e 
_PEWNA STRONA INTERNETU_
LuxDei.StudiumSacrum to PEWNA STRONA INTERNETU na LuxDei.pl

Jesteś tutaj: Profanum VPowołanie do Miłości

Powołanie do Miłości

Maleńka droga miłości szkołą dziecięctwa Bożego dusz najmniejszych




"Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych"
(BT, Mt 22:14).
"Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników"
(BT, Mk 2:17b).
"Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz"
(BT, Dz 2:39).
"Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym"
(BT, 1Kor 1:9).
"Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć;"
(BT, 1Kor 1:22-27).
"A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen"
(BT, 1P 5:10-11).
Biblia Tysiąclecia
LuxDei

Odkrywając swoje powołanie

— Była pustka, nicość...
— Ja byłem pustką i nicością...
— Nie istniałem poza Twoim zamysłem o mnie...
— To Ty mnie wymyśliłeś...
— Ty o mnie postanowiłeś...
— Ty, Dobry Boże, wymarzyłeś mnie sobie...
— Właśnie takim, jakim zapragnąłeś, abym zaistniał...
— Kochając już zatęskniłeś, abym i ja kiedyś pokochał Cię całym sercem, całym umysłem, ze wszystkich sił, całym swoim jestestwem...
— Jednym słowem powołałeś mnie więc do istnienia...
— Z Miłości, z Miłością, przez Miłość, do Miłości...
— Jedynym Słowem, które za sprawą Ducha Świętego weszło w historię Stworzenia jako Słowo Wcielone...
— Panie mój, oto jestem, wołałeś mnie?
[...]
— Bądź uwielbiony teraz i zawsze...

Historię mojego powołania zna przede wszystkim sam Bóg. On ją zainicjował swym Boskim aktem sprawczym, dokonując onegdaj dzieła stworzenia mnie — osoby ludzkiej — na swój obraz i podobieństwo. A uczynił to, kierując się bezgraniczną Miłością Ojcowską do mnie — swojego dziecka — dziecka Bożego.
Gdy już stałem się gotowym przyjąć Jego Dobrą Nowinę, stopniowo objawiał mi tę wielką tajemnicę, którą przed nawróceniem widziałem wyłącznie jako fikcję opartą na faktach, a dziś postrzegam jako absolutnie wyjątkowy Dar przerastający (ufam, że tylko do czasu) każdy umysł ludzki. Dlaczego? Otóż, analizując konkretną historię powołania bez trudu można dostrzec właściwą dla niej chronologię miejsca i czasu, ale nie tylko. Istnieją też wyraźne związki z jej charakterystyczną (nie rzadko wręcz unikalną) geografią powołania, a także liczne odniesienia do Bożej logiki i ekonomii (tak różnej od ludzkiego sposobu wartościowania). Niestety człowiek ograniczony doczesnością nie jest w stanie objąć swym intelektem tak wielowątkowej tajemnicy. Najchętniej spycha ją wówczas do kategorii historical ficta, a dzieje się tak dlatego, »bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami — wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje — nad waszymi drogami i myśli moje — nad myślami waszymi« (BT, Iz 55:8-9).
Dziś widzimy tylko po części, niewyraźnie, jakby w zwierciadle, ale w wieczności wszystko stanie się dla nas jasne i oczywiste. Każda dusza otrzyma pełnię poznania i rozumienia (oczywiście na miarę swojego rozwoju duchowego). Bóg udziela bowiem ze swego nigdy niewyczerpującego się skarbca tyle, ile dusza zdoła przyjąć. Nie więcej i nie mniej, miarą dobrą i natłoczoną, zgodnie z zasadą Boskiej Sprawiedliwości: jaką miarą mierzysz — taką i tobie odmierzą (por. BT, Łk 6:38). Tymczasem powołanie pozostaje tajemnicą Bożego wybrania, którą doskonale ilustrują następujące słowa z księgi proroka Jeremiasza i Ewangelii św. Jana:
  • Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię (BT, Jr 1:5);
  • Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (BT, J 15:16).
Inspiracje biblijne
LuxDei
Te słowa (zapisane w Biblii pod natchnieniem Ducha Świętego) dogłębnie przejmują drżeniem każdą duszę wybraną. Wybraną i powołaną do Miłości. Dlatego, decydując się zaświadczyć o tym w ramach niniejszej refleksji nad swym (odkrywanym z Woli Ojca Niebieskiego) powołaniem do Miłości, postanowiłem uczynić to w postawie wielkiej pokory, świadom, iż Bóg mnie wezwał nie na podstawie mych czynów lub zasług, lecz stosownie do własnego Ojcowskiego postanowienia i łaski (por. BT, 2Tm 1:9). Równoczesnie zdaję sobie sprawę z faktu, że ludzka mowa nie jest w stanie do końca wyrazić głębi tej tajemnicy, jaką dziecięctwo Boże w sobie zawiera. Podejmując zatem próbę odpowiedzi na szeroko rozumiane Boże ustanowienie, pragnę tym samym uwielbić Go ze względu na Niego samego. Przed tobą zaś — drogi Internauto — pragnę szczodrze otworzyć swe serce, aby, dzieląc się miłością, mnożyć ją. Na tym właśnie polega Boża ekonomia: im więcej dajesz, tym więcej zyskujesz; im bardziej zaufasz, tym więcej otrzymasz; im bardziej umiłujesz, tym liczniejsze grzechy będą ci odpuszczone, etc. Bóg bowiem nigdy nie pozostaje dłużnikiem, zwłaszcza ludzi o szczodrych sercach, które czynią nas pokornymi i małymi w ramionach Bożych, nas świadomych swej słabości i ufnych, aż do zuchwalstwa w Jego Ojcowską dobroć, ale z synowskim oddaniem. Ufność w dobroć Ojca, aż do błogosławionego zuchwalstwa — oto przekaz mojego małego e-@postolstwa haftowanego nicią Miłości na tkaninie duchowego dziecięctwa.

Analizując własną historię powołania do Miłości (a mówiąc bardziej precyzyjnie: powołania na drogę zawierzenia i miłości) dostrzegam trzy główne zakresy (lub jak kto woli poziomy) formacji duchowej, które dają się streścić następującymi aktami strzelistymi:
  • Jezu, ufam Tobie... 
  • Jezu, Ty się tym zajmij... 
oraz nieustannym aktem miłości, który nie jest zwykłym aktem strzelistym:
  • Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze... 
Choć zdeterminowane chronologią i chronozofią mają tę zaskakującą właściwość, że ich spiritus movens stanowi Osoba Syna Bożego — Jezusa Chrystusa. A także wyraźnie na siebie zachodzą. Są zatem wzajemnie uzupełniającymi się koncentrycznymi strukturami mentalno-duchowymi, których dobrą, lecz nie do końca kompletną ilustracją są moje synkretologizmy. Tak czy inaczej owe zakresy pokrywają się z treścią kierunkowskazów ustawianych przez Trójjedynego Boga na drożynie mojego rzeczywistego i nieustannego wzrostu duchowego, które mają (co do tego nie mam żadnych wątpliwości) umożliwiać mi ufne podążanie za Miłością.
Na pierwszym poziomie formacji duchowej Bóg pokazał mi, że mogę się nie bać, że mogę otworzyć się na Jego Miłosierdzie, a On (za przyczyną św. s. Faustyny) zbuduje dla mnie most ze swej Miłości i Osierdzia. Wówczas odkryłem i zachwyciłem się książką, która zmieniła moje życie (ale nie od razu). Z tamtego okresu zostało mi żywe do dziś przeświadczenie o Bezgranicznej Dobroci Boga. Dlatego, gdy wokół mnie pojawia się coś lub ktoś, kto wzbudza lub próbuje wzbudzić we mnie (w dowolnych okolicznościach) poczucie strachu wiem, że to nie pochodzi od Boga. Trójjedyny bowiem nigdy nie posługuje się strachem dla osiągnięcia swych celów, a zarówno Jego motywacje jak i same działania przesycone są wyłącznie Miłością, którą obdarza swoje dzieci.
Na drugim poziomie z Woli Najwyższego poznałem Czcigodnego Sługę Bożego o. Dolindo Ruotolo i podyktowany mu przez samego Jezusa akt zawierzenia: Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!. Tym razem wręcz pochłonąłem cieniutką książeczkę, pt. "Jezu, Ty się tym zajmij", która wciąż przynosi mi błogosławione owoce duchowe.
Zakres trzeciego poziomu obecnie jest moim doświadczeniem duchowym, a jego tłem — pandemia 2020, która sprawiła, że świat wręcz się zatrzymał.
☙❤❧


Głębia przekazu zachętą do wypłynięcia

Głębia może przerażać, ale tylko w sytuacji, gdy jest ciemna i tajemnicza. Jednak, gdy pojawia się Ktoś, kto staje się dla nas Autorytetem, wówczas uświadamiamy sobie wzrost poczucia bezpieczeństwa, a motywacja podpowiada nam, aby wypłynąć na głębię, mimo potencjalnych trudności lub zagrożeń. Zachęceni ciekawością i asekurowani zaufaniem do naszego Przewodnika decydujemy się na wykonywanie kolejnych kroków. Tak właśnie jest w sferze ducha, gdy pod czujnym okiem doświadczonego opiekuna duchowego wkraczamy na nieznane nam wcześniej obszary:
  • rozpoznania powołania,

  • otwarcia serca na Boży głos powołania,

  • gotowości na przyjęcie pouczenia,

  • całkowitego poddania się Woli Bożej,

  • uczynienia swego serca dziecięcym.

Nie bez znaczenia dla szeroko rozumianego wzrostu duchowego jest osoba owego opiekuna. Wnikliwie obserwowany i słuchany staje się (stopniowo) wzorem do naśladowania. Oczywiście nie chodzi tu o jakiś nakaz czy przymus naśladownictwa. Raczej o spontaniczną relację, która z czasem (trochę jakby niezależnie od okoliczności zewnętrznych) przeradza się w więź mentalno-duchową. Wówczas sami odkrywamy, że gdy już nie ma przy nas naszego przewodnika duchowego, nadal pamiętamy o nim (np. w modlitwie) i chętnie wracamy do jego wskazówek, zaleceń i napomnień.

☙❤❧


o. Lorenzo Sales: "Traktat o maleńkiej drodze miłości"

Odkrywanie swego powołania (w tym również powołania do Miłości, które z czasem powinno stawać się dla nas pierwszoplanowe) jest procesem lub (jak kto woli) dziełem opatrznościowym. To piękna, lecz bardzo rozbudowana i skomplikowana miłosna symfonia istnienia nie tylko skomponowana przez samego Stwórcę na wielki chór, ale również zaaranżowana na jeszcze większą orkiestrę, w której nie my gramy pierwsze skrzypce i nie my (póki co) wykonujemy partie solowe. Narazie jeśli już wybraliśmy jakiś instrument, to najpierw (pod cierpliwym okiem Mistrza) zaczynamy próbować wydobywać z niego pierwsze dźwięki, potem (fałszując bezlitośnie) uczymy się melodii, aby wreszcie (po wielu wpadkach) dołączyć do orkiestry stworzenia i, gubiąc (daj Boże tylko czasami!) swój rytm lub tonację, podążać po partyturze życia za wiodącą ręką rozkochanego w nas Boskiego Dyrygenta. A rozkochanego nie dlatego, że tak doskonale gramy, lecz ze względu na nasze dziecięctwo.

Modlitwa zawierzenia napisana i odmawiana przez o. Lorenzo Sales:
O, Jezu, który masz upodobanie w małych i pokornych sercem, i objawiasz im tajemnice swojej miłości, uczyń także i mnie małą i pokorną, objaw mi również, dla dobra dusz, tajemnice Twojej miłości. Ty, o Jezu, który dla jednego aktu miłości cały oddajesz się duszy, oddaj się także i mnie, gdyż pragnę żyć miłością dla Ciebie. Amen
Traktat o maleńkiej drodze miłości MP3
WWW
☙❤❧


o. Lorenzo Sales: "Orędzie miłości Serca Jezusa do świata"

Jakże wspaniały to dzień, w którym, podążając za Miłością, odkrywamy, że ta Miłość tak bardzo pragnie naszej miłości: pokornej, odwzajemniającej, maleńkiej...
Modlitwa końcowa o. Lorenzo Sales:
Zanim odłożę pióro, przed Tobą, Panie Jezu, Twój sługa upokarza się, że ośmielił się do słowa, które uważa za Twoje, dołączyć bełkot słów ludzkich, z powodu niezdatności i braków, być może psując Twoje dzieło. Ty jednak, Panie, jesteś Wszechmogący, i tak, jak z niczego wyprowadzasz wszystko, tak samo możesz ludzkie przewinienia skierować ku wypełnianiu Twoich planów. Dlatego tylko Tobie należy się chwała, cześć i sława.
[...]
Orędzie miłości Serca Jezusa do świata MP3
WWW
☙❤❧


Kim jesteś? Co mówisz sam o sobie? (Autoindagacja sytuacyjna)

Świadectwo Jana Chrzciciela:
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
BT, J 1:19-28
Biblia Tysiąclecia
LuxDei.pl
Jestem nikim...
Jestem Ostatni...
Jestem człowiekiem czasów ostatecznych.
  Czy się boisz...
Uczucie lęku nie jest mi obce, choć, myśląc o nim, dziś nie mogę nazwać go strachem, a jedynie Bojaźnią Bożą. Boję się grzechu, bo jest on obrazą Boga samego.
  Czy według ciebie lęk daje się klasyfikować...
Tak. Zdecydowanie TAK! Lęk można odczuwać i przeżywać na wiele sposobów: zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. W obu jednak wariantach pojawiają się diametralnie różne skutki, czego najlepszą ilustracją jest samo życie. Czym innym w skutkach będzie lęk kierowcy przed gołoledzią, a czym innym lęk chorego na klaustrofobię wywołany samą myślą o przejażdżce w ciasnej windzie. Pierwszy z nich na pewno zdecyduje się na jazdę ze szczególną ostrożnością, drugi zaś odstąpi we właściwy dla siebie sposób.
  Na czym więc, twoim zdaniem, polega różnica między strachem, a Bojaźnią Bożą...
Najprościej rzecz ujmując: Bojaźń Boża jest jednym z siedmiu Darów Ducha Świętego, a strach pochodzi od złego.
Rozwijając tę myśl warto sobie uświadomić, że Bojaźń Boża i strach są całkowicie odmiennymi stanami ducha. Więcej: są jakby swoimi przeciwieństwami (zgodnie z analogią do świata barw, gdzie biel jest sumą wszystkich, a czerń — brakiem jakiegokolwiek koloru). Zatem strach i Bojaźń Pańska istnieją na odległych krańcach rzeczywistości duchowej człowieka. Jeden kraniec zbudowany jest przez dobro (na Prawdzie i Miłości), a więc tu żyje Bojaźń Boża, natomiast na drugim krańcu panuje strach, który karmi się złem — zatrutym owocem nienawiści szatańskiej.
  A zatem Bojaźń Boża jest czymś dobrym. Jak należy to rozumieć...
Dokładnie tak jak wyjaśnia to sam Bóg na kartach Biblii Tysiąclecia: Bogactwo i siła podnoszą na duchu, a bardziej niż jedno i drugie — bojaźń Pana. Przy bojaźni Pańskiej nie ma niedostatku, a [żyjąc] w niej nie potrzeba szukać pomocy. Bojaźń Pana jest jak raj błogosławieństwa, a jej osłona przewyższa wszelką sławę (patrz Syr 40:26-27). Zatem Bojaźń Boża jest nie tylko dobra dla nas, ale i cenna w oczach Boga. Pod tym pojęciem kryje się moja głęboka obawa przed obrażaniem Boga, który mnie kocha, a ja jedynie pragnę ze wszystkich sił odwzajemniać tę Jego wielką i piękną Miłość. Będąc jednak grzesznikiem, a więc człowiekiem słabym, niewystarczalnym, upadającym, etc. mam wrodzoną skłonność do grzechu, który jest skutkiem upadku pierwszych rodziców i zła narzucającego się odtąd wszystkim potomkom Adama i Ewy. Choć pragnę czynić tylko dobrze, niechciane zło infekuje moje myśli i czyny, a wtedy ze smutkiem mogę powtórzyć za św. Pawłem: "Nie rozumiem, bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę — to właśnie czynię" (BT, Rz 7:15). Zatem nie potrafimy — nikt nie potrafi (sam z siebie) żyć, myśleć, mówić, postępować tak, by nie grzeszyć. Możemy jednak przeżyć dzień tak, by zła nie szukać (zwłaszcza tego mniejszego), by zła nie usprawiedliwiać (nawet wyższą koniecznością), by na zło się nie godzić (również na to zawoalowane), by zło nazywać złem (bo takie jest jego imię). To możemy na pewno! Przez jeden dzień! Tylko jeden dzień? A jeśli jeden, to dlaczego nie drugi? I następny. I kolejny. A może zacząć żyć racjonalną (nie spontaniczną) koniecznością ustawicznego zabiegania o dobro, tj. starannie utrzymywać (w sobie i wokół siebie) stan braku odporności na otaczające i uprzykrzające się zło oraz stan stabilnego braku (choćby ledwie zauważalnych) objawów przyzwyczajania się do tego, co nieprzyzwoite, niegodziwe, brudne (por. KKK 1868-1869). Gdy jednak pojawiają się sytuacje arcytrudne warto stosować zasadę moralną autorstwa św. s. Faustyny (patrz Dz. 800).
  Jaki związek dostrzegasz między strachem ludzkim, a działaniem szatana...
  A może lepiej zapytać — między szatanem, a strachem ludzkim...
W zasadzie kolejność pojęciowa nie ma tu większego znaczenia, bo mówimy o związku bezpośrednim i opartym na wzajemności. Tak czy inaczej im więcej stachu, tym zło szerzy się szybciej, a szatan — osobowe zło — chętniej go używa jako jednej z najskuteczniejszych (obok kłamstwa) swoich broni ofensywnych. Poza tym swoje działanie opiera na prostej zasadzie: mieszanką kłamstwa i strachu złapać przyczółek — zasiać więcej strachu — rozwinąć ofensywę strachu — zebrać jak najwięcej ofiar strachu. Nie trudno zatem pojąć, że jego celem było jest i będzie (do czasu swej ostatecznej i nieodwracalnej klęski) wywoływanie chaosu oraz zamętu na jak najszerszą skalę, poczynając od duszy pojedynczego człowieka, a kończywszy na globalnych systemach gospodarczych i ekonomicznych. Dlatego zły najpierw wmówił współczesnemu człowiekowi, że go nie ma, aby pod płaszczykiem swojej nieobecności móc szerzyć destrukcję i bezhołowie. I to niestety wciąż mu się udaje na wszystkich szerokościach geograficznych. Ostatnie tygodnie na świecie są tego wymownym obrazem.
  Czy masz na myśli czas obecnej pandemii...
Tak. Wystarczy bacznie obserwować wypowiedzi jednych i zachowania drugich, aby zauważyć destrukcyjny wpływ fauszu i zła na tych, których wcześniej nawet byśmy o to nie podejrzewali. Komuś zaczyna bardzo zależeć na tym, aby jeden drugiego karmił swym strachem. Wówczas uruchamiana jest i (świadomie lub nieświadomie) nakręcana spirala kłamstw, pomówień, hejtu, fake newsów, itp. Strach jednostki infekuje grupę, a grupa zaraża środowisko. To jest efekt domina w kilku prostych krokach:
  1. gdy jeden się boi — mówimy o strachu o małym zasięgu, a jego skutków prawie nie dostrzegamy (oprócz rozbieganych oczu, spoconych dłoni, drżącego głosu i paru jeszcze innych symptomów, które zwykle bagatelizujemy);
  2. gdy boi się grupa — widzimy strach o dużym zasięgu i jego oczywiste skutki (wówczas niektórym "palą" się włosy i głosy);
  3. gdy boi się określone środowisko — to już psychoza (zaczynają się zwoływać, aby "podpalić" Polskę);
  4. teraz wystarczy tylko drobna iskra, aby wybuchła panika.
Oto infekcja strachem, która najpierw przeistacza się w lokalną zarazę, a następnie rozlewa się szerzej, przyjmując postać epidemii...
  Jaki zatem widzisz środek zaradczy...
Dobry środek gaśniczy, który skutecznie odetnie dostęp tlenu do materiału łatwopalnego (nasączonego kłamstwem i strachem).
  A bez przenośni...
Najskuteczniejszym lekiem na całe zło była, JEST i będzie Miłość, Miłość, i jeszcze raz Miłość.
  Potrójna...
Bynajmniej! Trójjedyna! A zatem:
Kochaj i rób, co chcesz — to jest recepta przekazana przez św. Augustyna z Hippony;
Módl się i pracuj — to jest recepta przekazana przez św. Benedykta z Nursji;
Jezu, ufam Tobie — to jest recepta przekazana przez św. s. Faustynę;
Jezu, Ty się tym zajmij — to jest recepta przekazana przez sługę Bożego o. Dolindo;
Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze| — to jest recepta przekazana przez sługę Bożą s. Konsolatę;
Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi — to jest recepta przekazana przez św. Jana Pawła II;
Gdybyście wiedzieli jak bardzo was kocham, płakalibyście z radości — oto słowa wypowiedziane przez Królową Pokoju;
Wstańcie, nie lękajcie się! A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata — oto słowa wypowiedziane przez samego Jezusa... i tak można by dalej, ale nie o wyliczankę tu chodzi. Chodzi o twój i mój wybór... o nasz wybór...
Opowiadając się bowiem po stronie Miłości uznajemy, że strach jest toksyczny, bo prowadzi do paniki. Zamiast strachu zaczynamy używać wtedy zdrowego rozsądku i serca. Respekt dla niewidzialnego wroga i wręcz dziecięce zaufanie do Jezusa — oto wybór godny uznania, oto zaiste postawa na czasy ostateczne. Zanim jednak wybierzesz: przestań się bać, zatrzymaj emocje, zablokuj spiralę zła, przestań karmić się strachem, zmień sposób wartościowania, wróć do fundamentu wiary, na którym całe pokolenia budowały nasz piękny dom Ojczysty. Jeśłi nie potrafisz lub nie wiesz jak rozpocząć ową radykalną, dobrą zmianę — zaproś Jezusa i Maryję do swego serca (korzystając, np. z najbardziej osobistego aktu mojego autorstwa). Jeszcze nie jest za późno. Niech poprowadzi nas Ten, który o sobie powiedział: JAM JEST. Oddajmy się Mu bez reszty, nie inaczej jak przez ręce Niepokalanej Maryi Dziewicy, korzystając, np. z owocu duchowego jaki zostawił nam św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w swoim akcie ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi. Jednocześnie serdecznie zawierzajmy Bożemu Miłosierdziu losy całego, ogarniętego pandemią świata.
Piękne jest miłosierdzie przychodzące w czasie utrapienia, jak chmury deszczowe — w czasie posuchy (BT, Syr 35:24).
  Zatem kim jesteś tu i teraz...
  Co mówisz sam o sobie w Wielką Sobotę, po zakończeniu Wigilii Paschalnej...
Całą rzeczywistość, w której Bóg mnie osadził staram się (na ile to możliwe) widzieć w perspektywie Krzyża jako życie paschalne, a więc tu i teraz czuję się człowiekiem paschalnym czyli homo paschæ. Nie jest to jednak w żadnej mierze moją zasługą, bo ani moje życie, ani jego rozumienie nie zależy wyłącznie ode mnie. Wszak nigdy nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę samowystarczalnym, a wszystko, co mam i wszystko, kim jestem to wielki dar dla moich ubogich przybytków — serca i umysłu — które pragnę oddawać Trójjedynemu Dobru, otwierając się na Jego Świętą Wolę. Bóg bowiem to osobowa Wola, Trójjedyna osobowa Wola, która JEST samym Miłosierdziem.
Zaprawdę, to dzięki Opatrzności Bożej jestem człowiekiem duchowej radości Wielkanocnej, dziecięcej ufności i radości prawdziwej, która (mimo ciemności pandemii i narzucających się mroków zła) jaśnieje blaskiem Zmartwychwstałej Miłości i światłem Nadziei.
JEZUS ŻYJE! Cieszę się w mym Dobrym Panu, pozostając najmniejszym z Najmniejszych czyli w wymiarze duchowym małym robaczkiem, a dla świata — Ostatnim, a więc nikim.
JMKWRD
☙❤❧


Bibliografia i materiały audio

  1. Biblia Tysiąclecia - Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu;
  2. o. Lorenzo Sales: "TRAKTAT O MALEŃKIEJ DRODZE MIŁOŚCI";
  3. o. Lorenzo Sales: "ORĘDZIE MIŁOŚCI SERCA JEZUSA DO ŚWIATA";
  4. TOTUS TUUS;
  5. Wszystkie nagrania audio są materiałami formacyjnymi Wspólnoty Dusz Najmniejszych i pochodzą z archiwum Radio Konsolata .

[mr]: Wielki Post 2020

Prawa autorskie

• GŁÓWNAMAPALINKIe-KONTAKT & MEANDRYSKARBIECOSOBLIWOŚCIZADUMASACRUMSBMWWWDOWNLOAD ☺☺☺
REFLEKSJEZAMYŚLENIAMODLITWASUPLEMENTMEDYTACJETRYPTYKDARYSTROFYAFORYZMYMYŚLIRADOŚĆINSPIRACJEROZMOWY
PROCES IHSKONTEMPLACJEADORACJA NSADORACJA KRZYŻAADORACJA GPNMPFASCYNUJĄCYJAKBY W ZWIERCIADLE
GUADALUPENAJUMARTA ROBINZEITUNNIEZNISZCZALNIWOLNI OSTATECZNIEZNAKI CZASU
WARTO PRZECZYTAĆ, POSŁUCHAĆ, OBEJRZEĆFILMOTEKA IFILMOTEKA IIWIDEOTEKAAROMAT PRAWDYFOTOKSIĄŻECZKA
TIMETE DEUMSZKOŁA PIĘKNEJ MODLITWYTAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJEUCHARYSTIA PRZEDSMAKIEM NIEBATAK NAM DOPOMÓŻ BÓGPOWOŁANIE
SYNKRETOLOGIZMY NIEPORADNIK INTELEKTUALNO-DUCHOWY NIEUSTANNIK MODLITEWNO-MIŁOSNY PROKLAMACJA LuxDei.plLITURGIA
ZATRUDNIĘ OD ZARAZKONTAKT e-MAILOWY





© 2007-20 Created & developed by J@cek Lewicki (under the inspiration of the Holy Spirit)

A.D. MMXX

U nas, tj. na LuxDei.pl RODO nie ma zastosowania, a pliki cookies wykorzystywane są jedynie w celu tworzenia statystyk związanych z liczbą
odwiedzin niniejszej witryny. Odwiedzając nas akceptujesz ten fakt. Tutaj znajdziesz więcej informacji na temat cookies.
© 2007-20 Created & developed by J@cek Lewicki (under the inspiration of the Holy Spirit)

A.D. MMXX