko, a pozostał tylko Jezus...
    "Niemowlęctwo duchowe wymaga bardzo wielkiej ofiary i zaparcia [się] samego siebie. To już prawie graniczy z unicestwieniem. Słowo unicestwienie trudne jest do zrozumienia dla istot, które czują w sobie energię życia, zdolność do działania, do tworzenia — do życia poniekąd niezależnego w rozumieniu ludzkim. Mało ludzi zastanawia się nad słowem unicestwienie. Nawet nie wiedzą, co ono znaczy, jak je zrealizować. Niemowlęctwo duchowe ma im to ułatwić. Tu unicestwienie jest niejako ucieleśnione, uzmysłowione. Można mu się z bliska przyjrzeć, można je nawet pokochać, bo ono w swej prostocie [jest] tak czarujące. Człowiek jest nicością, ale przez zapominanie o Bogu, o świętości życia, o jego przeznaczeniu, jakże bardzo wyrasta [w swoim mniemaniu] ponad tę nicość, jak chciałby być czymś zupełnie niezależnym. Tymczasem Bóg żąda unicestwienia, a bardziej po ludzku powiedziane znaczy to: Bóg żąda zmniejszenia siebie aż do rozmiarów niemowlęctwa, które jak już wyżej powiedziałem — graniczy z unicestwieniem. Unicestwić swoje ja, by na jego miejscu zakrólowało Ja Jezusowe, a uczynić to dobrowolnie i ze świadomością, to kosztuje ofiary.
    Stać się niemowlęciem w rozumieniu własnym i nie chcieć być za coś uważanym od drugich — to też kosztuje ofiary. Ale trzeba dawać, dawać tak długo, aż się odda wszystko; trzeba zejść aż na dno, aż do samego źródła i to źródło oddać, by się unicestwić przed Bogiem. Niemowlęctwo duchowe ma ułatwić to unicestwienie, a właściwie jego zrozumienie, dla dusz pragnących doskonałości, a w tych [duszach], które już wejdą na tę drogę [unicestwienia] ma je zrealizować tak, by zamarło wszystko, a pozostał Jezus sam.
    Ogólny plan drożyny niemowlęctwa duchowego już jest rzucony. Znajdą się dusze kochające, które wejdą w jego istotę, objaśnią — i myśl Jezusa nie zginie. Tobie, której tę drożynę objawiłem, przypomnę ją jeszcze w chwilach, gdy zażądam ofiary. Dzisiaj na jedno zwrócę uwagę. Dziecino moja, nie myśl o przeszłości — powierz ją zupełnie miłosierdziu Bożemu; nie myśl o przyszłości — powierz ją całkowicie dobroci Bożej. Czyż niemowlę myśli o tym? Jedno zadanie masz do spełnienia — kochać Jezusa coraz więcej i coraz goręcej. Nie myśl o przeszłości, by się nią martwić. Wolno ci płakać przy Sercu twojego Jezusa, wolno żałować z miłości, ale wiedz, że miłość własna może się wśliznąć nawet do najświętszych uczuć. Nie przywiązuj do niczego swojego serca, jedynie do miłości Jezusowej. Oddaj się pod kierownictwo Ducha Świętego. Jeżeli rozbudzi w twoim sercu żal, nie tłum go, ale nie zacieśniaj twojego serca — nie przestawaj w takich chwilach powtarzać Jezusowi, że Go kochasz.
    (...) Nie myśl o przyszłości. Nie myśl o tym, co cię spotkać może. Jest ktoś, kto obmyślił wszystko, który wybrał dla ciebie aniołów i ludzi, którzy się tobą zaopiekują. Jest ktoś, kto odmierzył dla ciebie pokusy i łaski, trudności i pomoce — a uczynił to z miłości. Czy odgadujesz twojego Jezusa? Niemowlę nie troszczy się o jutro, spokojnie i ufnie powierza się kochającej je matce. Nie chcę przez to powiedzieć, by ludzie zaniedbywali swoje obowiązki i nie troszczyli się o wyżywienie osób ich pieczy powierzonych — to byłoby spaczenie myśli Bożej. Chodzi o to, by duszom wskazać sposób, w jaki to czynić mają, co jest ich obowiązkiem. Nie czynić tego ze szkodą duszy, zapomnieniem o rzeczy najważniejszej, o sprawie uświęcenia duszy; czynić zabiegi, ale spokojnie, ze wzrokiem utkwionym w niebo, z ufnością, że Bóg — najlepszy Ojciec — więcej myśli o swoich dzieciach, niż one same to potrafią. Im dusza więcej myśli o Bogu, o tym, by Mu radość sprawiać świętym życiem, tym więcej Bóg myśli o tej duszy, by jej dostarczyć wszystkich środków potrzebnych do życia. Czasem doświadcza, ale czyni to dlatego, by móc wynagrodzić dziecięce zaufanie.
    Tak samo ma się rzecz z życiem wewnętrznym. Dlaczego się przerzucać z drożyny jednej na drugą? Czyż to szamotanie na wiele się przyda? — Błagać Boga o poznanie własnej drogi i ufać, że wskaże, że nią poprowadzi, że na niej znajdzie dusza uświęcenie. Niech całym twoim staraniem będzie miłość Boża, wzrost ustawiczny w tej miłości, zapomnienie o sobie, unicestwienie siebie" [ 10 ].
  2. Bezgraniczne zaufać, aby zdobyć Najświętsze Serce Jezusa...
    "Nade wszystko od dusz maleńkich domagam się ufności. Pragnę, by Mi zaufały, by Mi wszystko powierzyły — swoje kłopoty i troski, radości i nadzieje. Czyż sama nie postępowałaś tak w domu wobec matki? Jeżeli czegoś nie umiałaś zrobić sama, biegłaś do matki z myślą — mamusia to umie. Jeżeli coś popsułaś, byłaś przekonana, [że] mamusia to naprawi. O, jak Ja lubię tego rodzaju zaufanie. Jeżeli dusza zna swoją nicość, musi sobie na każdym niemal kroku powiedzieć — nic nie umiem, niezdolna jestem do wykonania jakiegokolwiek dobra — tylko niemowlęciem jestem, w którym tkwią energie życia, ale musi być ktoś, kto by dopomagał do rozwoju tego życia. Największą radość sprawia Mi dusza, jeżeli w takich chwilach naocznego poznania swej bezradności ufa, że Jezus to zrobi, bo umie, bo może, bo mnie kocha, więc uczyni to dla mnie. On chce to uczynić, bo jest dobry, chce wspierać nędzę, bo jest możny. Takie ślepe zaufanie Jezusowi podbija Jego Serce, bo zaufania zawieść nie może. A więc złóż całą twoją ufność w Panu Jezusie. Niech ci się nic nie wydaje niemożliwe do osiągnięcia, bo Pan Jezus wszystko może.
    (...) Niemowlę ludzkie nie opiera się matce. Pozwala jej robić ze sobą, co chce. Trzeba, by dusza w dobrowolnym niemowlęctwie duchowym wyrzuciła ze serca wszelkie opieranie się działaniu łaski. Niech nie stawia żadnego oporu; niech pozwala lasce uczynić z niej, co chce, a łaska dokona uświęcenia" [ 10 ].
  3. Osiągnąć świętość dzięki powołaniu przez Miłość do miłości...
    "Niech żadna dusza nie mówi, że coś jest dla niej niemożliwe, że to było tylko dla świętych. Czy święci własną mocą zdobyli cnotę, czy własną mocą stali się świętymi? To Jezus w nich działał, a czynił to dlatego, bo Mu działać pozwolili, bo nie ufając sobie, ufali Jezusowi. To jest tajemnica działania Bożego w duszy, to jest sekret świętości. Wiesz, moja droga, że Ja pragnę, by wszyscy ludzie byli świętymi. Nie zabraknie Mi łask, by nimi móc obdarzać każdą duszę przeobficie, i Kościołowi memu nie zabraknie dla nich ołtarzy, byleby tylko ludzie chcieli Mi ufać, byleby współdziałali z łaską. Dlatego sekret świętości zdradzam, oznajmiam go ludziom przez duszę, która wierzy słowom moim" [ 10 ].

Święty pobór w szeregi «Dusz-Ofiar» na przedśmiertelny bój

"Kto pierwszy złożył za Mnie swoje życie w ofierze? Kto pierwszy za Mnie krew przelał? Niemowlęta — owe niewiniątka betlejemskie. Nie stało się to jedynie wskutek okrucieństwa Heroda. Ojciec przedwieczny chciał swemu Synowi-niemowlęciu dać ofiarę z istot najmniejszych, z istot Jego wieku i to ofiarę krwawą, by zaznaczyć, że wyniszczenie Jezusa w wieku niemowlęcym równało się męczeństwu i że dla naśladowania tego niemowlęctwa potrzeba ze strony duszy ofiary równej męczeństwu, a Niemowlę Jezus zasługuje na to, by Mu tego rodzaju ofiary składać.
Wówczas, gdy słyszałem jęki konających niewiniątek, myślałem o tobie Leonio, której miałem ukazać drogę niemowlęctwa, i o tym zastępie dusz, które wejść na nią miały. Nie przypadkiem się to stało, że ty pierwsza w waszym zgromadzeniu zaciągnęłaś się w szeregi «Dusz-Ofiar» i że przez ciebie rozpowszechnia się ten święty pobór w szeregi ofiar w zgromadzeniu. Ja to sprawiłem, bo chciałem w tobie powtórzyć dzieje mego niemowlęctwa. Pierwszej ofiary ze zgromadzenia zażądałem od duszy kroczącej drogą niemowlęctwa.
Posłuchaj, niewiniątka nie wiedziały, dla kogo składają ofiarę z życia; nie szły na ofiarę dobrowolnie, bo były niezdolne do tego. W chwili ich śmierci jednak objawiłem im siebie oraz wzniosłość ich ofiary. A kiedy po śmierci krzyżowej wstąpiłem do otchłani, pierwsi rodzice wysłali na moje przywitanie owe niewiniątka, jako najmłodsze swoje potomstwo, które złożyło dla Mnie w oferze pierwociny swego życia, swoją krew. Tę krew, przelaną w męczeństwie, rzucały one do stóp moich jako kwiaty niewinności i miłości. Mile przyjąłem ten hołd i zapragnąłem powiększyć zastępy maleńkich dusz ofiarnych.
(...) Moja droga dziecino, odwagi i ufności. Trzeba ci wejść w przedśmiertelny bój; że jesteś maleńka, rozłożyłem go na raty. Największą część boju Ja dokonam, ale trzeba i tobie ścierać utarczki bolesne.
(...) Umrzeć sobie. Moja dziecino, jeszcze niezupełnie umarłaś sobie. (...) Trzeba, byś sobie zupełnie umarła. Zamieraj nawet takim uczuciom jak pragnienie sprawiania radości Jezusowi, jeżeli w nim kryłoby się nieco zadowolenia z siebie. Trzeba sobie zupełnie i całkowicie umrzeć, by żyć życiem Jezusa.
(...) To, z czego się wyniszczasz dla Mnie, Ja zabieram, ale miejsca pustego nie zostawiam, zapełniam je sobą. Tym więcej będzie Mnie w tobie, im mniej będzie ciebie w tobie" [ 10 ].

Bądź jak echo

"Nie ma dla duszy większego szczęścia nad zjednoczenie z Jezusem, toteż osiągnięcie tego stopnia doskonałości, w którym Bóg obdarza duszę najczulszą przyjaźnią, powinno być najgorętszym pragnieniem duszy, przedmiotem ustawicznych zabiegów i trosk każdej chwili życia. Pomyśl, jak ludzie na świecie żyjący zabiegają o przyjaźń osób, na których im zależy. Warto cierpieć, warto kochać, by posiąść przyjaźń zjednoczenia z Jezusem. Słowo «zjednoczenie» zawiera w sobie myśl, że trzeba się stać «jedno» z Jezusem, przede wszystkim przez zaprzepaszczenie swojej woli w Jego woli, przez oddanie Mu całej swojej istoty tak, by nie znalazł w niej żadnego oporu — w niczym. Trzeba, by dusza na każde chcę Jezusowe odpowiadała swoim chcę, i to natychmiast. Przysłuchiwałaś się nieraz, jak echo odpowiadało twym pieśniom, nawoływaniom. Echo niezdolne jest wydać głosu samo z siebie, powtarza to, co mu przyniosą fale powietrza. Dziecino, bądź takim moim echem. Odtwarzaj w swoim życiu życie Jezusa. Niech z twego serca do mego płyną tylko fale miłości ofiarnej, a wówczas z mojego Serca popłyną ku tobie tylko fale miłości jednoczącej. Ty będziesz moim echem, Ja będę twoim — tam u Ojca mego. Każdy twój szept, każde drgnienie twego serca odtworzę wiernie wobec nieba całego. Uważaj, by nie było w twym życiu nic takiego, co by Ojca zasmucić miało. Niech echo twego życia stanie się dla Ojca muzyką; niech Mu będzie pieśnią dźwięczącą na melodię Jezusową. Gdy będziesz w niebie, nie będzie już echa, bo stać będziesz nie wobec gór wysokich, lecz w nich żyć będziesz jako cząstka nieskończoności.
Daj się pochłonąć Jezusowi, daj się pochłonąć płomieniom miłości. Miłość przemieni cię całkowicie. Ty już nie możesz żyć dla siebie. Nie wolno ci zostawić najmniejszej nawet cząstki dla siebie — tyś Jezusowa.
(...) Aniołowie spoglądają w zdumieniu, na jakie gody wybiera się ich Król, a On wstępuje do dusz prostych, czystych, do dusz maleńkich i tak je tuli do siebie, tak się nimi cieszy, jak gdyby one stanowiły całe Jego niebo" [ 10 ].

"Przybywajcie, a czerpajcie" [ * ]

"Serce moje przepełnione jest skarbami mądrości i miłości. Kiedy ptaszyna zgłodzona usiądzie na stosie kłosów zbóż, nie odlatuje po uszczknięciu jednego ziarna, chyba spłoszona, inaczej — pragnie zaspokoić głód. Szatan usiłuje wszystkimi namowami i mamidłami spłoszyć duszę, gdy ona czerpie z mojego Serca. Nic ci szatan nie zrobi, bo to strach na wróble, któremu one nawet na głowie i na biczu usiądą. Jezus nie tylko czerpać pozwala, ale sam hojnie rozsypuje skarby mądrości i miłości — przybywajcie, a czerpajcie" [ 10 ].
[mr]: kwiecień 2021
☙❤❧


Bibliografia | materiały audio

  1. Biblia Tysiąclecia - Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu;
  2. o. Lorenzo Sales: "TRAKTAT O MALEŃKIEJ DRODZE MIŁOŚCI"| MP3;
  3. o. Lorenzo Sales: "ORĘDZIE MIŁOŚCI SERCA JEZUSA DO ŚWIATA"| MP3;
  4. TOTUS TUUS;
  5. Wszystkie nagrania audio są materiałami formacyjnymi Wspólnoty Dusz Najmniejszych i pochodzą z archiwum Radio Konsolata ;
  6. DZIENNIKI ALICJI LENCZEWSKIEJ: «Świadectwo», Wydawnictwo Agape, Poznań 2018; «Słowo Pouczenia», Wydawnictwo Agape, Poznań 2016;
  7. o. Emil Neubert: «Mój ideał Jezus, Syn Maryi», (edycja księgarni św. Wojciecha, Poznań 1936 r.);
  8. św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: «Pisma Wybrane» (Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny), PROMIC, Warszawa 2017;
  9. Maria de Fiesole: « Sekret bycia najmniejszym. Mała droga maryjna», Flos Carmeli, Poznań 2015;
  10. s. Leonia Nastał BDNP: « Uwierzyłam miłości », WYDAWNICTWO WAM, Kraków 2015;
  11. o. Gabriel Jacquier: Życie maryjne, «Czarne zeszyty», Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2017.

Prawa autorskie

• GŁÓWNAMAPALINKIe-KONTAKT & MEANDRYSKARBIECOSOBLIWOŚCIZADUMASACRUMSBMWWWDOWNLOAD ☺☺☺
REFLEKSJEZAMYŚLENIAMODLITWASUPLEMENTMEDYTACJETRYPTYKDARYSTROFYAFORYZMYMYŚLIRADOŚĆINSPIRACJEROZMOWY
PROCES IHSKONTEMPLACJEADORACJA NSADORACJA KRZYŻAADORACJA GPNMPFASCYNUJĄCYJAKBY W ZWIERCIADLE
GUADALUPENAJUMARTA ROBINZEITUNNIEZNISZCZALNIWOLNI OSTATECZNIEZNAKI CZASU
WARTO PRZECZYTAĆ, POSŁUCHAĆ, OBEJRZEĆFILMOTEKA IFILMOTEKA IIWIDEOTEKAAROMAT PRAWDYFOTOKSIĄŻECZKA
TIMETE DEUMSZKOŁA PIĘKNEJ MODLITWYTAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJEUCHARYSTIA PRZEDSMAKIEM NIEBATAK NAM DOPOMÓŻ BÓGPOWOŁANIE
SYNKRETOLOGIZMY NIEPORADNIK INTELEKTUALNO-DUCHOWY NIEUSTANNIK MODLITEWNO-MIŁOSNY PROKLAMACJA LuxDei.plLITURGIA
O(DE) MNIEZATRUDNIĘ OD ZARAZKONTAKT e-MAILOWY





© 2007-22 Created & developed by J@cek Lewicki (under the inspiration of the Holy Spirit)

A.D. MMXXII

U nas, tj. na LuxDei.pl RODO nie ma zastosowania, a pliki cookies wykorzystywane są jedynie w celu tworzenia statystyk związanych z liczbą
odwiedzin niniejszej witryny. Odwiedzając nas akceptujesz ten fakt. Tutaj znajdziesz więcej informacji na temat cookies.
© 2007-22 Created & developed by J@cek Lewicki (under the inspiration of the Holy Spirit)

A.D. MMXXII